Vievioora141 - blog

Poranna codzienność :)

"Siódma pięć, pora się zbierać"- powiedział tata.
"Dzie zegajek?"
"No tu na piecu masz"-pokazuje mama
"Nie, to nie zegajek"- Vievioorek rozgląda się po ścianach.
"Ale to elektroniczny, nie ma wskazówek tylko piszą cyfry: 7 i 5. Zobacz"
"Nie, nie ma zegajkaaaa"
"Weź mu pokaż ten w pokoju na ścianie" mówię widząc że minuty mijają i za chwilę możemy być już wszyscy spóźnieni.
"Zobacz, tu masz drugą wskazówkę na 5 a małą na 7 widzisz?- cierpliwie pokazuje tata
"Odsuń to, odsuń, no odsuń"

Bo muzyka jest w nas....

Byliśmy My.... Były mamy... Były dzieci.... Byliśmy My....

Byłeś dziś bardzo zdziwiony. I zaniepokojony. I spokojny. I szczęśliwy. Razem tańczyliśmy, razem śpiewaliśmy. Trzymałam Cię na kolanach, wspólnie kołysaliśmy się w rytm muzyki, wspólnie wyklaskiwaliśmy rytm, wspólnie się bawiliśmy. Byliśmy jednością. Jak jeszcze nigdy. I jak jeszcze nigdy w sercu rosła pewność, że jesteś moim Synkiem. Pierwszy raz byłam dumna z Ciebie Syneczku, że jesteś i że to ja jestem Twoją mamą...

Miłości trzeba się uczyć...

Minęły cztery miesiące.... Cztery cudowne miesiące. Cztery trudne miesiące. A przed nami cudowne życie, trudne życie....

Cały czas się Ciebie uczymy Vievioorku. Cały czas uczymy się siebie....

Ach, ta pierwsze sobota :)

Taaaaaaa....... 5.30 - POBUDKA!!!! Nie ma spania. Spanie się skończyło Na najbliższe parę lat . Wstajemy. Pierwsza poranna flaszka. Pierwsze poranne ubieranie. Pierwsza poranna zabawa. Pierwszy poranny kupszczak- tatuś się nim zajmie Trzeba ugotować zupkę. Trzeba umyć butelki. Trzeba znów przewinąć. Trzeba znów nakarmić.

Jak daleko jeszcze do początku?

Ech..... już połowa stycznia minęła, a my dalej nie jesteśmy razem tak, jak powinno być. Czekamy wciąż i czekamy. Już minął miesiąc od naszego pierwszego spotkania, już się troszkę znamy, tęsknimy za sobą bardzo, a końca nie widać. Może jutro, może za tydzień, może za dwa. To jest najgorsze czekanie. Bo wiemy, że jesteś tam, czekasz na nas i też już tęsknisz. Zawsze jak przyjeżdżamy zadziwiasz nas nowymi umiejętnościami.

Czy tu mieszkają krasnoludki?

Właśnie powoli otwierają się drzwi. Pomalutku, pomalutku..... Kogo w nich zobaczę? Kto jest po tej drugiej stronie?

Serce zamarło mi w gardle.

Czy wierzysz w Świętego Mikołaja?

Pytanie stare jak świat. Zawsze wiedziałam, że Mikołaj to mit, bajeczka dla małych dzieci. Te prezenty zostawione w kominie lub za drzwiami. Ten dreszczyk niepokoju, czy napewno zdąży, czy nie zapomni. Taakkk.... dziecięce marzenia są najpiękniejsze bo bezinteresowne i ufne..... Tylko potem niestety nagle Mikołaj znika i już wiemy, skąd podarki pod choinką lub w skarpecie.

Czy wierzę w Świętego Mikołaja?????

Subskrybuje zawartość