Anitina - blog

nareszcie razem!!!!

cóz tu wiecej pisać- nasz synek urodził się 15 stycznia 2005 roku o 9.50....bylo cięzko ale kto by o tym pamietal kiedy taki maly ssaczek wisi przy cycu!
A co i jak to opisze w chwili spokoju ....

...przetrwaliśmy swięta...

tak tak tak...przetrwalismy swięta choć w wigilię była chwilka paniki- takie skurcze ze chej, no ale rozeszlo się. Teraz odliczamy do nowego roku i możemy rodzić...
Samopoczucie przeszlo z etapu " wielorybka" do etapu " wieloryba"...łomatko chodzę jak kaczka i posapuję, brzuszek boli i ciągnie, skurczyki czasem zapierają dech, maluszek rozpycha się ...czyli same cudne dolegliwości końca ciązy!!!

końcowe odliczanie...22dni...

no i zaczęło się końcowe odliczanie...mąż codziennie pyta czy wytrwa do terminu...dowciapny jaki- pewnie że wolałabym urodzic po nowym roku- ale kto to wie...
Pokoik pomalowany, kołyska skręcona, torba do szpitala prawie spakowana...a mały rozpycha się w brzuszku na maxa- aż boli czasem- ale co to za slodki ból! waga +13kg...brzuszek osiągnął 100cm...czuję się jak wielorybek, sapię jak lokomotywa nawet po małym spacerku, sikam ciągle-ot uroki końca ciązy- i jestem przeszczęśliwa!!!!!

33 tydzień...

No cóż...czas sobie płynie swoim tempem. maluszek rośnie i jest bardzo ruchliwy, rozpycha się coraz mocniej- czasem dośc boleśnie...ale kto by tam pamiętaał o takim slodkim bólu. Kompletujemy wyprawkę, szykujemy pokoik i przepełnia nas ogromna miłośc do tego malego skrzacika, ktory już niedługo calkiem zmieni nasze zyciep

29 tydzień fikajacego szczęścia

Wlaściwie to sama nie wiem co napisać....szczęscie nas rozpiera po prostu. Gadamy " do brzuszka" i doczekać się nie mozemy małego lokatora. Czuje się naprawdę dobrze...podobno wygladam jeszcze lepiej i " powinnam zawsze chodzić w ciązy"....
Maluszek fika czasem bardzo bardzo i to najpiękniejsze odczucia na świecie

...26 tydzień szczęścia...

jest dobrze...nie wygladam jak wieloryb a maleństwo duzo fika...to najcudowniejsze uczucie pod slońcem! Zakupy dla maleństwa to tez niezla radocha...ciuszki...kocyk...zamówiony wozek...ech...Czas leci coraz szybciej, szczególnie ze wróciłam na troche do pracy.

nasze szczęście...ma juz 23 tygodnie...

No tak...zaniedbałam wpisy...a tymczasem nasze szczęście waży juz ponad pół kilograma!!!!! jest bardzo ruchliwe i całkiem nieźle kopie...szczególnie po obiadku i o północy, kiedy to jest czas na spanie.
Jesteśmy po prostu przeszczęsliwi...ach...czekaliśmy na ten cud tak długo...

...jest siusiak...

no i bylo cudnie dokladne i długasne ogladanie na USG...dzidzia pieknie rośnie-od główki do pupy ma juz 12,5cm+ długaśne nogi.jest bardzo ruchliwa i wg. doktora zdrowa i wymiarowa. No i doktor pokazał nam " lufke i woreczek na naboje"...czyli będziemy mieli synka!!! Dziadek wniebowzięty...

a to już 18 tydzień ciązy...

czas leci, brzuszek sie pokazuje...a niepokoje ciągle obecne. Na ostatnim USG wszystko wygladalo dobrze- dzidzia kopała nózkami, machała rączkami...no ale minęlo już ponad 2 tygodnie a ja znowu chciałabym pozagladac co tam sie dzieje, czy wszystko dobrze...Ciagle czekam az dzidzia zacznie " kopniaczkami" dawać znac o sobie...a tu narazie nic...no i sie martwię ze nic, choc wiem ze przy pierwszej ciązy może dopiero gdzieś ok. 20tc...ale moze tez wczesniej...a ja taka niecierpliwa jestem....

" ciociu jak się czuje dzidziuś?"

Moja siostrzenica ciagle o to pyta...ale jak on sie czuje??? Mam nadzieje że dobrze. Za jakies 2 tygodnie mam USG i juz sie nie moge doczekać zeby zobaczyć moje maleństwo...A tymczasem zaczyna mnie przybywać...jeszcze niewiele ale ...

Subskrybuje zawartość