Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 02 sie 2017 10:33 
Offline

Rejestracja: 27 lip 2017 10:45
Posty: 241
Witam Forumowiczki i Forumowiczów:)

Piszę tutaj w sprawie naszych starań. Staramy się niezbyt długo bo 8 miesięcy, jednak zrobiliśmy już badania i okazało się, że mąż ma bardzo kiepską morfologię nasienia bo jedynie 0.3% prawidłowo zbudowanych plemników. Pani doktor stwierdziła, że naturalna ciąża byłaby w naszym przypadku cudem i zaproponowała in vitro. Ponieważ jest też trochę podwyższona fragmentacja DNA (19%) proponowała in vitro z PGD (jestem ubezpieczona w Czechach i tak jest to refundowane).
Przyznam, że było to dla nas szokiem, bo problemów spodziewaliśmy się z innej strony - ja od 12 lat cierpię na westibulodynię, która powoduje duży ból podczas stosunku i nasze próby zajścia w ciążę od początku były raczej trudne. W przypadku mojej choroby mąż jest fantastycznie wspierający i bardzo mi pomaga znosić trudy leczenia. No ale nie o tym...
Piszę z prośbę o poradę, w jaki sposób mogę wesprzeć męża w całej tej sytuacji. Widzę, że mocno go to przybiło, chociaż stara się tego po sobie nie okazywać. Mąż prowadzi naprawdę zdrowy tryb życia, dobrą dietę, prawie codziennie ćwiczy, nie trzyma laptopa na kolanach itd. Trudno mu jest pogodzić z faktem, że inni, totalnie zaniedbani mężczyźni z naszego otoczenia bez problemu spłodzili dzieci a on ma z tym problem. Mąż zawsze fascynował się tymi typowo męskimi wzorcami, typu Indiana Jones, James Bond, itd., a teraz czuje się mocno zdołowany tym, że tej jednej podstawowej i oczywistej "funkcji" nie może spełnić. Chciałabym go jakoś wesprzeć, jest mi strasznie przykro, że tak cierpi. Dbam jeszcze bardziej o jego dietę i staram się, żeby cała nasza codzienność nie kręciła się wokół naszego problemu, chociaż nie jest to łatwe. Czeka nas wiele badań, na które też męża trochę ponamawiałam (nie żeby by oporny, po prostu mamy taki logistyczny podział, że to ja grzebię w necie i szukam informacji), czekają powtórne badanie nasienia, badania hormonalne, usg jądra i konsultacja z andrologiem, a potem mamy spotkanie z genetykiem.
Trochę też martwi mnie fakt, że mąż nie chce mówić nikomu z mojej rodziny o naszych problemach (jego rodzice i brat z racji wspólnego mieszkania wiedzą). Boi się być oceniony jako zły mąż czy niekompletny mężczyzna. Trochę sobie nie wyobrażam ciągłego ukrywania faktu, że prawdopodobnie czeka nas in vitro. Może po prostu powiedzieć bez opowiadania o przyczynach? Czy lepiej nic nie mówić dopóki mąż nie zadecyduje inaczej?
Macie jakieś porady, jak pomóc mężczyźnie w takiej sytuacji? Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź :)
Pozdrawiam i życzę wszystkim powodzenia w staraniach!

_________________
Wulwodynia od 11 lat
Kiepska morfologia (0.3%)
In vitro w Czechach
16.1.2017 początek stymulki, 31.1 - punkcja, mamy 5 mrozaczków :)
2.3.2018 - I transfer :(
8.5.2018 - II transfer, beta - 7dpt 73,06 9dpt 182,7, 14dpt 1820, TP 21.1.2019


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 03 sie 2017 13:36 
Offline
Ekspert Bociana

Rejestracja: 07 lip 2013 13:42
Posty: 18
Dzień dobry Pani,

to co Państwa spotkało jest bardzo trudne. Tak jak Pani napisała, dotąd koncentrowali się Państwo na Pani chorobie i dolegliwościach, diagnoza Męża miała więc prawo być dla Państwa dużym zaskoczeniem. Mąż, który zapewne czuł się zdrowy i był skoncentrowany na wspieraniu Pani, nagle stał się także osobą chorą, Pani, która dotąd była osobą cierpiącą, nagle stała się osobą, która musi również udzielać wsparcia choremu mężowi. Tego rodzaju zmiana jest zawsze na początku dezorientująca i może sprawiać trudność, przecież teraz każde z Państwa ma swoją pulę cierpienia i ma prawo oczekiwać pomocy współmałżonka, a do tego cały czas borykacie się Państwo z podstawowym, wspólnym problemem, jakim jest brak dziecka.

Niepłodność męska jest zjawiskiem bardzo skomplikowanym głównie dlatego, że towarzyszą jej dodatkowe znaczenia jakie nadaje jej, niekoniecznie świadomie, nasze społeczeństwo. Te znaczenia to między innymi kojarzenie obniżonych parametrów nasienia ze sprawnością seksualną mężczyzny czy męskością. Najczęściej właśnie z tego powodu mężczyźni bardzo negatywnie reagują na diagnozę i trudno jest im ją zaakceptować: czują się gorsi, mniej męscy, mają wrażenie, że ich partnerki nie widzą w nich już tych samych mężczyzn, którymi byli przed postawieniem diagnozy. Tymczasem samo stwierdzenie, że mężczyzna ma mniej plemników niż przewidują to normy nie tworzy przecież nowej rzeczywistości: badanie wykazuje to, co już było i z czym mężczyzna żył zapewne od dłuższego czasu. Jeśli więc miesiąc czy rok wcześniej czuł się on sprawny i męski, a jego życie seksualne było zadowalające, nie ma powodu by cokolwiek zmieniło się z powodu otrzymania wyniku seminogramu. Tutaj właśnie ważną rolę ma do odegrania partnerka, bo to Pani może zapewnić Męża, że nie stał się dla Pani innym człowiekiem, mężem i partnerem seksualnym, że kocha go Pani tak samo i tak samo ceni niezależnie od tego, co wykażą badania. To może pomóc Mężowi zaakceptować sytuację i nie wstydzić się choroby, jest też najprostszą i najskuteczniejszą formą wsparcia, jakiej może Pani udzielić mężowi w tej sytuacji. Wstyd jest ważnym aspektem i jednocześnie jednym z większych paradoksów niepłodności: jeśli ten sam mężczyzna miałby obniżone parametry morfologii krwi, z pewnością nie zastanawiałby się, czy jest z tego powodu wystarczająco męski i sprawny seksualnie, a obniżone parametry nasienia, mimo iż nie wpływają w żaden sposób bezpośrednio na jakość życia człowieka, niestety takie refleksje uruchamiają. Dlatego warto rozmawiać z bliskimi na ten temat i pokazywać im, że Mąż nie ma powodu do wstydu i czucia się gorszym, a dla Pani jest cały czas tak samo wartościowym i ważnym partnerem.
Aby było możliwe wspieranie partnera w takiej sytuacji, kobieta musi jednak najpierw sama uporać się z własną reakcją na informację o niepłodności męża. Warto zadać sobie pytanie, jakie uczucia wywołuje w nas taka diagnoza, czy w związku z tym obawiamy się czegoś, jakie oczekiwania mamy wobec partnera, czy przeszłyśmy już przez etap żalu i żałoby i możemy szczerze przyznać, że tę diagnozę same akceptujemy. To wcale nie jest łatwe. Zarówno dla Męża, jak i dla Pani informacja o stanie zdrowia Męża ma prawo być szokiem wywołującym złość, żal, niezgodę i bunt. Macie Państwo oboje prawo do stawiania pytań o to, dlaczego Was to spotkało, czemu akurat Pani Mąż, który dba o siebie i swoje zdrowie ma problem, którego nie ma wielu innych mężczyzn. Niezależnie od tego, że na takie pytania nie ma niestety odpowiedzi, są one naturalną częścią pewnego rodzaju żałoby po utraconym zdrowiu i szansach na zostanie rodzicami w sposób naturalny. Macie Państwo prawo do tych uczuć i warto tutaj dać sobie wzajemnie czas i wyrozumiałość, która pozwoli na wyrażenie tego co Państwo czują i rozmowę o tym bez szukania od razu sposobów rozwiązań czy wymagania od siebie nawzajem szybkiego pozbierania się szoku oraz powrotu do normalności. To może potrwać i macie Państwo oboje prawo do chwili zagubienia. Dlatego też warto zastanowić się, czy nie chcieliby Państwo na tym etapie skorzystać z pomocy i wsparcia psychologa specjalizującego się w problematyce płodności i niepłodności. Rozumiem, że ma Pani chęć i potrzebę pomocy Mężowi, to ważne i wspaniałe, że ma Pani taką potrzebę, ale mam poczucie, że i Pani tę sytuację na swój sposób przeżywa oraz sama boryka się z chorobą, dlatego być może w tym momencie nie tylko Mąż, ale oboje Państwo potrzebujecie wsparcia, także po to, by móc go sobie później nawzajem udzielać jak najlepiej.

Wspomniała Pani także o trudnościach w podjęciu decyzji w zakresie informowania rodziny Męża o Państwa sytuacji. Rozumiem Pani obawy co do utrzymywania w tajemnicy diagnozy Męża i Państwa planów, to rzeczywiście w dłuższej perspektywie może być skomplikowane i emocjonalnie obciążające. Jednocześnie szacunek dla obaw i oporu Pani Męża w tym zakresie nakazuje, by zawsze konsultować z Nim tego rodzaju decyzje, ponieważ najwyraźniej Mąż nie czułby się dobrze, gdyby rodzina otrzymała tę informację. Być może w ten sposób Mąż oczekuje od Pani chronienia go i tę formę wsparcia uznaje za najważniejszą Najlepszym rozwiązaniem wydaje się tutaj rozmowa o tym dlaczego Pani Mąż tak bardzo nie chce, by jego bliscy dowiedzieli się o chorobie i planowanym leczeniu. Być może obawia się ich reakcji, oceny jego męskości? Może pamięta z przeszłości sytuacje, kiedy ktoś z jego bliskich wypowiadał się w sposób przykry czy obraźliwy o mężczyznach, którzy mieli trudności z poczęciem dziecka i zwyczajnie chce się chronić przed taką reakcją? Może obawia się, że dla rodziny będzie to jakiś zawód? Boi się, że rodzina będzie usiłowała namówić Państwa do wycofania się z leczenia tą metodą, ponieważ wie, że jego bliscy są jej przeciwni? A może tak bardzo wstydzi się swojej niepłodności? Warto zapytać Męża, skąd u Niego taka postawa, to może pomóc i Jemu w podjęciu decyzji, i Pani w zrozumieniu oporów Męża, co jest niezbędne do tego, by byli Państwo w tym wszystkim razem i mogli się jak najskuteczniej wspierać. Tu także może pomóc psycholog: czasami naprawdę bardzo trudno jest samemu dojść do tego, co powoduje nasz opór czy obawę i pomoc z zewnątrz może to znacząco ułatwić.

Pozdrawiam Państwa serdecznie i zapraszam do kontaktu.

Dorota Gawlikowska
Psycholog


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 03 sie 2017 15:26 
Offline

Rejestracja: 27 lip 2017 10:45
Posty: 241
Witam,
bardzo dziękuję za tak dogłębną odpowiedź, pomogła mi Pani bardzo uporządkować myśli. Wydaje mi się kluczowe, że może potrzebujemy czasu na oswojenie się z naszą sytuacją - ja zaczęłam mocno działać w kierunku leczenia, ale może lepiej dać sobie i Mężowi chwilę na zastanowienie się nad swoimi emocjami, odczuciami. Martwię się tylko, że Mąż nie bardzo chce o tym rozmawiać z nikim poza mną, nawet z najbliższymi, bo "co on mi może powiedzieć". Wiem, że boi się negatywnego ocenienia. Ciężko wytłumaczyć, że to choroba jak i inne. Oczywiście nie twierdzę, że powinien informować o swoich problemach wszystkich wokół, ale trochę to przykre, że obawia się tak surowej oceny wśród najbliższych. Nie wiem, może po prostu kobieta i mężczyzna przeżywają to wszystko po prostu inaczej. Ja pomimo, że nie rozmawiam o tym z nikim poza mężem i jedną przyjaciółką (to para przyjaciół, mąż akceptuje, że oni wiedzą o naszych zmaganiach), to szukam pomocy, np. na tym forum, żeby nie oszaleć, żeby dodać nam otuchy. Boję się, że mąż się zamknie sam ze swoim problemem, a wydaje mi się, że wsparcie z zewnątrz też jest potrzebne. Nie wiem, czy na obecnym etapie mogłabym namówić męża na wizytę u psychologa, ale może po prostu potrzeba czasu?

Dziękuję bardzo za Pani odpowiedź i serdecznie pozdrawiam

_________________
Wulwodynia od 11 lat
Kiepska morfologia (0.3%)
In vitro w Czechach
16.1.2017 początek stymulki, 31.1 - punkcja, mamy 5 mrozaczków :)
2.3.2018 - I transfer :(
8.5.2018 - II transfer, beta - 7dpt 73,06 9dpt 182,7, 14dpt 1820, TP 21.1.2019


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 04 sie 2017 15:06 
Offline
Ekspert Bociana

Rejestracja: 07 lip 2013 13:42
Posty: 18
Rzeczywiście czasem na podjęcie decyzji o skorzystaniu z pomocy potrzeba czasu. Ma Pani także rację jeśli chodzi o różnice w przeżywaniu niepłodności przez kobiety i mężczyzn, one rzeczywiście istnieją i czasem utrudniają porozumienie w parze. Warto jednak pamiętać, że różnice te nie muszą stanowić fundamentalnej przeszkody w porozumiewaniu się i można poznając się i ucząc nawzajem tego, jak funkcjonuje partner/partnerka osiągnąć poziom obopólnej satysfakcji z bycia razem nawet w tak trudnej sytuacji.

Zanim Mąż zdecyduje się na taki krok, może Pani poszukać wsparcia dla siebie, jeśli przynajmniej jedno z Państwa będzie radziło sobie lepiej, cały układ być może będzie funkcjonował łatwiej i spokojniej.

Mogą też Państwo skorzystać z oferty spotkań grupowych, warsztatów i grup wsparcia prowadzonych w ośrodkach leczenia niepłodności, o których na bieżąco informuje Nasz Bocian w swoich Zakładkach psychologicznych oraz na Facebooku. Może ta forma, gdzie nie ma konieczności spotykania się z psychologiem w cztery oczy, a można jedynie słuchać i poczuć, że nie są Państwo sami w tej trudnej sytuacji, okazałaby się dla Pani Męża bardziej akceptowalna?

Pozdrawiam serdecznie,
Dorota Gawlikowska


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 07 sie 2017 08:53 
Offline

Rejestracja: 27 lip 2017 10:45
Posty: 241
Witam,

wczoraj spotkaliśmy się z moją siostrą i jej mężem i wspólnie rozmawialiśmy o naszym problemie. Mąż sam przyznał, że poczuł ulgę, mogąc normalnie o tym mówić. Spotkaliśmy się ze zrozumieniem i troską i tego chyba było nam potrzeba. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze :) Na pewno będziemy też przeglądać możliwości spotkań, i jeśli mąż i ja będziemy na to gotowi to pewnie skorzystamy. Teraz chętnie spotkalibyśmy się prywatnie z parą, która przechodzi podobną drogę. Wszystko po kolei:) Dziękuję bardzo za odpowiedzi i Pani zaangażowanie!

Pozdrawiam serdecznie

_________________
Wulwodynia od 11 lat
Kiepska morfologia (0.3%)
In vitro w Czechach
16.1.2017 początek stymulki, 31.1 - punkcja, mamy 5 mrozaczków :)
2.3.2018 - I transfer :(
8.5.2018 - II transfer, beta - 7dpt 73,06 9dpt 182,7, 14dpt 1820, TP 21.1.2019


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 07 sie 2017 21:34 
Offline
Ekspert Bociana

Rejestracja: 07 lip 2013 13:42
Posty: 18
Bardzo się cieszę i trzymam kciuki za Państwa.

Dorota Gawlikowska


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Nowy temat Odpowiedz w temacie  [ Posty: 6 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group