czwojdziak - blog

Dzień dziecka utraconego

Starałam się bardzo myśleć o tym wszystkim jak najmniej.
Wróciłam wczoraj do domu i opowiedziałam mężowi o zdjęciach małego chłopczyka- cudu, syna dziewczyny z którą szłam długo tą samą drogą. Ona dotarła do celu a ja idę dalej. I chociaż to były piękne zdjęcia z chrztu tego cudownego chłopca to opowiadając o nich mężowi płakałam. Po co ja zadaję sobie tyle cierpienia.
Coraz częściej gdzieś z tyłu głowy dzwoni mi myśl,że jednak nam nie będzie dane.
Myślę o tych wszystkich moich iskierkach, które zgasły zanim ich życie zapłonęło pełnią.

ja

A ja dziś kończę 33 lata. I strasznie mi jest źle. Przez chwilę byliśmy tak blisko gwiazd. I nagle wszystko szlak trafił. Podejście nr 3 było chyba dla mnie przełomowe. Zaczynam być zmęczona tym,że nie umiem żyć niczym innym jak tylko próbowaniem. Badania-lekarz-usg- zastrzyki, punkcja i tak wkoło...
Umykają mi lata a dziecka w moich ramionach nie ma.
Czy skończę jak pani po 60 ?
Dzisiaj jak co roku spotkamy się całą rodzina i będę słuchała życzeń: no i życzymy ci upragnionego potomka.

Koniec

I w ten oto sposób zakończyliśmy te kilka dni -tygodni radości, że jesteśmy w ciąży. Beta dalej rośnie powoli i jest za niska jak na swój czas.
Odstawiamy leki i czekamy na @.
Niby wiedziałam o tym od środy ale jakoś tliła się we mnie nadzieja.

prawie

No i jesteśmy po 4 weryfikacji.
Hormony maja się dobrze, są ciążowe. Endometrium ciążowe, tylko ciąża nie ciążowa.
Beta przyrasta ale zbyt wolno i jest zbyt niska.
Wczoraj kiedy jechaliśmy na wizytę płakałam całą drogę. T uspokajał- nie płacz- będziemy próbować dalej.
To wszystko jest bardzo okrutne. Dostałam chwile radości. Było to dla mnie takie piękne- że aż nierealne. Codziennie rozmawiałam z moim Kluskiem, prosiłam,żeby już został. Wiem,że walczył z pełną determinacją, by w końcu znaleźć się w moich ramionach.

9 dpt

Wpadłam powiedzieć,że jest 9 dpt i beta wynosi 33,1
Zmiana kliniki, sposobu stymulacji, podejścia do wszystkiego i oby w moich ramionach już niedługo znalazł się mój mały cud...

podsumowanie

Czas podsumować rok.
Ponad rok temu zaczynaliśmy walkę o szczęście. Pewni zwycięstwa.
Życie szybko zweryfikowało nasze plany. Rok temu zaczynaliśmy tylko z brakiem jajowodów, dziś mamy jeden niepracujący jajnik wielkości 7,5 cm i torbiel czekoladową...
Niestety podejście nr3 musimy odłożyć w czasie- jak długim nie wiemy.

Był to rok emocji, przeżytych tragedii,radości oczekiwania, największych na świecie nadziei i chyba największy sprawdzian dla naszego małżeństwa.
Cichych dni, awantur i na końcu psychologa. Po to,żeby wrócić do początku.

i po wszystkim

Niestety transferu nie było, moje kochane kruszynki nie skompaktowały, wystąpiła duża fragmentacja. Widziałam je wczoraj, mój mały cud, który stać się miał wielkim cudem.
Nie przestałam wierzyć jednak,że każdy dzień zbliża mnie do bycia mamą.
Każda chwila i każda myśl.

Czasem tak jest,że tragedia goni tragedię i nie mamy na to wpływu ale myślę sobie,że jak wszystko limit tragedii tez się kiedyś wyczerpie i zaczniemy płakać tym razem ze szczęścia.
Bo najważniejsze to wierzyć- wiara czyni cuda.

:(

Pobrano 5,dojrzałe 2...

punkcja

Za godzinę punkcja.

dzień 3 stymulacji

jednak walka daje siłę, czuję się piękną kobietą i pełną wiary.
Samopoczucie dobre, wszystko ok.
Tym razem cieszę się z każdej godziny, która przybliża mnie do bycia mamą :)

Subskrybuje zawartość