jasminek - blog

nadzieja o zabarwieniu ciepła...

Zauwazylam ze wracam tutaj, za kazdym razem kiedy odzyskuje nadzieje... Tak wiele sie dzieje... za niedlugo mam miec robiona inseminacje. Gdy dowiedzialam sie od lekarza ze to juz za m-c w nastepnym cyklu, po przyjsciu do domu ogarnely mnie straszne watpliwosci. Czy sobie poradze, czy naprawde jestem gotowa, na to zeby to stalo sie juz. Bylo to tym bardziej dziwne dla mnie gdyz czekam i pragne tej kruszynki od czterech lat. Patrzac z boku widze jak sie zmienilam, jak te przezycia mnie zmieniają.
W zeszly piatek napisalam kolejny list....

nakramiona nadzieją....

Cały ranek byl beznadziejny, ja zdołowana i zatopiona w wizjach czarnych mysli. Wciaz chodzily mi po glowie pytania, co i jak wyjdzie z tymi lekarzami i co powinnam zrobic, z kim i o czym rozmawiac.
Nagle mnie olsniło, chyba w tym samym momencie co moja mame i obie uznalysmy, ze pojde pogadac z jeszcze innym lekarzem. Bylam u niego w zeszlym roku, wtedy mi powiedzial ze mloda jestem, ze bedzie ok i takie tam szmrery bajery. To On przyjmowal mnie na swiat i ponoc dzieki Niemu zyje.

wyznanie....

...wiatrem chwile na piasku rozwiane...
myślą cichą, spokojną...łagodną
Kochanie, tak bardzo bym chciała juz od teraz byc ciepłą i czułą.

Moje mysli wędrują ku Tobie, ku tym rączkom maleńkim i Twemu istnieniu...
i tylko łzy... i łzy i miłość cała
rozdziera mi serce, tonąc jak nuty dzwięków błądzace w nie tej piosence...

Moze kiedys, jak bedziesz juz duza lub duzy... podziele sie z Tobą tym oczekiwaniem. Ten czas bedzie juz wtedy jedynie wspomnieniem...

boje sie...

Hormonki mam ok. Czeka mnie badanie na droznosc jajowodow. Przeczytałam w necie jak sie to robi i lepiej nie mysle...
Najsmieszniejsze jest to, ze mam isc do szpitala na jeden dzien. Do tego, w ktorym ordynatorem jest lekarz u ktorego przestalam sie leczyc.
... czy wszystko nie dosc, ze jest takie jakie jest to jeszcze musi sie tak przede mna ...piętrzyc?
I ponoc caly dzien spedze w szpitalu...

:-(

znow smutno....
bardzo smutno
przerażliwie, zbyt mocno, zbyt głeboko, zbyt silnie...
potrzebuje ukoic jakos ten bol ... nie potrafie

spokojnie.....

No tak :-) nie pisalam... ale mam genialne wytlumaczenie. Zauwazylam, iz majac wzdlednie dobry humorek (nie zapeszajac) znacznie mniej pisze :-) co jest oznaka bardzo dobra, biorac pod uwage moje zapisana polroczna przeszlosc dzien po dniu :-)
Kotek spi na rekach...
... rozmawialam dzis z malenstwem... drugi raz...
Kleczac przy oknie sypialni, opowiadalam mu co zobaczy kiedy...
Poza tym minelo kolejne 10 dni ....i dzis w 12 dniu cyklu pojechalam na badania kolejnych hormonkow.
A teraz mykam juz spac...
pierwsza wiadomosc dostalam dzis... od kogos zupelnie nieznanego...

po urodzinach....

Kochanie...

Kochanie gdzie jestes... wiem juz, ze słyszysz moje wołanie.
Przemawiam do Ciebie głosem tesknoty, płynacej strumieniem w korytarzach serca.
Pełne czułosci, pragnace spojrzenie wtopione w zrenice oczu innych Kochań... lekajace sie dzieciecej ufnosci, raczek wyciaganych po kolejne ...przytul.
Ile jeszcze spojrzen, nie bedacych Toba... ile gestow i wzruszen przezyje czekajac...
...zmagajac sie z soba, z miłoscia, tesknotą.

Silna...dzielna...
mam prawo do bolu? do własnej słabosci...cierpienia lejacego sie rzeką z otwartego serca?

Kochanie...

zaczarowałam ...

Zaczarowalam caly swoj poranek, muzyką i tancem.
Mezyk na giełdzie ja sama... woda leje sie od wanny.
Dzis...usmiecham sie....
a na urodzinki do kuzynki tez ide...spotkam sie z tymi malenstwami, P. kupiłam ksiazke z bajkami na dobranoc :-)
Bedzie dobrze...

..............................

jest mi tak..o ... beznadziejnie ;-(nie ma nawet tu takiej mordki...
nie mam zadnych przyjaciol... wszyscy znajomi maja dzidzi... dzis mam okres w niedziele mam isc na urodziny kuzynki i wejsc pomiedzy trzy szczesliwe malzenstwa...i ich trojkie malenkiego potomstwa... nie chce .. wymysle cos ale nie pojde nie chce tam umrzec...
ide do kota sie przytulic... jutro do terapeutki...tylko za bardzo chyba nie wiem po co... d e s p e r a c k i p e s y m i z m ... dobra wiem nie wolno sie zalamywac... ale jestem wredna i nie potrafie tego nie zrobic... jestem zdołowana do m a x i m u m ...

terapia...

Byłam dzis na terapii... czwarte spotkanie.
... przezylam cos, co wywalalo mi sie czymś niemozliwym... Lek, nazywanie go, wymawianie tego slowa kilkanascie razy, Jego opisu, przyrownanego do zjawiska przyrody, jako cos naturalnego... jednoczesne odczuwanie opisywanego stanu...
... moje niedowierzanie w autentycznosc i prawdziwosc sytuacji...

Subskrybuje zawartość