MalaMi87 - blog

Niematka

Wg naszego lekarza (chyba juz 10 z kolei) mutacja MTHFR nic nie oznacza I nie wplyws na nasza nieplodnosc. Ja sie pytam, po kij bylo w takim razie robione to badanie? Po co je przepisywal? Tak jak prolaktyna, ktora po obciazeniu przekroczyla norme dziwsieciokrotnie - nic nie znaczyla. Nic nie znaczy endometrioza I zbyt wysokie fsh. Jestem mloda, ciaza powinna byc. Brak wnioskow z poprzednich porazek, brak badan, brak diagnozy. Pan Doktor tak jak wszyscy jego poprzednicy jest PEWNY, ze to wina zle przeprowadzonych stymulacji. Panie Doktorze,slyszalam to samo od poprzedniego Pana Doktora.

Homozygotyczna mutacja MTHFR 1298C

Na zakończenie swojej nierównej walki o posiadanie potomstwa, postanowilismy udać się do poradni genetycznej. Jako, że już nam się nie spieszy, zdecydowalismy się zrobić badania na NFZ. W październiku dostaliśmy termin do poradni na koniec marca. Podalismy Pani w poradni wszystkie badania, które chcielibyśmy zrobić. Na co odpowiedziała, że na jednej wizycie może wypisać tylko jedno skierowanie. Nic to jednak nie szkodzi, bo na badanie kariotypu czeka sie pół roku (termin na koniec września) i do tej pory na kolejnych wizytach wypisze mi skierowania na kolejne badania.

2016 podsumowanie

Rok 2016 był dla mnie bardzo trudnym czasem. Zmagalam się z chorobą mamy i psa. Przeszłam dwie nieudane próby in vitro. Zaliczyłam dwa doły psychiczne po kolejnych porażkach. Zadluzylismy się na leczenie i mieliśmy problemy finansowe. Mieszkaliśmy w domu bez schodów, którego wnętrze wywoływało u mnie negatywne uczucia. Można powiedzieć, że popadlam w psychoze odnośnie dziecka.

A gdyby tak...

A gdyby tak zmieniła się władza? Mielibyśmy jeszcze dwa podejścia w programie rządowym... dwie szanse na dziecko

Co się dzieje?

Boże mówią, że nie zsyłasz na kogoś więcej niż jest w stanie przeżyć. Tym razem się pomyliłeś. Myślałeś, że dam radę. Ja też tak myślałam. Jest coraz gorzej. Czuje smutek, wściekłość, zawiść, nienawiść. Poza tym jestem pusta. Nie widzę pozytywnych stron mojego życia. Kiedy się zdenerwuje, to aż słyszę szum w moich uszach i nic nie jest w stanie mnie uspokoić. Czuję wściekłość i totalne zagubienie. Myślę, że nie przetrwam tego trudnego czasu. Moje małżeństwo to ruina.

Jesteś wredna

Dzisiaj usłyszałam od koleżanki z pracy, że jestem wredna. Umotywowala to tym, że na początku znajomości spytała czemu nie mam dzieci, a ja jej odburknelam. Zatkało mnie... Po czasie myślę, że mogłam jej odpowiedzieć, że jej pytanie było nie na miejscu i jest równie raniące jak pytanie jej dlaczego jej chłopak od 6 lat się z nią nie zaręczyl, albo stwierdzenie, że w jej wieku już dawno byłam po ślubie i starałam się o dziecko. Nie powiedziałam tego, nie przyszło mi to wtedy do głowy. Może to i lepiej, bo nie ma do kogo... spytacie czemu rozmawiam z takimi ludźmi?

Puszka Pandory

Życie może być takie łatwe. Wypierasz z głowy złe myśli, a z duszy złe uczucia. Zapominasz, że jesteś nieplodna, nie myślisz. Stawiasz sobie nowe cele: dieta, nauka języka, fitness i nie masz już czasu na uzalanie się nad sobą. Spędzasz czas w pracy na rozmowach o szminkach, sukienkach, filmach, książkach.

I co dalej?

W szafce nocnej leżą papiery z ośrodka adopcyjnego. Wczoraj dołączyły do nich dokumenty potrzebne do kolejnego podejścia do in vitro.
Po wizycie w ośrodku adopcyjnym doszliśmy do wniosku, że to JESZCZE nie nasza droga, że bardzo ważny jest dla nas okres przeżywania ciąży i to, że mamy pewność, że maluszek będzie w czasie ciąży dobrze "zaopiekowany". Chcielibyśmy usłyszeć bicie serduszka na usg i patrzeć jak rozwija się w moim brzuchu nowy człowiek. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na AZ.

Czas na przerwę

Nie wiem kiedy pragnienie posiadania dziecka stało się obsesją tak silną, że niszczy wszystko co spotka na swojej drodze. Nie wiem od kiedy racja mojego istnienia jest uzależniona od tego czy urodze dziecko. Nie wiem od kiedy przestało chodzić o dziecko i rodzinę, a zaczęła się walka z samą sobą i Bogiem.
In vitro i leczenie jest jak nałóg wciąga coraz bardziej, uzależnia. Podchodzisz znowu i znowu i już nie wiesz po co właściwie...

Odpoczynek

Idąc za radą udzielaną mi przez wszystkich, staram się ODPOCZĄĆ. Nie wiem do końca na czym ten odpoczynek polega - termin jest mi zupełnie obcy. Ja wolę działać, planować, iść do przodu. Dalej i dalej i dalej... Rozumiem jednak sens tego odpoczynku i wierzę w to, że faktycznie jest mi potrzebny. Ale JAK SIĘ ODPOCZYWA? Staram się nie myśleć o dziecku, cieszyć się chwilą i na nowo odkryć w sobie radość życia i poczucie własnej wartości mnie jako mnie - nie mnie jako matki. Raz mi się udaje, a raz nie. Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

Subskrybuje zawartość