emi1987 - blog

38TC

Dotrwaliśmy do 38tygodnia. Nie obyło się bez szpitala, sterydów i kroplówki w 32tygodniu. Po kilku dniach sytuacja była na tyle stabilna, że mnie wypisali. Skurcze od tamtej pory do teraz mam częste i bolesne, ale to nie zmienia sytuacji. Już po tych 6 tygodniach chodzę i robię wszystko tego czego nie mogłam przez tamten okres.
Będzię chłopiec :)
Pierwsza ciąża w której dotrwałam aż tak daleko. Teraz się modlę aby poród poszedł bez komplikacji i Żeby mały był zdrowy.

29tc

Już coraz bliżej do porodu. Cukrzyca tym razem nie dała o sobie znać. Oby tak dalej!!! Córka z niecierpliwością czeka na narodziny rodzeństwa. Bardzo chce siostrzyczki, jeszcze nie wiemy czy to dziewczynka.

16TC

Szybkimi krokami weszliśmy w 16 tydzień. Jest dziwnie normalnie. Nie plamię, nic nie boli, leki odstawione. Boję się nadal cieszyć. Staram się myśleć, że wszystko pójdzie dobrze, ale w głowie wiecznie to samo. Wspomnienia!!!

Kolejna szansa

Po roku od straty znowu jest nadzieja.
Boję się jak cholera.
Cały zestaw leków poszedł w ruch, ale czy to wystarczy?
Jestem w ciąży!!!
W czwartej już ciąży!!!
Jak teraz będzie???
Kolejny aniołek, czy rodzeństwo dla mojej córeczki?
Strach mnie obleciał!!!

strata

Od dziś jestem mamą 2 aniołków i jednej córeczki na ziemi.
Czemu to takie trudne :(

krwawienie

Udało mi się zajść w kolejną ciążę. Spokój nie trwał długo. Krwawienie od czwartku sie rozkręciło. W szpitalu nie umieją mi pomóc. Leżę i się modlę, aby to się skończyło i dzidzia była z nami za 7,5 miesiąca. Czemu nie może być normalnie!!!

Pół roku

Moja córcia kończy dziś pół roku. Tak szybko to zleciało, jest taka duża, taka piękna, taka kochana. Wystarczy, że wyjdę na 5 minut i wita mnie z radością i uśmiechem.

5 lat

5 lat minęło jak umieściłam tu swój pierwszy wpis. Nie wiedziałam wtedy ile mnie czeka po drodze schodów, ile płaczu i cierpienia. Teraz jestem szczęśliwą mamą małej 3 miesięcznej dziewczynki.
W tym nowym roku życzę Wam aby wszystkie marzenia się spełniły i aby los był łaskawy.

spełnienie

Od wielu lat wchodzę na bociana i czytam blog, co piszecie, Wasze rosterki. Czasem cieszę się razem z Wami, a czasem z Wami płacze. Rzadko komentuje bo nie potrafię ładnie dobrać słów, czasem nie wiem co na pisać przy tych ciężkich historiach, a czasem nie chcę być przemadzałym gburem gdzie często się na tym łapie.
Moje życie się zmieniło odkąd Kinga jest świat postrzegany inaczej, cieszę się dniem, nie żyje aby do weekendu czy świąt, czekam z zafascynowaniem na każdy kolejny dzień i chcę go chłonać. Jestem tak szczęśliwa jak chyba nigdy do tąd.

moje szczęście

Moje szczęście nazywa się Kinga. Ur 20.09. Urodziła się siłami natury w 4,5 godziny po odejściu wód w 37 tygodniu ciąży. Od 35 tygodnia lerzałam w szpitalu ze wzgledu na nadciśnienie, cholestaze, rozwarcie i krutką szyjkę.
Poród był ciężki, ale to nie ważne, ważne jest to, że koło śpi śliczna brunetka w której się zakochała bez pamięci. Przy porodzie ważyła 3500 gram i 55 cm. 10 punktów. Jak na przed wcześnie urodzone dziecko jest duża.
Leżymy jeszcze w szpitalu ze wzgledu na obserwacje małej pod katem żółtaczki.

Subskrybuje zawartość