MalaMi87 - blog

Inna rzeczywistość

Po tym jak moja klinika odmówiła mi wizyty kontrolnej po łyżeczkowaniu (ŻADEN lekarz nie ma terminu przed świętami), postanowiłam wybrać się do "standardowej" placówki. Powiedziałam tylko o endometriozie i histeroskopii z łyżeczkowaniem. Doktor zrobił mi usg i cytologię. Wypisał skierowanie na badanie tarczycy (nikt jej wcześniej nie badał...) i na markery z krwi, które mogą określić czy mam endometrioze, czy nie.
Czemu poprzedni lekarze nie zlecili tych badań?

Walka z wiatrakami

Źle się czuję po łyżeczkowaniu. Nie daję rady wstać z łóżka. Dzwoniłam do kliniki ale mój lekarz prowadzący jest do stycznia na urlopie. Inni lekarze też nie mają już wolnych miejsc przed świętami. Spytałam Panią z recepcji, że w takim razie rozumiem, że mają moją pełną dokumentację i nie przyjmą mnie jak się źle czuję. Tak owszem odmawiają mi pomocy.

Leczenie to słabość mojego życia

Wiosną zapisałam się na kurs niemieckiego. Szło mi bardzo dobrze, aż do dzisiaj. Totalnie zawaliłam test robiąc głupie błędy w prostych rzeczach, które umiałam. Wszystkie poprzednie testy napisałam na 100%. Nie byłam na ostatnich zajęciach i nie skupiałam się na poprzednich dwóch. Byłam rozkojarzona i niespokojna przed histeroskopią. Nie mogłam się na niczym skupić. Zamiast histeroskopii zrobili mi w szpitalu łyżeczkowanie. Nie wiem czy to źle czy dobrze. Nikt z lekarzy o tym ze mną nie rozmawiał. Dowiedziałam się z wypisu i czułam się inaczej. Dużo bardziej bolało.

Histeroskopia nr 2

W przyszłym tygodniu idę na histeroskopię nr 2. Będą szukać polipa widmo, który pojawia się i znika... :P jedni go widzą, inni nie. Podobno go w czerwcu usunęli, a On dalej jest, ale nie zawsze... No cóż nie pozostaje więc nic innego niż zajrzeć i sprawdzić. Dzięki Bogu nasz nowy lekarz nie lubi wróżyć z fusów. Pikanterii dodaje fakt, że histero będzie robiona tuż przed Świętem Zmarłych w szpitalu obok cmentarza, na którym pochowana jest cała moja rodzina (ta co już odeszła). Czuję lekki niepokój, bo w razie czego będzie blisko...

Chcemy być rodzicami

Jako że żaden z lekarzy nie ma co do nas pomysłu na dalsze leczenie, zdecydowaliśmy się podejść do adopcji zarodka. Czeka na nas piękna blastka gotowa do transferu, a tu zonk, w mojej macicy zagościł nawracający polip, który uniemożliwia zagnieżdżenie zarodka. W listopadzie mam termin na kolejną histeroskopię. Boję się, że polip będzie nadal nawracał i nigdy do transferu nie dojdzie. Mam wrażenie jakby cały wszechświat skupił swoje moce na tym, żebyśmy nie mieli dziecka. Może tak jest? Może nie powinniśmy być rodzicami?

Niematka

Wg naszego lekarza (chyba juz 10 z kolei) mutacja MTHFR nic nie oznacza I nie wplyws na nasza nieplodnosc. Ja sie pytam, po kij bylo w takim razie robione to badanie? Po co je przepisywal? Tak jak prolaktyna, ktora po obciazeniu przekroczyla norme dziwsieciokrotnie - nic nie znaczyla. Nic nie znaczy endometrioza I zbyt wysokie fsh. Jestem mloda, ciaza powinna byc. Brak wnioskow z poprzednich porazek, brak badan, brak diagnozy. Pan Doktor tak jak wszyscy jego poprzednicy jest PEWNY, ze to wina zle przeprowadzonych stymulacji. Panie Doktorze,slyszalam to samo od poprzedniego Pana Doktora.

Homozygotyczna mutacja MTHFR 1298C

Na zakończenie swojej nierównej walki o posiadanie potomstwa, postanowilismy udać się do poradni genetycznej. Jako, że już nam się nie spieszy, zdecydowalismy się zrobić badania na NFZ. W październiku dostaliśmy termin do poradni na koniec marca. Podalismy Pani w poradni wszystkie badania, które chcielibyśmy zrobić. Na co odpowiedziała, że na jednej wizycie może wypisać tylko jedno skierowanie. Nic to jednak nie szkodzi, bo na badanie kariotypu czeka sie pół roku (termin na koniec września) i do tej pory na kolejnych wizytach wypisze mi skierowania na kolejne badania.

2016 podsumowanie

Rok 2016 był dla mnie bardzo trudnym czasem. Zmagalam się z chorobą mamy i psa. Przeszłam dwie nieudane próby in vitro. Zaliczyłam dwa doły psychiczne po kolejnych porażkach. Zadluzylismy się na leczenie i mieliśmy problemy finansowe. Mieszkaliśmy w domu bez schodów, którego wnętrze wywoływało u mnie negatywne uczucia. Można powiedzieć, że popadlam w psychoze odnośnie dziecka.

A gdyby tak...

A gdyby tak zmieniła się władza? Mielibyśmy jeszcze dwa podejścia w programie rządowym... dwie szanse na dziecko

Co się dzieje?

Boże mówią, że nie zsyłasz na kogoś więcej niż jest w stanie przeżyć. Tym razem się pomyliłeś. Myślałeś, że dam radę. Ja też tak myślałam. Jest coraz gorzej. Czuje smutek, wściekłość, zawiść, nienawiść. Poza tym jestem pusta. Nie widzę pozytywnych stron mojego życia. Kiedy się zdenerwuje, to aż słyszę szum w moich uszach i nic nie jest w stanie mnie uspokoić. Czuję wściekłość i totalne zagubienie. Myślę, że nie przetrwam tego trudnego czasu. Moje małżeństwo to ruina.

Subskrybuje zawartość