czwojdziak - blog

FRONDA

Dotychczasowy program zwany fałszywie programem "leczenia" niepłodności doprowadził do urodzenia ponad 3000 dzieci. Na początku listopada z państwowych pieniędzy w sposób uwłaczający ludzkiej godności dzieci Bożych "leczyło się" ponad 17 tysięcy par. Minister Radziwiłl z tym skandalicznym procederem na szczęście skończy.

Egoizm jest w modzie

Egoizm jest w modzie, może zawsze był- nie wiem.
Czuje,że jestem za mało egoistyczna. Czuję,że mój świat się wali- nie od dziś tylko od momentu kiedy padły magiczne słowa- starujemy.

Częściej niż wcześniej wpadam w panikę, częściej niż wcześniej nie rozmawiam z moim m.
Od jakiegoś czasu omijamy temat jak jeża, tzn od czasu do czasu pada zdanie o nowym rządzie i o refundacji,ale to tylko takie muśnięcie. Sygnał,że jesteśmy na bieżąco.

my

Od wielu lat 1 listopada zostajemy w domu.
Groby naszych najbliższych odwiedzamy dzień wcześniej, tak jest sprawiedliwie dla naszej dwu osobowej rodziny. Nasze rodziny pochowane są w różnych miejscach.
Jutrzejszy dzień będzie dla nas dniem smutnym i pełnym przemyśleń.
Nasze Aniołki nie mają swoich pomników, są tylko w naszych sercach. Spędzimy ten czas w domu, który jest jednym wielkim pomnikiem pamięci naszych zarodków, które nawet nie przekroczyły progu naszego domu. Będzie czas,żeby rozmawiać i smuć o tym jakie by były gdyby tak prędko nie zgasły.

Dzień dziecka utraconego

Starałam się bardzo myśleć o tym wszystkim jak najmniej.
Wróciłam wczoraj do domu i opowiedziałam mężowi o zdjęciach małego chłopczyka- cudu, syna dziewczyny z którą szłam długo tą samą drogą. Ona dotarła do celu a ja idę dalej. I chociaż to były piękne zdjęcia z chrztu tego cudownego chłopca to opowiadając o nich mężowi płakałam. Po co ja zadaję sobie tyle cierpienia.
Coraz częściej gdzieś z tyłu głowy dzwoni mi myśl,że jednak nam nie będzie dane.
Myślę o tych wszystkich moich iskierkach, które zgasły zanim ich życie zapłonęło pełnią.

ja

A ja dziś kończę 33 lata. I strasznie mi jest źle. Przez chwilę byliśmy tak blisko gwiazd. I nagle wszystko szlak trafił. Podejście nr 3 było chyba dla mnie przełomowe. Zaczynam być zmęczona tym,że nie umiem żyć niczym innym jak tylko próbowaniem. Badania-lekarz-usg- zastrzyki, punkcja i tak wkoło...
Umykają mi lata a dziecka w moich ramionach nie ma.
Czy skończę jak pani po 60 ?
Dzisiaj jak co roku spotkamy się całą rodzina i będę słuchała życzeń: no i życzymy ci upragnionego potomka.

Koniec

I w ten oto sposób zakończyliśmy te kilka dni -tygodni radości, że jesteśmy w ciąży. Beta dalej rośnie powoli i jest za niska jak na swój czas.
Odstawiamy leki i czekamy na @.
Niby wiedziałam o tym od środy ale jakoś tliła się we mnie nadzieja.

prawie

No i jesteśmy po 4 weryfikacji.
Hormony maja się dobrze, są ciążowe. Endometrium ciążowe, tylko ciąża nie ciążowa.
Beta przyrasta ale zbyt wolno i jest zbyt niska.
Wczoraj kiedy jechaliśmy na wizytę płakałam całą drogę. T uspokajał- nie płacz- będziemy próbować dalej.
To wszystko jest bardzo okrutne. Dostałam chwile radości. Było to dla mnie takie piękne- że aż nierealne. Codziennie rozmawiałam z moim Kluskiem, prosiłam,żeby już został. Wiem,że walczył z pełną determinacją, by w końcu znaleźć się w moich ramionach.

9 dpt

Wpadłam powiedzieć,że jest 9 dpt i beta wynosi 33,1
Zmiana kliniki, sposobu stymulacji, podejścia do wszystkiego i oby w moich ramionach już niedługo znalazł się mój mały cud...

podsumowanie

Czas podsumować rok.
Ponad rok temu zaczynaliśmy walkę o szczęście. Pewni zwycięstwa.
Życie szybko zweryfikowało nasze plany. Rok temu zaczynaliśmy tylko z brakiem jajowodów, dziś mamy jeden niepracujący jajnik wielkości 7,5 cm i torbiel czekoladową...
Niestety podejście nr3 musimy odłożyć w czasie- jak długim nie wiemy.

Był to rok emocji, przeżytych tragedii,radości oczekiwania, największych na świecie nadziei i chyba największy sprawdzian dla naszego małżeństwa.
Cichych dni, awantur i na końcu psychologa. Po to,żeby wrócić do początku.

i po wszystkim

Niestety transferu nie było, moje kochane kruszynki nie skompaktowały, wystąpiła duża fragmentacja. Widziałam je wczoraj, mój mały cud, który stać się miał wielkim cudem.
Nie przestałam wierzyć jednak,że każdy dzień zbliża mnie do bycia mamą.
Każda chwila i każda myśl.

Czasem tak jest,że tragedia goni tragedię i nie mamy na to wpływu ale myślę sobie,że jak wszystko limit tragedii tez się kiedyś wyczerpie i zaczniemy płakać tym razem ze szczęścia.
Bo najważniejsze to wierzyć- wiara czyni cuda.

Subskrybuje zawartość