Darka28 - blog

A jednak...

Ostatnio pisałam, ze wracamy po nasza ostatnia kruszynkę. Już tak za bardzo nie wierzyłam, ze przeżyje. Nastawiałam się raczej ze nasza córeczka będzie jedynaczka, a my rozpoczniemy nowe życie bez leczenia. Ale zrobiłam wszystko co w mojej mocy by się przygotować do przyjęcia ostatniego zarodka. Transfer przebiegł pomyślnie, maleństwo się prawidłowo podzieliło. I dwa tygodnie oczekiwania. Beta rośnie. Maleństwo chce żyć. Nie wierzyłam, radość wielka ale z nią strach ogromny powrócił.

Ostatnia droga...

Czy można powiedzieć, ze jestem nieszczęśliwa? Raczej nie. Mam swoje dziecko, mam córeczkę za która dziękuje każdego dnia. Ale czuje się zagubiona w tym wszystkim. Machina znowu ruszyła. Jak stanęliśmy znowu w klinice, to zaczął bolec mnie z nerwów brzuch. Mam z tamtąd i dobre i złe wspomnienia. Ale robimy to dla naszego jedynego mrozaczka. Mamy już rozpisane badania. Niestety koszty znowu są bardzo duże. Lekko wydamy około 3 tysięcy. Lipiec mamy jeszcze wolny. W sierpniu po niego wracamy. Ostatnia w nim nadzieja na rodzeństwo dla córeczki. Mój M.

Decyzja prawie zapadla

Mój maluszku co siedzisz w ciekłym azocie, sam. Mama z tata wracają po Ciebie w sierpniu. Po prawie czterech latach. Do sierpnia mamusia musi przygotować wygodne lokum. Mam nadzieje ze się do niego wprowadzisz. Jeszcze troszkę musisz poczekać, ale już niedługo. Mamusia trochę pomeczyla tatusia żeby się zgodził na sierpień i wygrała. Przyjedziemy po Ciebie z siostrzyczka. Do zobaczenia już wkrótce.

Czy można być niepłodnym, mając już dziecko?

Długo zbierałam się żeby wkoncu coś napisać. Cały czas mi nie daje spokoju, pytanie dlaczego nie mogę mieć dzieci tak ,, normalnie". Dlaczego żaden lekarz nie znalazł naszej przyczyny niepłodności? Dlaczego udało się tylko raz? Przy trzeciej próbie in vitro? Mamy zdrowa, pełna życia prawie 4 letnia córeczkę. Teoretycznie możemy mieć dzieci, bo ona jest na to dowodem. Jak to możliwe ze przy wszystkich prawidłowych wynikach, przez 8 lat nigdy nie doszło do naturalnej ciąży? Zbliżam się do 35 lat. Dokładnie za rok tyle będę miała.

Tęsknota...

Czasami sobie myśle, ze czas opuścić tematykę niepłodności. Niestety nie daje rady. Czasami otwieram Naszego Bociana, aby się pożegnać, ale nagle stwierdzam ze jeszcze nie nadszedł czas. Nie mogę sobie z tym poradzić. Jakby ktoś zapytał czy jestem szczęśliwa, odpowiedziałabym , ze ,,tak". Mam w miarę udane małżeństwo, córeczkę -niesamowite stworzonko, dla mnie to ideał dziecka, lepszego nie mogłabym sobie wymarzyć. Ale gdzieś moja dusza nie może znaleźć spokoju. Coś w rodzaju uzależnienia. Czytam nowinki o niepłodności, oglądam fora, pamiętniki.

Dlaczego w tym strajku kobiet..nie słychać o in vitro

Dlaczego tak cicha jest sprawa in vitro? Dlaczego my niepłodni nie krzyczymy jak ci pseudokatolicy nazywają nas mordercami? Do kobiet protestujacych powinnismy my sie dołączyć z hasłem ,, chcemy w Polsce in vitro i to refundowanego" . A tu cisza. Cisza ludzi, którzy tak bardzo chcą aby ich dzieci przyszły na świat. Inne kraje sie rozwijają w tej kwestii. Mam wrażenie, ze Polska sie zaczyna we wszystkim cofać. Jest to tez wina lekarzy, już widzę jak ceny w klinikach pójdą do góry jak in biuro będzie zabronione.

Niepłodność idiopatyczna

Tak naprawdę nie daje mi to spokoju. Nie mogę rozwikłać tej cholernej zagadki. Czterem lekarzom tez się nie udało. Co może być przyczyna niepłodności u nas. Jedyne to PCos bez praktycznie cech. Brałam leki i tez się nie udało zajść w ciąże naturalnie. Przez prawie 8 lat. To niemożliwe zeby to wszystko siedziało w głowie. Mamy córeczkę po 3 pełnej procedurze in vitro. Po tej procedurze pozostał nam zarodek, jeden jedyny. Ciąża z córeczka przebiegała prawidłowo i ona tez jest zdrowa. Czyli teoretycznie dzieci możemy mieć. Tylko dlaczego nie możemy mieć naturalnie?

Nie mogę sie z tym pogodzić...

Moja coreczka jest cudowna, lepszej nie mogłam sobie wymarzyć. Nie mogę sie z tym pogodzić ze nie bedzie miała prawdopodobnie rodzeństwa. Zapewnie jej wszystko co będę mogła. Zycie jest tak niesprawiedliwe. Czuje ze nic juz w tym temacie nie będę mogla zrobic. Nigdy sie z tym nie pogodzę. Nigdy. Kocham ja nad zycie, dziękuje losowi ze ja mam. Chciałam mieć zawsze duża rodzine. Kocham dzieci i zwierzęta. Nawet myślałam o adopcji. Ale ze wzgledu na moja sytuacje finansowa, niestety nie byłoby to możliwe. Zreszta maz i rodzina nie akceptują tego rozwiązania, a ja jestem sama za słaba.

Jak nie warto ufać testom z moczu, beta <0,5, śmierć 3 zarodków

13 zawsze był dla mnie dniem szczęśliwym tym razem nie. Wyniki miały być po 16, ale parzę już są. Beta nie daje cienia wątpliwości. Nie udało się. W głębi duszy chce mi się płakać. Na zewnątrz nie mogę, bo siedzi przy mnie moja niespełna trzy latka. Mój skarb. Moja wygrana. Może jak się już raz wygrało, to rzadko wygrywa się po raz drugi. Czuję, że czas odpocząć. Czas wysłać pocztówkę do Pani premier. Czas pozbierać się finansowo i psychicznie. Pozostał jeden zarodek. Jeden jedyny, niby dwudniowy i jeden z lepszych. Co zrobić? Nie wiem. Muszę przemyśleć.

To już choroba psychiczna...7 dzień po transferze

W zeszłym tygodniu kupiłam test ciążowy. Powiedziałam sobie, że go nie zrobię.Ale głupia ni stąd ni z owąd go zrobiłam. I to jeszcze nie z porannego moczu tylko z południowego. Po prostu go zrobiłam. Ja już chora psychicznie kobieta. Bete mam zrobić w poniedziałek.Po 10 minutach widzę cień drugiej kreski. Teraz też widzę dosłownie cień. Minęły 2 godziny. Czy często testy pokazują już po jakimś czasie drugą kreskę? Jak to leczenie będzie dużej trwało, to chyba zwariuję.

Subskrybuje zawartość