merynos - blog

Jutro druga punkcja

Jutro druga punkcja a ja w kompletnym proszku. Na pierwszą ciuchy i plan działania miałam przygotowane 3 miesiące przed. Teraz - przegrzebuję szafki zastanawiając się co mi się jeszcze może przydać. Brzuch trochę ciągnie i stresu trochę jest ale w ogóle nie czuję, ze zabieg już za kilkanaście godzin.

największy stres - żeby komórki były dobrej jakości - z tym jest u mnie problem. Zobaczymy... Chcę to mieć za sobą.

Któryś tam dzień drugiej stymulacji

Któryś, bo nie liczę. No dobra policzę od soboty... 8 dzień. Pęcherzyki rosną, na razie nie są wielkie, ale jest ich (jak to u mnie) bardzo dużo. Od dzisiaj Cetrotide (swędzi cholera). Ja sobie leżę, koty leżą, nuda. Z rozrywek - byłam w Rossmannie i kupiłam jakiś czyścikoodkamieniacz... cudo! Wanna jak nowa. To mnie pochłania. Mycie, sprzątanie, gotowanie, rozrywki. Tyle lat, tyle czasu, tyle pieniędzy dla jednej sprawy. Najważniejszej. A ja teraz (co mnie samą dziwi) mam ochotę wziąć głębszy oddech od tego wszystkiego. Kasę wydać na jakąś podróż a nie leki, igły, strzykawki...

Drugie podejście, druga stymulacja inna głowa

Od kilku dni drugie podejście, druga stymulacja i druga nadzieja. Głowa zupełnie inna. Jeśli nie wyjdzie jesienią idziemy do Ośrodka Adopcyjnego. Nie wyobrażam sobie nie mieć dziecka. Przechytrzę świat. Jak nie biologicznie - postaram się adopcyjnie. Przecież moje dziecko gdzieś tu jest!

Trzeba wrócić

Zbieram się. Mam potwornie osłabioną odporność. Chciałam wrócić na siłownię, do biegania, a na razie przejście kilometra jest dla mnie poważnym wysiłkiem. Zastanawiam się jak sobie pomóc. Planuję sok z aloesu popijać - słyszałam, że dobrze działa.

10 dpt beta 0,1

Mam wkoło siebie dobrych ludzi. Życzliwych. Wspaniałego lekarza, Męża, Szefową co mnie dziś w ramach pocieszenia nakarmiła sushi. Was - z dobrą energią.

Mam też plan na dalsze działnie
Mam brać do 12 dpt wszystko co zapisane. Na wszelki wypadek powtórzyć test, ale to tak dla zasady bardziej, więc może zamiast wydawać 33 zł na betę zrobię sikańce - A potem odstawić wszystko prócz Fembionu Natal i magnezu.
Potem mam zacząć brać Yasminelle, a w cyklu przygotowującym dołączą mi coś też na jakość jajek.

8 dpt

No i już było dobrze, już skupiłam się na "nowej" kolejnej próbie co miała by być po tym transferze, po którym przecież "mam się nie nastawiać".
A dziś - plamienie...

I sugestia - to może być dobry objaw i... rozbudzona na nowo nadzieja.
A już spokojnie było.

6dpt

Nie nastawiam się (o ile to w ogóle możliwe). Brzuch czasem boli czasem nie boli - to nie musi nic oznaczać. Po prostu jest. Leci szybko ten czas. Leżę, oglądam filmy, małe spacery uskuteczniam (w naprawdę żółwim tempie (wykańczają mnie te leki). Planuję co zrobię kiedy nie wyjdzie. Wrócę na siłownię? Jakiś mały remont w domu? Nie chcę żeby mnie to zaskoczyło.

Z nadzieją ostrożnie. Wole doznać szoku z radości niż z rozczarowania.

5dpt

Ból, taki skurczowy - trwa.
Kot mi skoczył na brzuch.
Rozdęcie mija.
I słowa: "Proszę się nie nastawiać."

Jestem zmęczona

2dpt

Unoszę się. I nie jest to stan ducha. Mam tak absolutnie ogromne wzdęcie jak nigdy w życiu. Zawsze miałam skłonności, ale teraz tak mnie hormony rozstroiły, że nie mieszczę się w żadne ciuchy. Popijam herbatkę z kopru, łykam Espumisan :/ Brzuch właściwie nie boli, jajniki się wyciszyły, głowa... głowa zajmuje się odliczaniem dawek leków i tyle. Zaplanowałam betę na 30 stycznia - to piątek - odbiorę wynik razem z mężem, żeby jakoś (jaki by ten wynik nie był) po wszystkim do domu dotrzeć.

1 dpt - puchate króliczki

Kiedy wczoraj zjechałam z fotela transferowego poczułam jakby ktoś rzucił na mnie czarną chustkę. Przytłoczyło mnie to wszystko, chyba najbardziej - że prawdopodobnie mrozaków brak.
Noc ciężka - ból brzucha (aż wybudzona wstawałam i doczytywałam czy po transferze może boleć - może) i pełna jazda emocjonalna.
Myśli złe i trudne. Na pewno się nie udało, mrozaków brak, znów czekanie i kolejna kosztowna i jednak zaburzająca równowagę organizmu stymulacja...
A potem promyczek...

Subskrybuje zawartość