MalaMi87 - blog

Życie jest piękne

Nic mnie nie boli/ nie ciągnie/ nie puchnie. Coraz mniej pryszczy do zakrycia. Organizm oczyszcza się z leków. Zaczynam się uśmiechać - czasami to częściej niż nigdy. Oddycham, czuję smak potraw. Wczoraj pierwszy raz od rozpoczęcia leczenia byłam na Zumbie. Boże co za radość!!! Uświadomiło mi to jak bardzo niepłodność wpłynęła na moje życie... po kolei niszczyła wszystko co kocham, co jest dla mnie ważne, co sprawia mi radość i nadaje sens życiu. Tyle bólu i ograniczeń. Mam pełno czasu wolnego odkąd nie muszę koczować pod gabinetem lekarskim cztery razy w tygodniu.

je ne sais pas!

Zgodnie z prośbą Pana Doktora stawiliśmy się dzisiaj grzecznie na wizytę. Myślałam, że usłyszymy coś konkretnego typu: "Ma Pani beznadziejne komórki jajowe - może by tak pożyczyć jedną od prawdziwej kobiety?", albo: "spróbujmy z nasieniem dawcy!" albo chociaż: "Przepiszę Pani suplementy diety - może pomogą", byłam też gotowa na "nigdy nie będziecie mieć dzieci". Niestety nie ma tak łatwo. Pan Doktor nic nie wie... Po prostu NIE WYSZŁO...

- "na stymulację odpowiadała Pani bardzo dobrze"
- "przecież Pan mówił, że właśnie beznadziejnie..."

:)

M: Bo takie adoptowane dziecko nie będzie ze mną spokrewnione. Jak ja go nie pokocham?

Ja: A ja też nie jestem z Tobą spokrewniona a mnie kochasz, a Twoja ciocia Irka jest a Jej nie kochasz...

M: A jak to będzie dziecko PIJAKA?
Ja: Ja też jestem dzieckiem pijaka
M: Nie mów tak
Ja: Ale to prawda...

M: Nie będzie miało ze mną więzów krwi!
Ja: Mój ojciec ma ze mną więzy krwi a jest dla mnie zupełnie obcym człowiekiem

M: Bo Tobie jest łatwiej, bo Cię ojciec w dzieciństwie porzucił!

Życie jest bardziej niesamowite niż nasze najdziwniejsze o nim wyobrażenia...

Dobranoc ;)

Jak nie zostałam matką

Przez ostatni rok przeszłam:

HSG razy dwa
IUI razy trzy
ICSI razy dwa
1 transfer...

126 zastrzyków w brzuch
Pobieranie krwi liczone w dziesiątkach
USG liczone w dziesiątkach, a może i setkach
Leki kupowane siatami/szufladami
Wizyty u lekarza co drugi dzień
Aplikowanie Luteiny w pracy

Jeździłam po całym Trójmieście, jeździliśmy do Płocka i Krakowa.

Wylałam całe jeziora łez i wyczerpałam wszystkie pokłady nadziei.

Zażywałam / nie zażywałam suplementów
Liczyłam dni płodne / wyluzowywałam

Przy ostatnim ICSI stanęło na głowie:
Dwóch lekarzy
Dwie panie embriolog

Zabiłam swoje dzieci

Kończy się moja przygoda z leczeniem i z Bocianem. Nie dam rady znieść więcej porażek. Jestem za słaba psychicznie i fizycznie, do tego zadłużona po uszy.

Wczorajsza beta - niecałe 7, dzisiaj już tylko 3,84. Ciąża biochemiczna, czy działanie leków. Co za różnica? Zabiłam swoje dzieci. Widzę przecież ich zdjęcie jak pięknie się rozwijały zanim trafiły do mnie. Widziałam jak Pan Doktor wstrzelił je w sam środek macicy. Wszyscy byli pewni, że się uda. Nawet ja. Tylko mały głosik z tyłu głowy szeptał mi "uważaj, ty nie masz prawa do szczęścia.

Tetris

Od wczoraj ciągnie mnie w pachwinie po lewej stronie gdzie mam zrosty. Wracając do domu mam problemy z wciskaniem sprzęgła. Ciągnie na okres albo jakiś mały Ktoś rozpycha się i mości. Ciężko mi też wysiedzieć w pracy 8h. NIE WIEM. Nigdy nie byłam w ciąży i nie mam pojęcia jakie to uczucie.

Po pracy nie mam co ze sobą zrobić. Mąż z terenie, cały podniecony nowym projektem w pracy. TV mnie denerwuje, nad książką nie mogę się skupić. Leżę i gram w Tetris (bo Super Mario zbyt mocno mnie ekscytuje...).

3dpt

W 3dpt zaczynam po mału wariować. Czuję stale ciągnięcie w brzuchu. To od leków czy transferu? Staram się nie ruszać/ nie nosić / nie oddychać... Ja nawet boję się, że leżę w złej pozycji... Czy ja moich maluchów gdzieś po drodze nie zgubiłam?? A może mi wypadły i nie zauważyłam?? Czy powstały z nich blastusie? Wg lekarzy mamy duże szanse - dwa silne zarodki klasy A. Ale ile razy już to słyszałam?
Na szczęście jutro wracam do pracy, może chociaż na chwilę zapomnę.

mówi się

Mówi się, że Bóg nie zsyła na nas więcej niż jesteśmy w stanie unieść. Drogi Boże miej w opiece moje okruszki. Ja już nie uniosę więcej.

Wypite ostatnia popołudniowa kawa i kieliszek wina. Zjedzone ostatnie sushi. Jutro dzień"0".

...

Niepłodność, moja historia o miłości i życzliwości

- Bo widzicie staramy się o dziecko już prawie trzy lata i leczymy się od dłuższego czasu. I... podeszliśmy do in vitro... - mój mąż z przejęcia po raz pierwszy w życiu spalił na węgiel mięso z grilla
- No powiedz, powiedz, że mamy dwa piękne zarodki!!! - nie wytrzymała psychicznie moja mama ;)
Siedząc tak przy truskawkowym torcie, który upiekłam z okazji zamrożenia dwójki moich dzieci czekaliśmy na wyrok ze strony teściów.

chemia zamiast in vitro...

Pamiętam jak partia jedynie słusznie nam rządząca wołała, że pieniądze przeznaczone na program rządowy in vitro to pieniądze które zabieramy chorym na raka. Jak można wydawać tyle pieniędzy na kaprysy kobiet którym nie chce się począć dziecka we własnej sypialni??? Toż to skandal! Ludzie chorzy na sraka umierają na korytarzach w szpitalu.

Otóż dowiedziałam się dzisiaj w aptece, że od 1 lipca zmniejszono refundację leków na raka. Ceny wzrosły z np. 3 zł na 300 zł.

DOBRA ZMIANO DZIĘKUJEMY

Subskrybuje zawartość