Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 3 ] 
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 05 gru 2011 21:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2008 00:00
Posty: 133
Lokalizacja: warszawa
Kiedy stajemy się rodzicami?

Jak powstaje nowa rodzina i jakie są w niej relacje?

Czy trauma dziecka i doświadczenia zerwania więzi to wyrok w relacjach na całe życie?

I jeszcze jedno pytanie - Czy komuś z forumowiczów znana jest ta książka i jakie budzi reflekcje? Może gdzieś już o niej była mowa?

''Dziecko w rodzinie adopcyjnej i zastępczej
Piotr Sutowicz


--------------------------------------------------------------------------------
Problem rodzin adopcyjnych i zastępczych, czy opieki zastępczej jako takiej, porusza wydana ostatnio przez Instytut Wydawniczy PAX praca włoskiego autora Guido Cattabeniego „Dziecko przybyłe z daleka. Adopcja i rodzina zastępcza”. Książka powstała wprawdzie na bazie doświadczeń włoskich i z pewnością nie odpowiada na wszystkie pytania, jakie mogą być postawione przez zainteresowane tymi sprawami rodziny w Polsce, niemniej w pewnych kwestiach wydaje się być ona wiele wnosząca i wartościowa. Także dla tych, którzy niewiele wiedzą o formach opieki nad dziećmi opuszczonymi.
--------------------------------------------------------------------------------

Niezwykle ważna wręcz fundamentalna, a dla niektórych szokująca, może się okazać konstatacja autora, iż „małżonkowie niezdolni do prokreacji nie posiadają żadnego prawa do tego, aby otrzymać dziecko od państwa. Ważne jest to, że dziecko potrzebuje rodziny, a nie to, że małżeństwa chciałyby mieć dziecko”. W dzisiejszym świecie często zdaje się na drugi plan znikać prawda podstawowa, iż człowiek winien wychowywać się w środowisku, które będzie mu najbliższe, naturalne a przez to stanowiące najlepsze otoczenie dla właściwego rozwoju. Stąd wynika retoryczne pytanie: „mieć dziecko czy być rodzicami?”

Problem opieki zastępczej, sam w sobie będący w jakimś stopniu wyjściem awaryjnym dla dziecka, według autora, wynika w dużym stopniu z rzeczywistości społecznej. Cattabeni stwierdza: „Codziennie przyczyniamy się do rozpadu rodziny. Jak? Narzucając jej absurdalną organizację pracy i życia, pozostawiając ją własnemu losowi w trudnościach, skłaniając ją do izolacji przez lansowanie kultury nasyconej egoizmem i hedonizmem, wprowadzając w nią zamęt ciągłym podsuwaniem fałszywych wzorców w mass mediach. Ustawodawstwo i polityka, które dotyczą rodziny, budowy mieszkań, edukacji, opieki zdrowotnej, pomocy socjalnej powinny zatem wspierać i wzmacniać rodzinę.” Skoro jednak dochodzi do sytuacji, w której nie jest w stanie sprawować ona opieki nad dzieckiem, należy stworzyć takie warunki, w których dziecko będzie mogło dalej rozwijać się w jak najlepszych warunkach. Autor zgadza się tu z opinią, iż do zadania tego nie nadają się na dłuższą metę placówki opiekuńczo-wychowawcze. Doprowadzenie natomiast do sytuacji, w której staną się one zbędne, jest „obowiązkiem sprawiedliwości”.

Pierwszym zagadnieniem, z którym winno spotkać się dziecko poddane adopcji, czy też przyjęte przez rodzinę zastępczą, jest kwestia miłości, a więc zbudowania prawidłowych relacji pomiędzy opiekunami a dziećmi, opartych „na głębokim zaangażowaniu uczuciowym”, którego nie zbuduje się „dzięki środowisku społecznemu, ani określonej przynależności rasowej, ani bogatej cywilizacji dostarczającej ubranek i zabawek, lecz na gruncie bezpośrednich relacji między niemowlęciem a matką”. Nie tylko dla rodziców zastępczych wydaje się konstatacja, iż „Ojcem i matką stajemy się wtedy, kiedy prowadzimy dialog z dzieckiem na każdym etapie jego rozwoju”. [...]


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 11 gru 2011 21:41 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2008 00:00
Posty: 133
Lokalizacja: warszawa
http://www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,7 ... 14944.html

[...]"Owo niemowlęce wpatrywanie się i zasłuchanie wynika z potrzeby nawiązania kontaktu. Dziecko zachowuje się tak jakby chciało powiedzieć: "jeśli pokażesz mi swój sposób komunikowania się, nauczę się go, by móc z tobą rozmawiać". Szybko z resztą dotrzymuje tej obietnicy. Udowodniono, że już kilkugodzinny noworodek potrafi naśladować miny i kiedy widzi, że ktoś otwiera buzię czy wyciąga język, robi to samo. Stara się odzwierciedlić mimikę rozmówcy i ułożenie jego ciała, czyli zachowuje zgodnie z zasadami skutecznej komunikacji.[...]"

To jak szybko powstanie dialog między dzieckiem i jego matką zależy jakie relacje będą między nimi w przyszłości. Dzieci adoptowane, te całkiem maleńkie, a tym bardziej starsze mają często kłopot z nawiązaniem takiego dialogu, a brak naturalnych komunikatów dla matki często staje się dla niej samej powodem do flustracji. Może warto o tym wiedzieć zanim zaczniemy siebie obwiniać za brak umiejętności rodzicielskich. :roll:


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 22 lut 2012 21:28 
Awatar użytkownika
Gonga dodaj jakiś swój komentarz do tego.


Na górę
  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 3 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group