mina24 - blog

7lat pozniej

Czytam swoje wpisy i nie dowierzam..To ja? Mam wrażenie, że minęły lata świetlne od tamtego rozpaczliwego wpisu o tym, że się małżeństwo sypie. No i posypało się.Proponowalam psychologa (byliśmy na 1wizycie)proponowalam terapię, prosiłam, krzyczałam i płakałam... Ale - teraz, z perspektywy czasu myślę, że miałam w sobie taki żal, że nie proponowalam w tym okresie tego, co być może by pomogło-miłości. Nie proponowalam, bo jej w sobie dla męża nie miałam. Byłam głęboko zawiedziona i zraniona jego nie dojrzałym podejściem do dziecka. Naszego wyczekanego dziecka... Wypomina, że jest u mnie na końcu. Nie miał cierpliwości ani chęci na czas z dzieckiem a syna po urodzeniu nawet nie chciał wziąć n A ręce. Tak tak... Druga, zupełnie naturalna i niespodziewana ciąża była cały czas zagrożona. Jako mama dwulatki nie mająca pomocy od nikogo nie leżałam, nie uważałam tyle, ile powinnam. Ale synek urodził się piękny i zdrowy w 34tyg.Trzeciego dnia wyszlismy że szpitala. Synek uratował mi życie. Dzięki niemu, dzięki poczuciu że jestem mamą, znalazłam w sobie siłę do wszystkiego. Rozwiodlam się mając niemowlę i trzylatkę.Nocamibpisalam pisalam przy kompie, wynajmowlaam mieszkanie, byłam szczęśliwa i dumna. Po roku związałam się z dawnym kolegą. Wzięliśmy ślub, przysposobił dzieci. Jest świetnym tatą A mój już siedmiolatek to bomba radości. . Ale wiecie co? Ja nadal zazdroszczę! Gdy widzę brzuszki,niemowlęta-myslę sobie - dlaczego ja nie jestem taka? Dziś mam 35lat,bardzo pragnę mieć kolejne dziecko(albo i dwoje) ale znów los nie sprzyja. Zachorowałam na hashimoto. Nie obniżamy już prolaktyny, bo od bromka nabawilam się torbieli na wątrobie. W tym miesiącu cały szereg dziwnych dolegliwości więc może w końcu odwiedzę gina, chociaż przysięgłam się już nie starać z pomocą medyczna.

pod ścianą

Pamiętam...kiedyś kochałam swojego męża.Szalenie.
Kiedy wyjeżdżał w delegację na 3 dni płakałam :)
Pamiętam..kiedyś myślałam,że jeśłi dobry los da nam dziecko,nie będzie już ważne,że wynajmujemy mieszkanie,ani żaden inny mały kłopot..wszystko się ułoży jak za dotknięciem magicznej różdżki.Ale okazało się,że kiedy w nasze życie wkroczyła Lilianka , wszystko,co do tej pory sie układało-posypało się,a małe kłopoty urosły do ogromnych rozmiarów....
Zrezygnowałam z pracy i całe dnie spędzam z dzieckiem.Mała stała się moim...wszystkim?

pod ścianą

Pamiętam...kiedyś kochałam swojego męża.Szalenie.
Kiedy wyjeżdżał w delegację na 3 dni płakałam :)
Pamiętam..kiedyś myślałam,że jeśłi dobry los da nam dziecko,nie będzie już ważne,że wynajmujemy mieszkanie,ani żaden inny mały kłopot..wszystko się ułoży jak za dotknięciem magicznej różdżki.Ale okazało się,że kiedy w nasze życie wkroczyła Lilianka , wszystko,co do tej pory sie układało-posypało się,a małe kłopoty urosły do ogromnych rozmiarów....
Zrezygnowałam z pracy i całe dnie spędzam z dzieckiem.Mała stała się moim...wszystkim?

pod ścianą

Pamiętam...kiedyś kochałam swojego męża.Szalenie.
Kiedy wyjeżdżał w delegację na 3 dni płakałam :)
Pamiętam..kiedyś myślałam,że jeśłi dobry los da nam dziecko,nie będzie już ważne,że wynajmujemy mieszkanie,ani żaden inny mały kłopot..wszystko się ułoży jak za dotknięciem magicznej różdżki.Ale okazało się,że kiedy w nasze życie wkroczyła Lilianka , wszystko,co do tej pory sie układało-posypało się,a małe kłopoty urosły do ogromnych rozmiarów....
Zrezygnowałam z pracy i całe dnie spędzam z dzieckiem.Mała stała się moim...wszystkim?

życie ....zaskakuje

W lutym,po 18miesiącach od porodu dostałam @..nie stęskniłam się...karmiłąm jeszcze Lilę więc nie martwiłam sie wcale również tym,że w marcu już miesiączka nie przyszła...Zaczęłam plamić.Trwało to dwa tygodnie zanim ciągłe mdłości nie zmotywowały mnie do testu..Udało się!!!
Obecnie jestem w 17tyg drugiej,zupełnie naturalnej ciąży,w którą zaszłam mimo przemęczenia,karmienia i sporadycznego ostatnio przytulania....no właśnie.
Wyszłam za mąż blisko 7lat temu w wielkiej miłości,z której w tej chwili chyba nic nie pozostało:(:(:(

czy mam prawo....czy się odważę..

pisze to z potrzeby wygadania się ale również z potrzeby rady.Wasze rady,drodzy przyjaciele z bociana pomogły mi przezyć 5lat walki o ciąże a następnie prawie osiem miesięcy zagrożonej ciąży.Teraz moja córeczka ma 14mies.Jest...co wam będę pisac,jest cudowna:)
decyzję o adopcji podjęliśmy dawno,na długo zanim się okazało,że jesteśmy niepłodni.Jak miałam 5lat,oznajmiłam rodzinie że bede miec 10dzieci :lol:
Na adopcję a OA na razie nie mamy szans.Wynajmujemy mieszkanie,mąż pracuje,ale nie wykaże dostatecznych dochodów...ech,życie:/

a jednak znowu o nią drżę....

słyszałam jakieś rodzinne opowieści o moich wyczynach z dzieciństwa ale miałam nadzieję że nam się nic podobnego nie zdarzy...a jednak:(
Lilunia jest bardzo grzeczna,spokojna,rozumna...kurde,znowu sie popłakałam..
Zaczęło się od małego kataru,chciałam psiknąc na noc nasiwinem,najpierw się za fridę zabrałam,małe marudzenie przeszło w krzyk(jak nigdy) i ...
Lila przestała oddychać...potrzasałam nią tak,jak mi mama opowiadała że robili ze mną i klepałam po pupie i pleckach,ale to trwało chyba z minutę...
była sina i wiotka

rok za nami

Lila skończyła rok...
czas przemyśleń i wniosków....
moja córcia jest taka dorosła:D robi na nocnik,mówi kilka słówek,wszystko rozumie,biega...tylko przy piersi nadal jest moim dzidziolkiem....
Nadal karmię piersią...jestem szczęsliwa i zakochana w spojrzeniu sarnich oczu z nad mojej piersi:)
Intensywne karmienie piersią sprawia,że nadal nie mam @...właściwie fajnie tylko..
czy dane nam jest przeżyć to wszystko jeszcze raz? czy Lilunia bedzie miała biologiczne rodzeństwo?zaczyna się znowu "chcenie" czy nie chcę za dużo?

coraz mnie mniej a Lila to ssak jakich mało:(

Lilcia ma już prawie 6 miesięcy,ale z łaską zjada pół słoiczka deserku i pół zupki...z butelki nie je nic....
jestem niestety uwiazana strasznie,nawet do stomatologa nie mogę iśc..
po zupce musi być i tak cycuś..
drzemki nie ma bez cycusia...
w dniu porodu ważyłam 56kg,teraz 45:(
nie mogę na siebie patrzeć...
już rok minął,jak niemal nie wychodzę z domu!!
czy karmiąc można brać jakieś białka dla sportowców?....
radośc macierzyństwa odbiera mi brak sił-fizycznie wysiadam nosząc i bujając mojego pączuszka:(

dziewczynka z domu dziecka

Poznałysmy się,kiedy moja córcia była w szpitalu na operacji usunięcia przepukliny.Ma 12 lat,mieszka w domu dziecka.Jest niezwykła.Po prostu.Jest cicha,ułożona,raczej zamknięta w sobie,urocza,i jakoś tak..pogodzona ze wszystkim..Napisałąm do niej list i życzenia,wysłałam jej też prezencik od mikołaja.W liście napisałam że jesli bedzie miał ochote nas odwiedzić to serdecznie ja zapraszamy ,że nie wiem jak to sie załatwia ale sie dowiem:)

Subskrybuje zawartość