marta555 - blog

Moje dzieci

Już za chwilę nasz synek skończy roczek. Jest kochanym dzieckiem, dzięki niemu jesteśmy inni, nasze życie jest piękne.
Czas zlecial bardzo szybko. Tymczasem ja jestem czwarty dzień po transferze. Nasz ostatni zarodek. I chociaż jest inaczej bo stres jest mniejszy to na przemian przeplata się nadzieja z myślą o rozczarowaniu. Można by powiedzieć teraz już spokojnie najważniejsze, że mamy synka, jednak wiem ze to nasza ostatnia szansa i tak bardzo pragnę by znowu się udało. Jeszcze ten ostatni raz....

Moje szczęście

Moje marzenie się spełniło. Nasz synek jest już na świecie. Rośnie zdrowo, dużo je, uwielbia jak cały czas ktoś z nim jest. Poród przebiegł szybko, ale ból był masakryczny. Sama nieplodosc odeszła w niepamięć, ale niestety skutki jakie wyryła w mojej głowie pozostały. Jednak wiem jedno, nigdy nie można się poddawać i zawsze trzeba walczyć do końca bo naprawdę warto.

17 tc

Zaczynamy 17 tydzien. Ogólnie czuje się dobrze tylko dalej towarzyszą mi nudności i ciągle mi niedobrze. Mało jem bo nie mam apetytu. I wogole zaczęłam się martwić. Waga pokazuje, ze schudłam gdzie raczej powinnam przytyć. Nie wiem czy to efekt odstawienia encortonu czy nie daj Boże coś złego się dzieje. Na dodatek parę razy czułam już takie delikatne bąbelki w brzuchu jak od wody gazowanej podobno to ruchy dziecka ale nie wie wiem czy nie za wcześnie i czy na tym etapie ciazy powinnam się już ich spodziewać.

14 tc

Dopiero z mężem zaczynamy wierzyć, że to wszystko jest naprawdę. Teraz zaczynamy 14 tydzien ciąży. DZiś mieliśmy pierwsze badania prenatalne. Bardzo sie denerwowalam. Na dodatek badania robił nie nasz lekarz i tylko mnie wkurzyl. Mówię mu ze się martwię chyba to normalne to moja trzecia ciąża i chciałabym żeby wszystko było w porządku tym bardziej ze ostatnio znowu mi białko bardzo spadło i hematolog stwierdził ze wynik jest fatalny ale po to biorę leki żeby było ok. A ten lekarz dzisiejszy zero zrozumienia. No ale na badaniach wszystko wyszło ok.

<3

8 tydzień ciąży. Serce naszego dziecka bije. Dziś usłyszałam 149 uderzeń. Pierwszy raz doczekaliśmy tej chwili. Szczerze mówiąc cieszę się, ale wcale po mnie tego nie widać. Tak naprawdę nie wierzę jeszcze w to wszystko. Dla mnie być w ciazy było marzeniem tak nie realnym jak dla innych wygrana miliona. Poza tym wszystkie badania dobre. TSH spadło z 8 na 3,5 ale lekarz mówi, że jeszcze za dużo i zwiększył dawkę leku. Leukocytów mam za duzo bo ponad 20 tys i musimy się temu przyjrzeć.

17 dpt

Dziś powtorzylam betę. Wynik 4200. Do tego ft4 w porządku i o dwa razy zawyzone TSH- ponad 8. I znowu mam stres bo to ponoć niedoczynność tarczycy chociaż nigdy nie miałam problemów. Czekam jeszcze na progesteron miał być dziś ale nie ma. Pani w laboratorium powiedziała ze widocznie wynik jest zawyżone i dopiero jutro podadzą. Sama nie wiem czy to dobrze czy źle. W czwartek wizyta. Tak bardzo się boje. Nigdy nie doczekaliśmy bicia serduszka.

Sikańce- oszukańce?

Dzis 8 dzien po transferze. Od dwóch dni totalna histeria. Bóle w podbrzuszu jak na okres, jajniki kłuja, buzia wysypana. Dziś pierwszy raz miałam silny skurcz macicy złapało mnie w sklepie myslalam ze padne. Placzliwa jestem strasznie poryczalam się do męża ze nie mam juz planów co dalej zrobimy. W nocy nie mogłam spac śniło mi sie ze pomyliłam leki, wzięłam nie te co trzeba. Boje się wstać w nocy do toalety, boje się ze zobaczę krew ciągle sprawdzam. Betę mam zrobić we wtorek. Dziś nie wytrzymałam zrobiłam test. Odstawiłam, mąż obserwował. Mówi jedna kreska.

Transfer

Transfer odbył się zgodnie z planem. Mój ginekolog i pani embriolog powiedzieli, że zarodek idealny, 95% szansy. Cieszę się, ale nie pajam optymizmem przy pierwszym transferze nie udanym też był super zarodek. Dziś 4 dzień zero objawów żadnych skurczy martwi mnie to. Przy drugim transferze jak zaszlam w ciążę miałam straszne boleści i skurcze zarodek się zagniezdzil A teraz nic czasami jajnik zakluje ale ten ból jest od punkcji. Staram się nie myśleć i nie nakrecac. Rzadko roZmawiam z brzuchem bo boje się ze 6kolejna porażka złamie mi serce. Jednak póki co żyjemy nadzieja.

PUNKCJA

Dzisiaj miałam punkcję. Wszystko poszło dobrze. Za drugim razem wszystko jest łatwiejsze także i stres był mały. Jedynie martwilismy się o komórki. Ostatnio pobrano na styk tylko 6 bo pęcherzyki były puste. Dziś było o wiele lepiej. 20 komoreczek z czego 13 prawidłowych. Teraz czekamy. Wstępnie transfer zaplanowany jest na sobotę. W niedzielę mam obronę pracy dyplomowej. Weekend zapowiada się gorący. Teraz najgorszy czas czekamy na tel ile mamy zarodków. Mam nadzieję że będzie lepiej niż ostatnio.

Chcę, ale się boję

Nie pisałam bo nie miałam siły. Straciliśmy nasze maleństwo. Tak naprawdę nikt mnie mnie rozumie. Rodzina martwi się o mnie żebym się podniosła żebym nie myślała najchętniej by chcieli żebym zapomniała. Wiem chcą dobrze tylko ja nie umiem zapomnieć co się stało. Koleżanka każe mi wogole zapomnieć o dziecku i skupić się na pracy bo takie rzeczy się zdarzają nie ja jedna i jeszcze będę miała dzieci bo w ciążę zachodze . Niestety nie wie ze mam problemy i nawet nie chce mi sie jej tłumaczyć bo i tak nie zrozumie. Bardzo sie boje bo mam podwójny problem.

Subskrybuje zawartość