czwojdziak - blog

cały moj swiat

Mineło 4 tygodnie. Rowno 4 tyg temu pokonywałam tę samą drogę tylko uczucia były inne. Całe moje życie zamkneło się w jednym cyklu... Wszystkie uczucia od nadzieji przez radosc, gniew i rozpacz. Dlaczego tak szybko mineło? Przecież ja nawet nie zdążyłam... Czy cos mogłam zrobic inaczej? Gdzie popełniłam błąd?

pada deszcz nie ja

Przyjechałam do pracy.
Lutinus wzięłam, jutro wizyta. Mam wiele pytań do P dr...
Tomek wieczorem na kanapie przyznał,że tli się w nim jeszcze iskierka nadziei i czeka do wizyty. Czy to @? Cóż termin się zgadza i obfite plamienie też. Jajnik bolał mnie tak jakby mi ktoś go próbował przez pępek wyciągnąć.
Czy ja się poddam? Ja się nigdy nie poddaje. Jak już raz weszłam na drogę to idę nią do celu.
Bardzo dziękuję za całe morze wsparcia,które tu dostaje jest to też dla mnie taki znak,że jest wiele kobiet jak ja i warto walczyć do samego końca do zwycięstwa jakim jest płacz dziecka.

koniec

dostałam @ i ... No i to koniec tym razem. Tomek powiedział,że kilka dni czuł się jak przyszły tato. W domu byli wszyscy. Cała nasza rodzina i jak tylko podzieliłam się tą tragiczną dla mnie wiadomoscią... Matko zdeklarowali się wszyscy,że pomogą i mam się ogarniac i probujemy nadal. Bardzo mocno pragnełam przytulic w grudniu Artura lub Olę.
Nie poddajemy się. Będziemy silniejsi. To nas nie zabije to nas wzmocni. Będę nadal walczyła żeby moje dzieci były ze mną a nie w niebie.

Koniec czy początek?

Wczoraj po południu dostałam lekkiego plamienia. Nie @ tylko inne.
Nadal testu nie zrobię, czekam do soboty.

Test...crash

11 DPT,zrobiłam o 6 rano test sikany. W pokoju zasłonięte zasłony, Tomek jeszcze śpi. Położyłam test na stoliku nocnym. Pojawiła się jedna kreska. Poleciały mi łzy.Mąż się obudził, wstał i wziął do ręki test. Nic nie powiedział- wyszedł. Usnęłam. Obudziłam się i chwyciłam za ten nieszczęsny test- chciałam go wyrzucić. Weszłam z nim do kuchni. Popatrzyłam- kreski są dwie. Czy możliwe,żebym w ciemnej sypialni nie zauważyła tej drugiej jaśniejszej? Czy to zakłamany wynik testu?
Cały czas analizuję, przecież jest możliwe,że mój maluszek rozwija się wolniej i implantuje też wolniej...

Babcia

Wczoraj wieczorem wybraliśmy się do mojej babci. Babcia ma lat 82 i co prawda lubuje się w moherowych beretach ale radia nie słucha.
Wiedziała od początku o tym,że będzie problem z zajściem w ciąże w naturalnych warunkach i trzeba będzie się oddać w ręce nauki. Powiedzieliśmy jej wszystko co wiedzieliśmy sami o in vitro i jej reakcja na to była dla nas wprost wymarzona.
Babcia zdeklarowała koronkę codziennie w tej intencji i stwierdziła,że nie widzi w tym nic z niestosownego.

zespół napięć

7 dzień po transferze. Wczoraj wieczorem łyknęłam no-spe. Bolał mnie brzuch ale to nie dlatego ją łyknęłam,że bolał a dlatego,że nie chciałam tych skurczy...
Dziś od rana za to jestem jak osa, mogłabym pogryźć. Czuję się tak jakbym miała zespół napięć przedmiesiączkowych a przecież do @ teoretycznie jeszcze daleko.
Mówi się,że szczęście sprzyja nowicjuszom. Dziś jest dzień mojego zwątpienia w to szczęście. I najchętniej przespałabym ten czas do zrobienia testu...
W domu też czuć już narastające napięcie, telefony i mój mąż rozmawiający ze swoją matką ściszonym głosem w drugim pokoju.

Tu się czuję najbezpieczniej

Mijają kolejne godziny. Skoczyłam na herbatkę do mamy. Nie miałam w planie beczeć przy niej. Chciałam zacząć na wesoło- jaka ładna pogoda...
Ale już na półpiętrze łzy zalały mi twarz i weszłam do domu mamy zalana tymi moimi kroplami. Chciałam zapytać ją na spokojnie czy powinnam coś czuć, czy ona wiedziała od początku,że jestem w jej brzuchu.
Moja mama była bardzo opanowana, powiedziała,że mam się uspokoić,bo dziecku to nie pomaga... o rety i wtedy zaczęłam beczeć jeszcze bardziej.

Wiosna

To jednak był dobry pomysł, żeby dziś przyjechać do pracy. Pogoda jest piękna, słoneczko się do mnie śmieje. Wystawiłam fotel przed sklep i opalam się. Pozwalam się przytulać przez promyczki mojego słonecznego przyjaciela wyczekiwanego od dawna.
Moje myśli krążą po głowie spokojnie, raz jestem w euforii i uśmiecham się do siebie a po chwili łzy lecą mi po policzkach.
Zwalam to na dawki luthenolu i dostinexu...

Nowy etap

Dziś przyszłam do pracy. Jest 6 doba po transferze. Bóle @ lekko zelżały ale z kolei zaczęła się huśtawka emocjonalna. No bo jak można rozpłakać się podczas słuchania reklam w radio?
Makabra.
Postanowiłam też nie świrować i testu nie będzie aż do przyszłego tygodnia. Póki nie wiem jestem w ciąży... To tak jak z totolotkiem, puszczamy kupon i aż do losowania jesteśmy milionerami.
Mój m też bardzo to przeżywa, jego skorupka nie utrzymuje już jego emocji i ja je mogę oglądać i czuć się przez to lepiej.

Subskrybuje zawartość