jasminek - blog

ziarna...

świat pełen nas...
niedopieszczonych malenstw...
łaknących ciepła
jak kwiaty światła
... uczuć sypanych garściami ...
kiełków miłości
świezo zasianej...

marzenie.....

wielobarwne dzwięki...
....roztanczone noce
wirujace gwiazdy...
ksiezyca uśmiechy

delikantne pluśnięcia
zanurzajacego słonca
w otmętach topieli
ukołysań sennych...

kołysz mnie kołysz...
oceanie...
pełen snów...
ksiezycowych uśmiechów...
migoczących gwiazd
...
pełen Nas...
Ciebie i mnie...
wpatrzonych
w zawieszone na niebie
marzenie...

dobranoc....

Chora jestem to sobie ide spac.......

hmm......

spokojnym snem zaśniesz...
w kraine marzen odpłyniesz
niech noc bedzie ukojeniem
jak Twoj mąż ramieniem...

oparciem, kiedy burze szaleją
radoscia wpleciona w szal smutku
... wyszłam na spacer...
zdjęłam rękawiczki...

brak mi słów, brak słów...
..... uczucia przewrotne gdzies płyną
....zataczaja okregi, wiją gniazda w sitowiach
jak ptaki...jak myśli...
.....niczym dłonie kochanka w przypływie pożadania....
zbłąkane....spragnione...
szalone...

sune jak chmura bładzaca po niebie...
..... to jasna, to ciemna...
gradowo teczowa...
....

puk puk

Ehhh, no taka niezdecydowana jestem, chciałam zapytac o cosik, ale z racji swojego wiecznego wahania, wychodza jakies głupoty w stylu "puk,puk" i kto by taka, potraktował powaznie? bo wychodzi na to, ze raczej nikt.
Lepiej dac sobie spokoj i uwolnic ludzi od wszelkich tego rodzaju zetkniec z moja ograniczona niepewnoscia osobą. Sama sie powinnam w czółko stuknąć, anizeli pukac do kogos.

Plany na wieczór...

kawałeczek siebie...

Biorac pod uwage moje przenikliwe niezdecydowanie, nie mam opcji na prowadzenie tegoż oto dziennika.
Moze bedzie moim ratunkiem w chwilach najwiekszego zwatpienia, miejscem wylania wzbierajacej co jakis czas w mym sercu tesknoty.
Czasem mam wrazenie, ze jestem nią cała, od najgłebszej do najcienszej czasteczki mego istnienia.
Moze tutaj bedzie mi łatwiej...

W tym momencie mam wrazenie jakby ta najgłebsza czesc mojego bólu, była za mna. Jakbym cos zrozumiała i przebolała...
Nie wiem co bedzie dalej, ale jaka czeka mnie droga. Dziecko jest najwiekszym cudem i skarbem...

waham sie...

Byłam u terapeutki, kilka spraw mam do przemyslenia, kwestie pisania tego dziennika równiez...
...mam czas...
Pozatym nikt mnie nie zabije, za to gdzie i co bede pisała...
Niewiele osób prowadzi ten dziennik....wiec stad moje wahanie...

sama nie wiem...

Pisałam kilka blogów, nigdy dotad w takim miejscu, kiedy tylu ludzi, łaczy jedna sprawa.
Moze właśnie pisanie w takim miejscu pomogłoby mi najbardziej? w poczuciu, zrozumienia tych wszystkich pogmatwanych mysli w poplatanych nastrojach podbudowanych zwatpieniami i rozterkami niezaspokojonego pragnienia?
Zanudzanie ludzi na forum, jakby wciaz tym samym, jakos opiera sie we mnie pomarszczonymi brzegami wyleknionego wyobrazenia. Wiec moze właśnie dziennik?

Subskrybuje zawartość