czwojdziak - blog

Moja córka

Wczoraj odbyła się rozprawa preadopcyjna. Zabraliśmy młodą do domu.
Teraz kiedy to piszę ona śpi obok mnie z tyłkiem wypiętym do góry, otwartą buzią I burzą z włosów na głowie.
Moja córka Hanna. Nie mogłabym sobie nawet wyśnić piękniejszego dziecka. Moja Ptysia.

termin

Został wyznaczony termin rozprawy o pieczę.
Jeszcze dwa tygodnie...
Codziennie rozmawiamy z Ptyśką przez messanger.
Przedwczoraj wtuliła się w ramiona op podczas takiej rozmowy i mówiła ,że chce do mamy już...
Ptysia ma 3,5 roku. Jest wg opisu pełnoobjawowa, jednak (nie próbuję negować jej FAS-u) wg tego co wyczytałam a tego co widzę u niej to ma się raczej nijak.

Co będzię na tej rozprawie i dlaczego to tak długo trwa? Dokumenty o pieczę złożyliśmy 6 maja.
Jak mam się przygotować?

I najważniejsze- jak mam się przygotować do bycia mamą?

Czy to się dzije naprawdę?

Czy to się dzieje naprawdę? Czy to nie jest sen?
Moja córka ma na imię Hania.
Pierwszy kontakt był w ubiegłym tygodniu, czekamy teraz na sprawę o pieczę.

Czy ja naprawdę zostanę mamą???
Mój mąż od momentu poznania chodzi jak w obłędzie. Kocha swoją córeczkę.

Czy mogę się już cieszyć?
Boję się jeszcze głośno o tym mówić. Boję się,że to jest piękny sen o pięknej dziewczynce...

3miesiące

Wczoraj minęło 3 miesiące od uzyskania kwalifikacji, w tym czasie dzwoniłam dwa razy do ośrodka...
Cza leci szybko ale przy tym proporcjonalnie wzrasta tęsknota- żeby to było już, dziś.
Czy za rok o tej porze będą już z nami?
Oczekiwanie jest trudne, tym bardziej,że nie wiadomo jak długo potrwa. Gdybym chociaż wiedziała w jakim będą wieku to kupowałabym zabawki, meble do pokoi, ubranka.
Na razie kupuję im książki. Różne, od przygód Muminków po Przygody Tomka i Moby Dicka.

Narodziny

Rożni ludzie rożnie obserwują mijający czas. Ci co mają dzieci mówią,że to po nich widzą jak czas leci a ja jak loguję się na bociana i widzę... 5 lat i ...
To wtedy uświadamiam sobie,że i dla mnie czas nie stoi w miejscu tylko płynie.
Chociaż tak na dobrą sprawę ja tego nie czuję.
Owszem wydarzyło się dużo, nawet bardzo.
Nawet kiedy patrzę na mój proces adopcyjny to dokładnie rok temu zgłosiliśmy się ośrodka a tu cyk i juz po kursie i kwalifikacji.

Tylko ja znowu w tym samym fotelu, w tej samej hurtowni i nawet komputer ten sam i bocian.

Czekam

Jak byliśmy w trakcie kursu ktoś mi powiedział,że najgorsze przed nami. teraz już wiem co miał na myśli-czekanie. Czekam dopiero kilka tygodni(od zakończenia kursu) ale tak naprawdę to czekam dłużej- czekam juz lata.
Ostatnimi czasy mam problem ze spaniem- nie mogę spać. Co zamknę oczy widzę dzieci. Takie kilkulatki jak latają po chałupie.Nie widzę twarzy, nawet nie umiem powiedzieć jakiej są płci.Tylko biegają, jest ich kilka.
Uciekają wkoło stołu i krzyczą radośnie.Tak w ogóle to jest fajna wizualizacja ale taka "nieuchwytna". Nie mam na nią wpływu.

Kwalifikacja

Mamy kwalifikację, oficjalnie usłyszymy to w poniedziałek, nieoficjalnie usłyszeliśmy wczoraj.
Nie mogę opisać uczuć,które mam. Radość, niedowierzanie, podniecenie, obawa- wszystko razem...
Zaczynamy oczekiwanie. To tak jakby zobaczyć dwie kreski na teście i czekać na rozwiązanie.

o tym co czuję

Do końca kursu zostały dwa spotkania+ rozmowa z psychologiem.
W grudniu kwalifikacja.
Idę wraz z małżonem tą drogą od lutego, każde z tych spotkań mnożny przde mną miliony pytań, staram się zadawać je na tych spotkaniach ale nie uzyskuję odpowiedzi.
Odnoszę wrażenie,że wiem coraz mniej.
Jak bardzo chciałabym przejść to wszystko z pozytywnym wynikiem... jak bardzo mocno chciałabym móc już poznać swoje dzieci.
Czuję w sercu olbrzymią tęsknotę. Widzę u Tomka takie wielkie pragnienie tego,żeby to się już dokonało.

Kończymy kurs

Jeszcze chwila i koniec kursu. Czas leci jak z bata strzelił. Dopiero zanosilismy dokumenty A tu już koniec kursu...
W grudniu kwalifikacja. Czy przejdziemy ją pozytywnie?
Co czuję teraz? Strach. Czuję niepokój,że znowu nie ja będę podejmowała decyzję o tym czy zostanę matką tylko zrobi to ktoś za mnie. Ktoś zdecyduje czy jestem gotowa. A ja jestem gotowa. Jestem gotowa jak nigdy,jestem świadoma.

Chciałabym obudzić się już ,któregoś sobotniego poranka,poczuć bliskość tulącego się do mnie dziecka I usłyszeć "mamusiu wstawaj,idziemy...".

...

Jesteśmy w trakcie kursu, wczoraj miałam ciężką noc . Nie mogłam spać, dawno mi się to już nie zdarzyło. Przewracałam się z boku na bok i miałam w głowie to co działo się na bloku.
Próbowałam postawić się na miejscu tych dzieci, wyobrazić sobie co czują kiedy nagle ich cały świat wywraca się do góry nogami a one nie są wstanie jeszcze tego ogarnąć, Jak bardzo są przerażone tym,że grunt(jaki by nie był) nagle usuwa się spod nóg...
Nie mogę przestać myśleć o tym.
Myślałam ,że przeżyłam w życiu już wszystkie możliwe emocje- tak myślałam do wczoraj.

Subskrybuje zawartość