Anitina - blog

oczekiwanie...

no i minęło dni parę a w moim życiu rewolucyjne zmiany...JESTEM W CIĄŻY...narazie technicznie rzecz biorąc, ale mam nadzieję za 12 dni zobaczyć piękne II na teściku ciążowym. Otóż we wtorek rano miałam punkcję. Pobrano mi 7 jajeczek i w wyniku ISCI wszystkie się pięknie zaplodniły. W czwartek 11.03 o godz. 12.00 miałam transfer 2 pięknych czterokomórkowych zarodeczków klasy A. Pan doktor powiedział, że zarodeczki bardzo ładne i zeby pozytywnie mysleć.
No to myślę.

...c.d.n...

...jest i 7 pecherzyk...15mm...i to chyba jeszcze nie koniec. Dzis i jutro po 3 menogony, sobota kolejne USG...estradiol rośnie- tyle ze ciągle go za mało...I tak zblizamy sie do in vitro...a miala byc ot taka mala inseminacja...

od przybytku glowa nie boli???

No i pieknie...po pierwszym USG na którym nie było co mierzyć dostalam dodatkowy gonal...efekt po 7 dniach- 6 PĘCHERZYKÓW 15-12MM Doktor był lekko sszokowany...ja też...I co teraz? jak urosną wszystkie to inseminacja jest ryzykowna ( sześcioraczki????? o rany...)
Jedną z alternatyw jest częściowa punkcja i zaplodnienie pozaustrojowe- jak się uda to będą mrozaki ...a pozostale inseminować...Jutro mam USG- zobaczymy co urosło...A mówią że od przybytku glowa nie boli

dół gigant

niestety po wczorajszym USG mam tragiczny nastrój...dół gigant i wyć mi się chce...
Esradiol bardzo niski i słabo pobudzone jajniki...Doktor zwiększyl dawke o jeden gonal- czyli teraz gonal x2 i menopur x1 i kłucie co rano w lekko siny brzuszek...I co z tego jak ja już straciłam nadzieję że coś urośnie. Płakac mi się tylko chce, nastrój grobowy- no jest fatalnie.

nadchodzi....

nie pisałam czas jakiś...a wydarzylo sie wiele...
Miałam HSG- bylo nieprzyjemnie i bolalo- ale w nagrode mam drozne jajowody.
Od 5 dni laduje sobie gonal i menopur w brzuszek- co rano taka mała przyjemność . Jutro szosta dawka a w srodę estradiol i na USG podgladanie " hodowli". Ciągle macam i ogladam mój brzuszek- może coś przez skorę zobaczę...okropniście się boję że moje jajniki nie zareagowaly odpowiednio i nic nie urosło

kolejny...tym razem duży krok...

Ale po kolei...W mojej przysadce nic niepokojacego nie ma, więc robilismy test z GnRH w AM - no i jest oczywiście problem, bo taka to już "moja uroda" i to genetyczny błąd natury, który zdaniem lekarza da się "obejść", bo powinnam bardzo dobrze zareagować na leki do stymulacji. Tak się nakręciłam, że aż się boję, co będzie jak się nie uda

kolejny kroczek...

No i doczekalam się na rezonans przysadki. Okropne badanie...takie klaustrofobiczne i głośne...pół godziny bezruchu a tu jak na złość wszystko zaczyna swędzieć, trampek w buzi, ze ślinu przełknąć nie można...A na wynik trzeba czekać tydzień! Litości, ten tydzień to już jak wieczność prawdziwa...
Oczywiście testu z GnRH mi ne zrobią, bo panie w laboratoriach naszych wojewódzkich nie wiedzą co to wogóle jest i jak to się robi.

adopcja...

Odbylismy rozmowę na temat rozpoczęcia starań o adopcję...Mąz poprosił żeby poczekać na wyniki rezonansu i GnRH i opinie lekarza. Jeśli szanse są bardzo małe albo żadne to zaczynamy starania od razu.
Ma rację , że jaza bardzo przejęłam się i wszystko chcę robić szybko. No a skoro czekamy tyle let to parę miesuięcy to nie wiczność....Narazie usiluje dostać skierowanie na rezonans no i dostać JAKIŚ termin na jego wykonanie....ech...

i co będzie dalej???

Zapomnialam...że zaczęłam prowadzic ten dziennik...
W poniedziałek byłam w AM no i jak widać piszę dalej, choc nadal nie wiem co będzie. Dowiedziałam się , że jestem "nietypowa pacjentką". Nie jest to pocieszenie, a wręcz przeciwnie, bo przecież typowe łatwiej leczyć.
Mam zrobić rezonans magnetyczny przysadki mózgowej i test z GnRH. Prawie na bank przyczyna leży w przysadce. Juz choćby moje klopoty z węchem wg lekarza świadczą o tym. A do tej pory myslałam , że ten węch marny to przez moja alergię i wieczny katar

nadzieja...?

no i poczulam w pracy jak robi mi się cieplo...polecialam do łazienki......oczywiście wiedziałam że nie ma szans abym byla w ciąży, ale oczywiście gdzieś w środku jednak tliła się nikła naiwna nadzieja Zastanawiam sie dlaczego jesteśmy tak dziwnie skonstruowane...czyżbysmy lubiły się zadręczać???
Już za kilka dni moja wizyta u dr D. Jeszcze nic nie wiem a już widzę oczyma wyobrażni mojego ślicznego dzidziusia. I oczywiście wiem ze rozczarowanie moze być wielkie ale nie moge się powstrzymać...

Subskrybuje zawartość