MalaMi87 - blog

Czekając na in vitro

Ten rok, mimo pozytywnego nastawienia, nie był przychylny dla mojej rodziny. Oby przyszły był lepszy. Dla nas wszystkich. Czuję, że tym razem się uda :D

No wreszcie przytyłaś

Przy świątecznym stole usłyszałam od teściów, że pięknie przytyłam :D widać, że Encorton działa. Coraz bardziej chcę i wierzę. W końcu kiedyś musi się udać. Mam nadzieję, że w przyszłe święta będziemy w piątkę ja, M, nasze psy i dziecko :) a narazie znajduję sobie zajęcia, żeby czas szybciej minął...

Odliczam dni

Dzisiaj obudziłam się o 3 w nocy totalnie podekscytowana tym, że za ok 25 dni ruszamy ze stymulacją. Nie mogę się już doczekać!! Chyba zwariowałam :D

Wcale nie jest dobrze

Nie jest wcale dobrze, chociaż staram się sobie to wmawiać. Prawda jest taka, że jestem zupełnie pusta w środku i nigdy nie zajdę w ciążę niezależnie co zrobię. Taka jest prawda. Po takim czasie, nieudanych próbach. Nawet AZ się nie udało, gdzie lekarze dawali 80% szans. Jak w wakacje uwierzyłam i zebrałam całą odwagę żeby podejść do programu, to stało się najgorsze. W jednym miesiącu straciłam pracę i zmarła moja mama. Przerwaliśmy procedurę. Lekarz powiedział, że mam wrócić jak się ogarnę.

Trochę nie o niepłodności

Podniosłam psa na spacerze i ... już się nie wyprostowałam :/ po 8 godzinach spędzonych na SORze zostałam wypisana ze stwierdzeniem braku stwierdzenia :D Nie do wiary, ale lekarze na SORze myśleli, że symuluję, bo nie mam co robić w niedzielę... Następnego dnia pojechałam do lekarza rodzinnego i zdiagnozował atak korzonków. Siedzę już trzeci dzień na kanapie pod kocem i nie mam już żadnej wymówki. Czas spełnić kolejne marzenie. Zakładam bloga, takiego z prawdziwego zdarzenia, tylko mojego. Leniwa jestem jak 100 diabłów więc trzymajcie proszę kciuki :D

Idzie nowe

Wczoraj byliśmy u lekarza. W styczniu zaczynamy stymulację do ivf. Dzisiaj wzięłam pierwszy encorton. Jest we mnie spokój do którego dojrzewałam przez kolejne lata starań, porażek, gór i dołów. Mimo chwil zwątpienia, cały czas wierzę, że po coś to wszystko się dzieje i że moja droga, może wyjątkowo kręta nawet jak na bocianowe historie, prowadzi do celu. Nie czuję niepokoju, strachu i presji czasu, które czułam przecież będąc dużo młodszą kobietą.

Smutne życie

Wchodzę na swoje konto i widzę informację 5 lat i 7 tygodni na „Bocianie”. A przecież nie zaczęłam pisać na bocianie od razu jak zaczęliśmy się starać o dziecko... Los tak się potoczył, że nie mogliśmy podejść do ivf. Kolejny plan jest na styczeń, ale już w to nie wierzę. Na pewno wydarzy się coś co go zatrzyma, albo zwyczajnie się nie uda. Są dni, kiedy moje życie wydaje się znośne, a ja pogodzona ze swoim przeznaczeniem. Są jednak takie dni jak dzisiaj, kiedy siedzę w pracy i planuję najlepszy sposób pożegnania się z tym światem. Nigdy nie wyleczę się z tego żalu i rozpaczy.

Kiedy, kiedy

Los chciał, żebyśmy znowu przesunęli termin in vitro. Plan jest na styczeń. Czy wypali? Nie wiem. Zastanawiam się, czy nie zlikwidują in vitro przed styczniem. Cały dzień chce mi się płakać. Nikt mnie nie rozumie. Czy będę kiedyś matką???

Mama

To uczucie, kiedy Twoja matka bardziej przejmuje się zakupem nowego samochodu przez Twoją siostrę, niż tym, że podchodzisz do 3 in vitro. Brak wsparcia u bliskich boli najbardziej.

A w dupie

A w dupie! Podejdę do ivf. Skoro Doktorek mówi, że mogę podejść do ivf to podejdę. Też mam szanse i może się udać. A jak się nie uda, to Panie Boże nie będę tego traktować personalnie.
I w dupie, nie wycofam się w psiej wystawy dlatego, że jest duża konkurencja. Mój pies też nie jest gorszy od innych. Właśnie, że jest lepszy i wygramy jeszcze przed moją i jej ciążą. Właśnie, że tak!

Subskrybuje zawartość