wiskas - blog

narada rodzinna i zasady

Wczoraj po trudnym powrocie z placu zabaw i okładaniu mnie pięściami zebrałam rodzinę bez małej i poprosiłam o pomysły na poradzenie sobie z atakami wściekłości córki i umówiłam się że dzisiaj już w czwórkę ustalimy ponownie zasady takie jak wszystkim pasują. Poświęciłam czas synowi na wyjaśnienie ponowne przyczyn zachowania córki i dałam przestrzeń na zrozumienie jego reakcji na ataki jego siostry. Cieszę się ponieważ wysłuchał i dzisiaj z własnej inicjatywy zadzwonił żeby zapytać kiedy będzie zebranie rodzinne i bez nerwów czekał na nasz powrót, a wróciliśmy godzine wcześniej.

zmiany

Tak... Dawno nie pisałam a działo się. Syn stracił pracę, córka sama siebie nie ogarniał a my jej. ale sięgneliśmy po pomoc i widać postępy. Córka ma pomoc specjalistów i my tez, Kupiłam książkę "zranione dzieci uzdrawiające domy- polecam wszystkim rodzinom adopcyjnym i przyszłym adopcyjnym i zastępczym. przeczytałam jednym tchem , mąż też jest w trakcie czytania i dyskutujemy co jeszcze u naszej córki jest do zrobienia a co już się zmieniało. Myślę też o bliskich znajomych którzy są w bardzo trudnej sytuacji adopcyjnej.

wilekanoc

No i mamy święta. staramy sie uzgadniac stanowiska w sprawie postepowania z córką negującą wszystko, wrzeszcząca gryzaca itd. Czytamy Nową książkę Zranione dzieci, uzdrawiające domy, i mnie daje ona wiele do myślenia a przedewszystkimwiem że to co dzieje sie u nas to nie wyjątek. Czekamy na wizyte w ośrodku adopcyjnym aby lepiej się przyjrzeć z pomocą specjalistów co siędzieje i wypracowac strategie postepowania dające szanse na powodzenie naszej rodziny. Wierze, że będzie dobrze.

poniedziałek

Mam poniedziałek, miało być lepiej a nie jest dzisiaj zostałam w domu wziełam urlop na żadanie żeby wypoczać, zastanawiałm się czy małą zawieźć do przedszkola, ale postanowiłm ją ogarnić no i sobie dowaliłam, znowu dobrze do momenty kiedy czegoś nie zechciałam, np. ubrania się, i tak do 16,30 awantury aż po akcji o wyjście z domu na zajęcia i moich wrzaskach wyszła z mężem i miałam 2 godziny ciszy.

poniedziałek

Mam poniedziałek, miało być lepiej a nie jest dzisiaj zostałm w domu wziełam urlop na żadanie żeby wypoczać, zastanawiałm się czy małą zawieźć do przedszkola, ale postanowiłm ją ogarnić no i sobie dowaliłam, znowu dobrze do momenty kiedy czegoś nie zechciałam, np. ubrania się, i tak do 16,30 awantury aż po akcji o wyjście z domu na zajęcia i moich wrzaskach wyszła z mężem i miałm 2 godziny ciszy. Małżonek niezapomnił wypomnieć mi że teeż krzyczałm a jego się czepim jak on wrzeszczy. Postanowiłm zapisać nas na terapię rodzinną nawet zadzwoniłam i jutro znaowu mam dzwonić.

niedziela

N iedziela wieczorem. Koszmarny dzień. Zastanawiam sie ile jeszcze razykiedy mam nadziję że najgorsze już za mną gorzko sie rozczaruje.A ile jeszcze mogę znieść rozczarowań i bólu? nie wiem, ale dzisiaj mam serdecznie dosyc wrzasków, bicia kłótni rozmów nieprowadzących do rozwiązania, załapałam wielkiego doła. Chociaż wiem że mogę tylko zrobić coś co jest po mojej stronie to jednak tak bardzo bym chciała żeby w naszej rodzinie wszyscy mieli ze soba dobre relacji że bez sensu co jakiś czas daje sie wmanewrować w naprawianie za kogoś z kimś relacji i nic z tego dobrego nie wychodzi.

wstyd

Hura moja córka po napadzie szału nie chce słyszec o tym co robiła i wstydzi się jakaś jaskółka na niebie .Ciekawe kiedy w nowych stuacjach przestanie się zawieszać i reagować agresywnie. Wierze że zajakis czas kiedy to przeczytam to będe sie z tego śmiać a szałów nie będzie. dobranoc

jest piątek wieczorem

Jest piatek wieczorem, za 3 tygodnie minie 5 lat od adopcji. siedze sobie i piszę, tatus masuje córeczkę a ja korzystam z tych rzadkich chwil kiedy nie słyszę krzyków i wrzasków tych przyjemnych z radości i tych z RAD którymi próbuje nas wyprowdzić z równowagi co niestety czasem jej się udaje. Staramy się jak możemy żeby nie dać się zdenerwować i nie potwierdzic jej w ten sposób odrzucenia co nie jest proste bo jest mistrzynią manipulacji(nadal).

mija 5 lat

ostatnio pisałam ponad 3 lata temu i miałam pisać codziennie. Niestety enargii mi zabrakło na pisanie tyle jej potrzebowała moja córka. Część chorób potwierdziliśmy inne "odłożyliśmy" z braku dzięki bogu większych konsekwencji w twoim i naszy codziennym życiu. Przez te trzy lata walczyliśmy o zdrowie i rozwój córki. Niestety "walczyliśmy" tak to należy nazwać z urzędnikami. Spotkaliśmy też sporo życzliwych ludzi którzy nam pomogli w różnych formalnościach aby córka mogła się rozwijać , najpierw orzeczenie o wczesnym wspomaganiu rozwoju, potem o kształceniu specjalnym.

Początek

Początek kiedy to było- w marcu 2008 roku zadzwonił ten telefon. Co ciekawe zadzwonił akurat wtedy kiedy mogłam go odeberać bo miałam przerwę w zajęciach( zbieg okoliczności- nie przeznaczenie).
Tak na mnie podziałał, że tego dnia nie mogłam już prowadzić zajęć. Zadzwoniłam do Twojego Taty i Brata(twojego oczywiście) aby podzielic się radością i tego samego dnia popędziliśmy do OA żeby dowiedzieć sie czegoś o Tobie córeczko.

Subskrybuje zawartość