czwojdziak - blog

szlak

I zalała mnie jasna krew jeszcze dziś na jeden dzień przed świętami.
Jakieś dwa miesiące temu poznałam dziewczynę- w moim wieku. Pracujemy na wprost siebie.
Nie raz rozmawiałyśmy o tym,że ona ma endometriozę, że jednak nie chce mieć dzieci, bo mąż z padaczką i ona nie chce genów "złych" przekazywać.
Dziś nie bardzo wiem jak rozpoczęła się rozmowa.
Przyszła po śniadanie i od słowa do słowa (tego nie pamiętam właśnie jak to było) powiedziałam jej,że jestem po 3 procedurach in vitro.
Matko, jak ona mnie przeczołgała po podłodze. Zła, niegodziwa morderczyni- oto kim jestem.

wszystko w pył

Zdaje mi się,że podała mnie depresja.
Płacz na reklamach, płacz bez powodu.
Mój mąż się odsunął i wczoraj oznajmił mi,że chyba nie ma już między nami miłości, że ma dość mojego płaczu, smutku...
Powiedziałam mu,że przecież wystarczy,żeby mnie przytulił- on nie chce mnie przytulać, nie chce gadać ze mną. Wcale mnie nie rozumie.
Stał się dla mnie zimny jak sopel lodu.
Nie mam już siły walczyć o siebie, zdrowie, perspektywa dziecka odsuwa się coraz bardziej i teraz jeszcze walczyć o małżeństwo?
Czuje pod skórą,że zbliża się nasz koniec, że tego nie przetrwamy.

ot tak

Jest pt, od wczoraj wieczór mam @, trochę szybko bo aż 10 dni przed czasem. Mój gin (gabinet na wprost mojego sklepu, mój klient od kefirków) powiedział mi,że obstawia stres.
Tak, jestem zestresowana. Za kilka dni święta a my znów sami.

Codziennie loguje się na bocianie i wyskakuje mi mój profil-na bocianie od 1 roku i 40 tygodni.A przecież jak zakładałam konto miałam tu pisać o tym jak cudownie i szybko zachodzi się w ciąże przez in vitro.
Nie zachodzi się szybko. Nie ma cyk i zarodek do brzucha i jest dzidziuś.

Laparo

I oto jestem po laparo-histero-chromoskopi.
Zabieg odbył się raniutko w pn 7 grudnia...

To badanie drożności jajowodów w momencie kiedy ja nie mam jajowodów wydało mi się trochę śmieszne.
Co do reszty to wygląda to tak,że wszystko razem się pozrastało czyli mam: jelito-jajniko-macice... :(
Wszystko idzie nie tak :(

FRONDA

Dotychczasowy program zwany fałszywie programem "leczenia" niepłodności doprowadził do urodzenia ponad 3000 dzieci. Na początku listopada z państwowych pieniędzy w sposób uwłaczający ludzkiej godności dzieci Bożych "leczyło się" ponad 17 tysięcy par. Minister Radziwiłl z tym skandalicznym procederem na szczęście skończy.

Egoizm jest w modzie

Egoizm jest w modzie, może zawsze był- nie wiem.
Czuje,że jestem za mało egoistyczna. Czuję,że mój świat się wali- nie od dziś tylko od momentu kiedy padły magiczne słowa- starujemy.

Częściej niż wcześniej wpadam w panikę, częściej niż wcześniej nie rozmawiam z moim m.
Od jakiegoś czasu omijamy temat jak jeża, tzn od czasu do czasu pada zdanie o nowym rządzie i o refundacji,ale to tylko takie muśnięcie. Sygnał,że jesteśmy na bieżąco.

my

Od wielu lat 1 listopada zostajemy w domu.
Groby naszych najbliższych odwiedzamy dzień wcześniej, tak jest sprawiedliwie dla naszej dwu osobowej rodziny. Nasze rodziny pochowane są w różnych miejscach.
Jutrzejszy dzień będzie dla nas dniem smutnym i pełnym przemyśleń.
Nasze Aniołki nie mają swoich pomników, są tylko w naszych sercach. Spędzimy ten czas w domu, który jest jednym wielkim pomnikiem pamięci naszych zarodków, które nawet nie przekroczyły progu naszego domu. Będzie czas,żeby rozmawiać i smuć o tym jakie by były gdyby tak prędko nie zgasły.

Dzień dziecka utraconego

Starałam się bardzo myśleć o tym wszystkim jak najmniej.
Wróciłam wczoraj do domu i opowiedziałam mężowi o zdjęciach małego chłopczyka- cudu, syna dziewczyny z którą szłam długo tą samą drogą. Ona dotarła do celu a ja idę dalej. I chociaż to były piękne zdjęcia z chrztu tego cudownego chłopca to opowiadając o nich mężowi płakałam. Po co ja zadaję sobie tyle cierpienia.
Coraz częściej gdzieś z tyłu głowy dzwoni mi myśl,że jednak nam nie będzie dane.
Myślę o tych wszystkich moich iskierkach, które zgasły zanim ich życie zapłonęło pełnią.

ja

A ja dziś kończę 33 lata. I strasznie mi jest źle. Przez chwilę byliśmy tak blisko gwiazd. I nagle wszystko szlak trafił. Podejście nr 3 było chyba dla mnie przełomowe. Zaczynam być zmęczona tym,że nie umiem żyć niczym innym jak tylko próbowaniem. Badania-lekarz-usg- zastrzyki, punkcja i tak wkoło...
Umykają mi lata a dziecka w moich ramionach nie ma.
Czy skończę jak pani po 60 ?
Dzisiaj jak co roku spotkamy się całą rodzina i będę słuchała życzeń: no i życzymy ci upragnionego potomka.

Koniec

I w ten oto sposób zakończyliśmy te kilka dni -tygodni radości, że jesteśmy w ciąży. Beta dalej rośnie powoli i jest za niska jak na swój czas.
Odstawiamy leki i czekamy na @.
Niby wiedziałam o tym od środy ale jakoś tliła się we mnie nadzieja.

Subskrybuje zawartość