MalaMi87 - blog

Jesteś wredna

Dzisiaj usłyszałam od koleżanki z pracy, że jestem wredna. Umotywowala to tym, że na początku znajomości spytała czemu nie mam dzieci, a ja jej odburknelam. Zatkało mnie... Po czasie myślę, że mogłam jej odpowiedzieć, że jej pytanie było nie na miejscu i jest równie raniące jak pytanie jej dlaczego jej chłopak od 6 lat się z nią nie zaręczyl, albo stwierdzenie, że w jej wieku już dawno byłam po ślubie i starałam się o dziecko. Nie powiedziałam tego, nie przyszło mi to wtedy do głowy. Może to i lepiej, bo nie ma do kogo... spytacie czemu rozmawiam z takimi ludźmi?

Puszka Pandory

Życie może być takie łatwe. Wypierasz z głowy złe myśli, a z duszy złe uczucia. Zapominasz, że jesteś nieplodna, nie myślisz. Stawiasz sobie nowe cele: dieta, nauka języka, fitness i nie masz już czasu na uzalanie się nad sobą. Spędzasz czas w pracy na rozmowach o szminkach, sukienkach, filmach, książkach.

I co dalej?

W szafce nocnej leżą papiery z ośrodka adopcyjnego. Wczoraj dołączyły do nich dokumenty potrzebne do kolejnego podejścia do in vitro.
Po wizycie w ośrodku adopcyjnym doszliśmy do wniosku, że to JESZCZE nie nasza droga, że bardzo ważny jest dla nas okres przeżywania ciąży i to, że mamy pewność, że maluszek będzie w czasie ciąży dobrze "zaopiekowany". Chcielibyśmy usłyszeć bicie serduszka na usg i patrzeć jak rozwija się w moim brzuchu nowy człowiek. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na AZ.

Czas na przerwę

Nie wiem kiedy pragnienie posiadania dziecka stało się obsesją tak silną, że niszczy wszystko co spotka na swojej drodze. Nie wiem od kiedy racja mojego istnienia jest uzależniona od tego czy urodze dziecko. Nie wiem od kiedy przestało chodzić o dziecko i rodzinę, a zaczęła się walka z samą sobą i Bogiem.
In vitro i leczenie jest jak nałóg wciąga coraz bardziej, uzależnia. Podchodzisz znowu i znowu i już nie wiesz po co właściwie...

Odpoczynek

Idąc za radą udzielaną mi przez wszystkich, staram się ODPOCZĄĆ. Nie wiem do końca na czym ten odpoczynek polega - termin jest mi zupełnie obcy. Ja wolę działać, planować, iść do przodu. Dalej i dalej i dalej... Rozumiem jednak sens tego odpoczynku i wierzę w to, że faktycznie jest mi potrzebny. Ale JAK SIĘ ODPOCZYWA? Staram się nie myśleć o dziecku, cieszyć się chwilą i na nowo odkryć w sobie radość życia i poczucie własnej wartości mnie jako mnie - nie mnie jako matki. Raz mi się udaje, a raz nie. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

A wiesz czemu wczorajszy dzień był udany?

Wczorajszy dzień był udany, bo nie musiałam dostać zastrzyku w brzuch.

A dzisiejszy dzień, czemu nie jest udany??
Bo jadąc samochodem zawiesiłam się i przypomniałam sobie, że wszystko szło dobrze i wszyscy byli pewni ciąży. Nagle nie wiem jak to się stało i co się stało ale się nie udało. Wszystko się skończyło. Cała walka i nadzieja zniknęły w ciągu sekundy. Czy to możliwe?

Powinnam opuścić Bociana i żyć bez myśli o dziecku. Staram się z całych sił...

Życie jest piękne

Nic mnie nie boli/ nie ciągnie/ nie puchnie. Coraz mniej pryszczy do zakrycia. Organizm oczyszcza się z leków. Zaczynam się uśmiechać - czasami to częściej niż nigdy. Oddycham, czuję smak potraw. Wczoraj pierwszy raz od rozpoczęcia leczenia byłam na Zumbie. Boże co za radość!!! Uświadomiło mi to jak bardzo niepłodność wpłynęła na moje życie... po kolei niszczyła wszystko co kocham, co jest dla mnie ważne, co sprawia mi radość i nadaje sens życiu. Tyle bólu i ograniczeń. Mam pełno czasu wolnego odkąd nie muszę koczować pod gabinetem lekarskim cztery razy w tygodniu.

je ne sais pas!

Zgodnie z prośbą Pana Doktora stawiliśmy się dzisiaj grzecznie na wizytę. Myślałam, że usłyszymy coś konkretnego typu: "Ma Pani beznadziejne komórki jajowe - może by tak pożyczyć jedną od prawdziwej kobiety?", albo: "spróbujmy z nasieniem dawcy!" albo chociaż: "Przepiszę Pani suplementy diety - może pomogą", byłam też gotowa na "nigdy nie będziecie mieć dzieci". Niestety nie ma tak łatwo. Pan Doktor nic nie wie... Po prostu NIE WYSZŁO...

- "na stymulację odpowiadała Pani bardzo dobrze"
- "przecież Pan mówił, że właśnie beznadziejnie..."

:)

M: Bo takie adoptowane dziecko nie będzie ze mną spokrewnione. Jak ja go nie pokocham?

Ja: A ja też nie jestem z Tobą spokrewniona a mnie kochasz, a Twoja ciocia Irka jest a Jej nie kochasz...

M: A jak to będzie dziecko PIJAKA?
Ja: Ja też jestem dzieckiem pijaka
M: Nie mów tak
Ja: Ale to prawda...

M: Nie będzie miało ze mną więzów krwi!
Ja: Mój ojciec ma ze mną więzy krwi a jest dla mnie zupełnie obcym człowiekiem

M: Bo Tobie jest łatwiej, bo Cię ojciec w dzieciństwie porzucił!

Życie jest bardziej niesamowite niż nasze najdziwniejsze o nim wyobrażenia...

Dobranoc ;)

Jak nie zostałam matką

Przez ostatni rok przeszłam:

HSG razy dwa
IUI razy trzy
ICSI razy dwa
1 transfer...

126 zastrzyków w brzuch
Pobieranie krwi liczone w dziesiątkach
USG liczone w dziesiątkach, a może i setkach
Leki kupowane siatami/szufladami
Wizyty u lekarza co drugi dzień
Aplikowanie Luteiny w pracy

Jeździłam po całym Trójmieście, jeździliśmy do Płocka i Krakowa.

Wylałam całe jeziora łez i wyczerpałam wszystkie pokłady nadziei.

Zażywałam / nie zażywałam suplementów
Liczyłam dni płodne / wyluzowywałam

Przy ostatnim ICSI stanęło na głowie:
Dwóch lekarzy
Dwie panie embriolog

Subskrybuje zawartość