MalaMi87 - blog

No tak

Pan Doktor potraktował mnie jak debila... Przepraszam za słownictwo ale żadne inne określenie nie oddaje w pełni Jego zachowania. Ja moim Doktorom wierzę, szanuję i słucham się ich bezkrytycznie. A i tak mi się zawsze dostanie... Bo nie zachodzę w ciążę...?
Może to całe leczenie jest bez sensu. Już zaczynam w to wszystko wątpić. Może czas się definitywnie poddać.
Poza kliniką leczenia niepłodności jestem całkiem szczęśliwa i nie czuję się jak bezużyteczny śmieć...

Bo kocham życie

Nie będąc w ciąży można robić wiele wspaniałych rzeczy. Przede wszystkim pić wino, kawę i brać gorące kąpiele z pianą. Można też iść na całodzienny spacer po lesie z psami i umyć 17 okien naraz. Można też iść na zumbę i nie opuszczać zajęć językowych. Można jeść surowe ryby w sushi i pić litrami herbatę. Już sobie przypomniałam, że kocham to wszystko i że na dziecku mój świat się nie kończy.

Smutny czas

Ile razy serce może się rozpaść na tysiąc kawałków? Czasami myślę, że nieskończenie wiele. Wstaję, trzymam się, popłaczę sobie też co jakiś czas, użalam się nad sobą, wpadam w melancholijny nastrój, planuję dalsze leczenie, planuję wakacje i znowu płaczę. Gorsze od śmierci jest pozbawienie człowieka sensu życia.
Chcę z doktorem porozmawiać, że może to już czas najwyższy na laparoskopię. Bóle stają się nie do zniesienia.

Macierzyństwo

Patrzę na te wszystkie matki z dziećmi i zastanawiam się jak im się to udało. Dla mnie sam pozytywny wynik testu wydaje się być czymś nieosiągalnym. Niezależnie co bym robiła i tak na końcu ścieżki jest 0. Nie mówię tu o zwykłych staraniach trwających nawet dwa lata, stymulacjach, IUI, IVF, AZ. Wszystkie histeroskopie, zabiegi, leki, transfery, zwolnienia lekarskie. W moim przypadku nie przynoszą żadnego skutku. Czymś niemożliwym wydaje się pozytywna beta. Czymś nadludzkim wzrost bety, o usłyszenia serducha nawet nie marzę. Potem badania, ciąża, żeby ją szczęśliwie donosić.

Z miłości do Ciebie Okruszku

Wiem może jestem głupia, ale co mi tam. Cieszę się naszym transferem. Uważam, że była to całkiem magiczna chwila mimo dość specyficznych okoliczności. Kiedy widziałam Malucha na usg to miałam łzy w oczach. Mocno ściskałam mojego M za rękę. Potem pojechaliśmy na pyszne tajskie jedzonko i pozwoliłam sobie nawet na deser :) teraz nadrabiam filmowe i książkowe zaległości, a znajomi dzwonią i pytają co się ze mną dzieje. Przyznam się, że ukradkiem masuję sobie brzuszek i troszkę do niego gadam. Najbardziej wzruszyła mnie nasza suczka, która przyszła i z czułością lizała mi brzuszek.

Transfer AZ

Jutro dzień transferu zarodka. Rany boskie!!! Strach mnie obleciał!!!

To już niedługo, zaraz, za chwilę

Badania porobione, od 10dni wcinam encorton, zarodek czeka na nas grzecznie, za niecały miesiąc transfer!!!
Wiem, że się uda i że urodzi się zdrowy chłopczyk. Po prostu to wiem i czuję.
W moim sercu powoli rodzi się piękna miłość <3

Idą Święta

Minął kolejny rok. Rok pełen nowych wyzwań, poznanych nowych wspaniałych ludzi, odwiedzonych pięknych miejsc i spełnionych wielu marzeń. Rok wyjazdów krótszych i dłuższych, takich we dwoje i takich że znajomymi. Setki pysznych posiłków zjedzonych w miłym towarzystwie i odkrytych kilku pysznych knajpek. Rok ciekawych książek i zaskakujących filmów i seriali. Rok śmiechu i miłości i kłótni o głupoty. Rok zakupów i oszczędzania. Ale także rok łez, momentów samotności, bólu i zwątpienia. Życie ciągle uczy nas cierpliwości i pokory.

Inna rzeczywistość

Po tym jak moja klinika odmówiła mi wizyty kontrolnej po łyżeczkowaniu (ŻADEN lekarz nie ma terminu przed świętami), postanowiłam wybrać się do "standardowej" placówki. Powiedziałam tylko o endometriozie i histeroskopii z łyżeczkowaniem. Doktor zrobił mi usg i cytologię. Wypisał skierowanie na badanie tarczycy (nikt jej wcześniej nie badał...) i na markery z krwi, które mogą określić czy mam endometrioze, czy nie.
Czemu poprzedni lekarze nie zlecili tych badań?

Walka z wiatrakami

Źle się czuję po łyżeczkowaniu. Nie daję rady wstać z łóżka. Dzwoniłam do kliniki ale mój lekarz prowadzący jest do stycznia na urlopie. Inni lekarze też nie mają już wolnych miejsc przed świętami. Spytałam Panią z recepcji, że w takim razie rozumiem, że mają moją pełną dokumentację i nie przyjmą mnie jak się źle czuję. Tak owszem odmawiają mi pomocy.

Subskrybuje zawartość