kasiavirag - blog

Minęło 15 lat

Jest środek wakacji.
Adoptuś skończył ośmioletnią szkołę podstawową i dostał się do liceum ,do którego dostać się chciał.
Łatwo nie było. Szaleństwo zapisów, niepewność miejsc, … i rzeczywistość, w której matematyka nie jest ulubionym przedmiotem...
A jednak! Młody dokonał wielkiej rzeczy. Tak bardzo umiał się zmobilizować, tak bardzo pracował i tak wiele wysiłku włożył w naukę, że dokonał wielkiego skoku!
Dumna jestem proszę Państwa!

A przy tym, to facet z największym sercem na świecie! I do tego zniewalający uśmiech. przystojniak jakich mało.

Sentymentalnie!

Wpis pojawia się regularnie co kilka lat, zatem i tym razem podsumowanie:
Najstarszy jest posiadaczem dowodu osobistego oraz prawa jazdy! Wozi matkę, a matka się nie boi! ...
Poza tym, to fantastyczny dorosły człowiek. Tato moich dzieci - cieszę się, że nie udało nam się go popsuć tak do końca.

Adoptuś jest baaaaaardzo przystojnym nastolatkiem! Łamie serca samym spojrzeniem, a rzęs zazdrości mu pół świata... Dumna jestem z jego wrażliwości i serca. Dumna z jego samodzielności i takiej życiowej odpowiedzialności.
To jest najprawdziwsza miłość w czystej postaci.

Dobra codzienność mnie nie omija...

Witajcie,
W naszej rodzinie patchworkowej jest dobrze. Codzienność inna niż dawna, ale zdecydowanie szczęśliwsza. Dla nas wszystkich.
Pierwsze "poważne" pytania adopcyjne mamy za sobą. Wyszło tak jakoś naturalnie i bezboleśnie. Młody zapytał o tamtą mamę, rodzinę, czy znam i czy kiedyś może pojechać. Tak, jak niespodziewanie zaczął temat, tak i skończył. I jeszcze dodał, że jest jedynym adoptowanym dzieckiem w klasie.
Ot, takie życiowe rozmowy przeprowadza mój syn w swojej klasie.
Wspaniałej, zresztą, bez dwóch zdań.

Zmiany, zmiany, zmiany...

A zatem zawitałam i tutaj.
Ostatnio dużo zmian w naszym życiu.

Czeka nas przeprowadzka - nigdy nie przypuszczałam, że będę znowu tworzyć
"pełną" chociaż patchworkową rodzinę.
:)

Wyprowadzamy się razem z młodszymi chłopcami - najstarszy postanowił zamieszkać z tatą. I chociaż w pierwszej chwili nie mogłam sobie tego wyobrazić, teraz już jestem spokojna i pogodzona z jego decyzją. Tak jest dobrze.

Listopadowo :)

Odwiedzam z sentymentem Bocianowo.
Wciąż dobrze pamiętam, jak bardzo pomogli mi tu obecni.
W chwilach oczekiwania na Adoptusia (czy ktoś jeszcze pamięta, że autorem tego określenia jest tata moich dzieci?), potem przy oczekiwaniu na Zaskakiwankę...
Teraz z uśmiechem i empatią czytam o problemach innych.
I chociaż tak wiele się zmieniło w moim życiu (i życiu moich dzieci), jestem spokojna jak nigdy.
Poukładana rodzicielsko, życiowo. Dobrze mi.
Wszystkim życzę takiego spokoju ducha.
I tej Nadziei, która mnie nigdy nie opuszczała.
K.

Jadą na wakacje...

Jutro, po raz pierwszy w moim życiu, moi trzej synowie - jednocześnie jadą na wakacje. Beze mnie.
Pierwszy raz jednoczesnie wszyscy.
Nie ma we mnie lęku. Nie ma niepokoju. Nie ma sprzeciwu.
Jest łagodny uśmiech. I zgoda na taką kolej rzeczy.
Jadą ze Swoim Tatą.
I chociaż tak bardzo martwiłam się, jak będzie wyglądać Ich życie po naszym rozwodzie, okazuje się ,że jest najlepsze, jakie można było sobie w takiej sytuacji wyobrazić.

Tato Moich Synów!
Dziękuję Ci za to, że umiemy być Rodzicami nie będąc Małżonkami.
To także Twoja wielka zasługa.

:)

ODNOWIONA!

A zatem jestem tu znowu.
Dzisiaj w zupełnie innej scenerii życiowej.
Samodzielna mama 3 fantastycznych synów.
I szczęsliwa jak nie wiem co.

Od ostatniego wpisu minęła całą epoka. Życiowa!
Jestem szczęśliwie rozwiedziona. Zaprzyjaźniona z Eks. Zadowolona z życia. Uśmiechnięta.
Nie żałuję niczego :).

I zawsze będę powtarzać: Moje dzieciaki to największe skarby pod słońcem. I tak właśnie miało być.

p.s Agna, Ewaka - Wam szczególnie dziękuję za to, że po prostu byłyście!
Kasieńko, Stefanku-rolniku - miło wspominam Jastarnię!

Lepiej, to znaczy jak?

Zdecydowanie lepiej!!!, lepiej niż we wrześniu.
Inaczej...
W kluczowych kwestiach niestety jak zwykle.
A maluchy??? - GE-NIAL-NIE!!!
Najstarszy szleje w szkole, średni - geniusz motoryzacji z przedszkolu a najmłodszy zadziwiająco szybko mówi i w ogóle taki jakiś nie-mał już

Bywa nawet jeśli nie radośnie to optymistycznie.

Lepiej :)

Powolutku, pomalutku sutyacja się stabilizuje. Na lepsze

Cienko...

Tak się jakoś porobiło...
Smutno...
Lękliwie...
Trudne chwile mamy obecnie. Bardzo trudne. Najtrudniejsze w całym naszym wspólnym życiu. Czy to jest próba?

Subskrybuje zawartość