MalaMi87 - blog

Kochany Mężu

Kochany Mężu,

Chciałabym przeprosić Cię za cały ból i rozpacz które przez ostatnie trzy lata wnosiłam do naszego życia, za wszystkie wykrzyczane pretensje i słowa które Cię zraniły. Za te dni kiedy leżałam płacząc cały dzień i za to że przestałam piec ciasta, śpiewać przy sprzątaniu a co najgorsze za to że przestałam marzyć. Moim błędem jest to, że przestałam widzieć w sobie kobietę i straciłam poczucie własnej wartości. Goniąc za pracą chciałam zdefiniować swoją wartość jako człowieka. Zamiast tego spadałam w coraz głębszy dół.

a może tak in vitro na Słowenii??

To zabawne jak zwykła szczerość może okazać się najlepszym wyjściem kiedy wydaje się, że nikt nie zrozumie Twojego problemu.

Chemię i detoks czas zacząć!

Po rzuceniu pracy został mi brutalnie odebrany telefon i komputer służbowy. Następnego dnia zakwaterowano mnie w przytulnym mieszkanku na Słowenii, SAMĄ, BEZ INTERNETU!!! Jako człowiek wiecznie podłączony do sieci przez dwa telefony/komputer, odbierający telefony z pracy wieczorem, w weekendy, odpisujący na maile 24h na dobę... nagle... cisza...

podobno miłość przychodzi do szczęśliwych ludzi

Zrobiłam rachunek sumienia i doszłam do wniosku, że klęska in vitro byla spotęgowana tym, że musiałam wrócić do pracy. Prawda jest taka, że atmosfera w pracy jest potworna, obowiązków i odpowiedzialności od groma,nerwy non stop, pieniądze zależne od widzimisię prezesa. Wszystko to sprawia, że czuję się nieszczęśliwa. Nie wysyłałam nigdzie CV, bo jak się uda to co wtedy?? Ciąża na okresie próbnym. Brak uprawnień do macierzyńskiego. I tak biedowałam w swojej robocie dzień w dzień czekając na lepsze jutro, kiedy wreszcie powiem JESTEM W CIĄŻY IDĘ NA L4.

Dziewczyna z pociągu

Przespałam cały miesiąc. Wlokłam się tylko do pracy i z powrotem do łóżka. Otoczyłam się stertą książek i zamknęłam w swoim świecie. Zanurzyłam całkowicie w rozpaczy i bezradności. Aż wpadła mi w ręce książka"Dziewczyna z pociągu" Pauli Hawkins. Recenzja na okładce była nijaka. Jedna z książek w stylu Erici Spindler czy Alex Kavy. Jakie było moje zaskoczenie kiedy po przeczytaniu kilku stron okazało się, że główna bohaterka jest bezpłodna. Bardzo, bardzo rzadko jest poruszany ten temat zarówno w książkach jak i w filmach. Spłakałam się jak bóbr!

kiedy myślisz że gorzej być nie może

Dzisiaj rano świat przez chwilę nie wydawał się czarny, tylko ciemno szary. Plan był piękny. Weźmiemy kolejny kredyt na leczrnie nasze i piesa. Skonsolidujemy go z pozostałymi i damy radę. Na chwilę kamień spadł mi z serca. A tu BACH! mail od profesora ze Słowenii. W związku z tym, że naszej piesce nie polepsza się po sterydach - zaprasza na radioterapie na co najmniej trzy tygodnie... bardzo się cieszę, że mamy taką możliwość ale rozmawialiśmy o tygodniu-dwóch. Kto dostanie wolne na trzy tygodnie?? Jak pójdę na wizytę do lekarza w kwietniu?

samotność

Mimo tego, że staram się zachować pogodę ducha, to cały czas nie mogę się otrząsnąć po nieudanym podejściu do ivf. W najczarniejszym scenariuszu nie myślałam, że nawet nie podejdziemy do transferu. Próbuję żyć normalnie i nie myśleć. Jednak to jest silniejsze ode mnie. Czuję smutek i przeżywam żałobę niezrozumiałą dla mojego otoczenia. Dochodzi do tego strach przed kolejną porażką. Jeśli scenariusz się powtórzy, to będzie dowód, że do niczego się nie nadaję.

Zrobi nam Pan ivf, tak po sąsiedzku???

Tak się składa, że nasz Doktor mieszka z nami po sąsiedzku. No w zasadzie mieszka w wiosce obok, ale pojęcie odległości zmienia się wraz z przeprowadzką na wieś.
Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się podejść do ivf jeszcze raz. Tym razem na spokojnie u doktora który prowadzi nas od poczatku i najlepiej zna mój organizm. Chciałabym zrobić sobie parę miesięcy przerwy, żeby wylizać rany ale ogranicza nas koniec refundacji leków. Umówiliśmy się więc na czerwiec. Jeśli się nie uda, to robimy sobie rok-dwa lata przerwy.

Czas zacząć nosić skarpety

- "siku, siku, siku!!!
-spacerek?? Czekaj tylko założę skarpety!!!
-"siku już teraz w ciągu dwóch sekund!!"
-niee
-"uff!!!" - poszło na parkiet
Od dwóch dni jesteśmy z piesełem na sterydach - częstotliwość spacerów to średnio dwie godziny.

You are crazy

Po 24h drodze profesor przywital nas w progu kliniki tymi właśnie słowami. Jesteśmy już po tomokomputerze. Guz jest ale mniejszy niż za pierwszym razem. Narazie zastosujemy tylko sterydy. Być może trzeba będzie zaplanować dodatkową radioterapię ale już krótszą i na spokojnie. A może będzie nawet szansa na operację. Nie ma zagrożenia życia. Ufff!!! Wracamy jutro do domu w trójkę:D

Subskrybuje zawartość