MalaMi87 - blog

cóż za opatrzność losu!

Jaki to wspaniały zbieg okoliczności ta moja angina. Gdyby jej nie było, szykowałabym się jutro na transfer. A tak jestem na zwolnieniu lekarskim i nie muszę prosić szefa o urlop na wyjazd za granicę...

pani z in vitro?... a to nie leczymy

Sytuacja z anginą i punkcją dała mi do myślenia. Byłam przeziębiona od poniedziałku. Czemu nie poszłam do lekarza rodzinnego, żeby mi coś przepisał?
Zaalarmowałam jedynie ginekologa, który stwierdził, że mogę wziąć każdy lek poza aspiryną.

Punkcja w chorobie

"czemu pani tak szybko bije serce"? Spytała mnie położna po założeniu ekg w trakcie przygotowań do zabiegu
"bo doktor jest na mnie zły, że się rozchorowałam na punkcję" w myśl znowu wszystkich zawiodłam lecą mi po policzkach łzy.
"przecież to nie pani wina. Chyba nie rozchorowała się pani specjalnie. Każdemu może się przytrafić. No chyba że się pani źle prowadziła?" :>

25.02 godz. 23:30

Doktorki poszły na kompromis. Jeden chciał zakończyć stymulację w środę, drugi w piątek. Po subtelnej sugestii jednej ze stron ostatni zastrzyk padł pośrodku - w czwartek 25.02 o godz. 23:30.

Jutro jedziemy do Krakowa. Co będzie dalej? Nie mam pojęcia :)

Jeszcze się taki nie urodził co by obojgu dogodził!

Dopadło mnie przeziębienie. Cały rok byłam zdrowa więc w sam raz żeby rozchorować się na stymulację. Normalnie poszlabym do pracy ale boję się, że będę chora na punkcje albo transfer. Chcąc nie chcąc, otoczona lekami dla kobiet w ciąży i zastrzykami dla kobiet które nie mogą zajść w ciążę, zaczynam swoją odsiadke na L4. Nie wiem czy wrócę, kiedy wrócę, a jak wrócę to sama czy we dwoje?? Na szczęście wszyscy w pracy przyjeli to dobrze i zadbali o to, żebym się nie nudziła L4= praca w domu.

Dwoje to już tłok

Mam dwóch Aniołów Stróżów na dwóch końcach Polski. Są od siebie całkowicie różni i prawie nigdy się nie zgadzają:)

tour de Kraków

Siedzę w hotelu w Krakowie i czekam na pierwszą wizytę monitorującą moją stymulację. W poniedziałek byłam podejrzeć co się we mnie dzieje u mojego doktorka. No cóż... Menopur wywołuje u mnie szereg skutków ubocznych typu bóle i zawroty głowy oraz mdłości. Jednak nie stymuluje mnie odpowiednio. Pęcherzyków jest mało i są malutkie :( zobaczymy co powie doktor w Krakowie. Pewnie zwiększy mi dawkę. Tylko jak ja się wtedy dowlokę do pracy?

Normalnie już było

Uderzenia gorąca, bóle brzucha, bóle głowy, zawroty głowy, omdlenia a może utrata wzroku??? Nieopatrznie dałam mamie książkę o in vitro. Teraz cały czas się pyta, czy mam już skutki uboczne leków... Śniło Jej się, że szła z dwuletnią wnuczką na spacer i musiała uważać, bo wnuczka biła inne dzieci. Małżonek ocenił, że to sen proroczy, bo ewidentnie dziecko było podobne do matki... Boże spraw, żeby tak było!!!

pierwszy zastrzyk komisyjny

Dziś jest ten dzień kiedy wszystko się zaczyna. Pierwszy zastrzyk z gonapeptylu za nami. Poprzedzony został intensywną rozmową czy odkażać, czy nie odkażać, czy mam stać, leżeć czy siedzieć. Potem zebrała się wokół mnie cała gromadka: spanikowany mąż który miał czynić honory, pouczająca mama i psina wystraszona, że zastrzyk jest dla niej. Potem małe ukłucie i po sprawie. Czuję się trochę rozczarowana, bo myślałam, że trudniej będzie u mnie znaleźć fałdkę na brzuchu do wkłucia... Ran wojennych na razie nie widać.

w drodze między Trojmiastem a Krakowem

(ja)czyli nie dość,że mam endometrioze i w moim brzuchu jest pobojowisko jak po 2 Wojnie Światowej, to jeszcze mam podwyższone fsh i moje komórki mają wady genetyczne... Może lepiej adoptować komórkę jajową/ dziecko niż ryzykować i świadomie skazywać dziecko na chorobę...

(m) a skąd wiesz, że dawczyni lub matka dziecka adoptowanego nie będzie miała podwyższonego fsh? Doktor powiedzial, że jest większe ryzyko ale nie wiedzą jakie...

(ja) przeze mnie nie możesz mieć dzieci

(m) to nasza wspólna choroba, bo nie chcę mieć dzieci z kimś innym. Nie ma, że ja czy ty tylko my.

Subskrybuje zawartość