Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 158 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 04 maja 2010 12:52 
Offline

Rejestracja: 04 maja 2010 11:58
Posty: 2825
Lokalizacja: Warmińsko mazurskie
w 12 tc dowiedzialam się o martwej ciąży - zatrzymany wzrost w 9 tc. Dostałam skierowanie do szpitala w mojej miejscowości, bo do lekarza jeżdzę ponad 100 km. Po zgłoszeniu się lekarz, odesłał mnie do domu, twierdząc że kobieta pornić w domu powiina, bo jest mniejsze krwawienie niż po łyżeczkowaniu. A do kontroli po to do przychodni. Załamała mnie ta wypowiedź. Skontaktowałam się z moim lekarzem, i kazał do siebie przyjechać do szpitala, choć to inne województwo. Krwawienie zaczęło się w domu, po 12 godzinach w szpitalu poroniłam, po 2 godzinach zabieg łyżeczkowania. Ból przed nie do zniesienia, po krwotok. I jak miałam to przejść w domu? Personel szpitala bardzo miły.

Wizyta kontrolna po 11 dniach. Lekarz dokładnie mnie zbadał, również usg. Zalecił odczekać 3 miesiączki ze staraniem się. Potem wspomaganie closterbygetem. Zaznaczył że jak zajdę wcześniej naturalnie to dobrze. Czyli jako tako przeciwskazań nie ma. Wrażenie z wizyty dobre. MIły lekarz, współczujacy, rzeczowo i fachowo wytłumaczył wyniki badań histopatologicznych. Z wizyty wyszłam zadowolona.

Zachowania lekarza który nie przyjął mnie do szpitala nie komentuję.

_________________
IV 04 laparoskopia
Córcia-05.05 r.
Aniołek (Justyś) 9tc/13- 11.04.10 [*]
Bartuś już jest z nami - 11.04.2011 :love:
Niespodzianka tp. 27.03.2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 04 lip 2010 14:40 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 kwie 2009 00:00
Posty: 4591
Smutaska30 pisze:
Zachowania lekarza który nie przyjął mnie do szpitala nie komentuję.
No coś strasznego 8O A zbadał Cię chociaż? Zgadza się, poronienie samoistne oszczędza szyjkę
i nie ma ryzyka zrostów w macicy tak jak po łyżeczkowaniu, ale przecież liczy się wielkość ciąży,
a u Ciebie jak się domyślam dzidziuś był dość duży... Poza tym mogło dojść do stanu zapalnego.

Ja w swoich przejściach trafiłam na różnych lekarzy - takich z sercem i bez. Różnie bywało :?
Niektórzy byli bardzo ciepli i dyskretni, inni mieli gdzieś i traktowali jak kolejny "przypadek".

_________________
6 lat starań... (*)5tc (*)7tc (*)10tc (*)7tc :cry2:
26dpt-są :love: :love: 13.07.2012-35t4d córeczki!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 lip 2010 08:07 
Offline

Rejestracja: 04 maja 2010 11:58
Posty: 2825
Lokalizacja: Warmińsko mazurskie
quassi

Zrobił mi usg, ale nawet nie wydrukował zdjęcia.
łyżeczkowanie miałam już "po", tak że myśle że szyjka nie powinna ucierpieć bo rozwarcie było. Jestem już po 3@, i braniu clo, zaczynamy starania. Aż się boje...

Pozdrawiam

_________________
IV 04 laparoskopia
Córcia-05.05 r.
Aniołek (Justyś) 9tc/13- 11.04.10 [*]
Bartuś już jest z nami - 11.04.2011 :love:
Niespodzianka tp. 27.03.2019


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 lip 2010 13:45 
Offline

Rejestracja: 06 lip 2010 13:40
Posty: 3
Ania_7820 pisze:
Cześć dziewczyny,

Mam pytanie, w jakim czasie po poronieniu zgłosiłyście się do ginekologa, aby zlecił wam badania? Ja poroniłam we wrześniu (tj. 11.09) jak byłam na wakacjach w Karpaczu.

co ten Karpacz ma w sobie??Również poroniłam w Karpaczu w 7tyg, ciąży.obwiniam siebie za to bo uparłam sie na góry(bo nigdy nie byłam )

_________________
Bóg tak chciał


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 paź 2010 17:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010 15:17
Posty: 1931
Lokalizacja: ŚLĄSK
Ja w czwartek (10/11tc) dowiedziałam się, że bliźnięta, ale... jeden brak akcji serca, drugi małowyraźna akcja serca. Zalecenie - na cito profesjonalne usg z Dopplerem. Na drugi dzień mój lekarz wyjeżdżał na urlop... Jechałam do domu płacząc ze szczęścia, że to bliźniaki. Dopiero w domu dotarło do mnie, że jeden juz nie żyje a drugi nie wiadomo... Piatek - Usg - płody obumarły dwa tygodnie temu!!! a mój lekarz widział akcję serca jednego z nich!!! Tego samego dnia skierowanie do szpitala na łyżeczkowanie. W szpitalu na starym USG, zacinającym się!!! lekarka nie mogła wykluczyc akcji serca u jednego z dzieci - "nie wiem może to złudzenie optyczne... ale". Kazała brać no - spę (nie miałam skurczów ani bóli a szjka twarda była jak nie wiem co - po co no spa?) i leżeć do poniedziałku w domu. W niedzielę !!! po znajmości - inne profesjonalne USG z Dopplerem - znajomy lekarz potwierdza obumarcie płodów dwa tygodnie temu!!! W poniedziałek znowu ten sam szpital, to samo usg - niewyraźne, lekarz pyta "a kto pani zdiagnozował to obumarcie?" to pokazuję dokumentację, pieczątki, lekarz "no dobrze". Nie miałam już żadnych dolegliwości ciążowych, nagle ustały mdłości, piersi przestały boleć, brzuch mi się zmniejszył - potwierdzenie od dwóch specjalistów obumartej ciąży a oni trzymali by mnie do poronienia samoistnego do kiedy!!!?
Najpierw zawołali mnie do zabiegówki, a jak weszłam lekarz powiedział "nie nie ta", "łyżeczkowanie może poczekać" - stałam za nim!!!, był do mnie bokiem, nawet na mnie nie spojrzał - wyszłam. Wzieli panią na czyszczenie macicy, potem mnie. Nie chodzi mi o to czy byłam pierwsza czy druga na zabieg ale poczułam się jak mięso, przedmiot...
W koncu jak mnie wzieli, przywiązali nogi na tym całym koziołku (poprzednio tez mi robili więc to chyba normalne) dostałam spazmów zaczęłam ryczeć, nie mogłam oddychać - to tylko sanitariuszka czy ktoś taki mówiła do mnie po imieniu, głaskała mnie policzku, powiedziała żebym nie płakała bo nie bedę mogła oddychać, że teraz ja jestem najważniejsza. Dali mi do wenflonu szybko na uspokojenie a potem zasnęłam. Obudziłam się z płaczem jak mnie przenosili na moje łóżko i chciałam już tylko wyjść do domu... Trzeci raz tego nie przeżyję...

_________________
6tc poronienie samoistne (02.2010)
10tc ciąża obumarła (8/9tc) bliźniaki jednojajowe (09.2010)
12.01.2012 przyszedł na świat mój ukochany synek Filip


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 03 paź 2010 14:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2009 00:00
Posty: 446
Lokalizacja: Częstochowa
sajko_sajko rozgoryczenie ,wielki rozpacz i to jeszcze przy stracie bliźniakow i to przywiązanie to czyta sie jakby to tortury były:(((ale sajko to chyba normalne Ja tez miałam nogi przywiązane....tyle że ja nie płakałam ...wzrok wbiłam w sufit i chciałam tylko zasnąć.........ryczeć zaczęłam na łóżku,jak dotarło do mnie że we mnie już nie ma tego maleństwa.....nie zapomne tylko do końca zycia widoku:...gdy nie zdążyłam wejść na łóżko a dziecko wypadło zemnie na podłogę wyłożoną płytkami.......i do dzis nie moge przeżyc tego że tego dzieciątka sama nie podniosłam...nic nie zrobiłam tylko poszłam na łozko...nie zapomne jak to dzieciątko wyglądało.......wszystko miało dokładnie rozwinięte...tylko było malutkie.......bo to był 16 tydzień....nie zapomnę jednego napewno.....leżąc juz na fotelu pielęgniarka pytała sie lekarza do czego włożyć"TO"......nie powiedziała dziecko czy jakos inaczej tylko "TO COś"jakby to kawałek śmiecia było.....nie widziałam jej potem na oddziale ale wtedy to bym Jej wygarnęła co myślę...
od poronienia minęło juz dośc czasu bo prawie 8 miesięcy a Ja nie mogę zajśc w ciążę.nie wiem dlaczego....może dlatego że gdzies podświadomie mysle gdzieś o tym dziecku o tym że musze je mieć....może ...nie wiem.....teraz jadę na wizytę czy "tam"aby wszystko w porządku jest....zobaczymy...

_________________
luty 2010r.synek(*)
styczeń 2012r. cudowne II kreski na teście!!
termin porodu wyznaczony na sierpień 2012r.:))
Cudzie trwaj!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 paź 2010 17:36 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010 15:17
Posty: 1931
Lokalizacja: ŚLĄSK
Pyzia przywiązanie nóg do koziołka nie były dla mnie torturami - to na wypadek odruchowego ruszania nogami - żeby panu doktorowi nie przydzwonić i żeby sobie krzywdy nie zrobić (aż taka tepa nie jestem 8) ). Tortury to dla mnie psychiczne były kiedy personel szpitala okazuje niezadowolenie z cierpienia pacjentki na chwilę przed wyłyżeczkowaniem :( . (zresztą chyba nie podważasz mojego cierpienia po stracie?) Oprócz jedej (chyba) sanitariuszki (aż chciałabym jej podziekować...) nikt z personelu nie podchodził do zabiegu po ludzku - tzn. dla mnie było traktowanie pacjenta jak kolejnej sztuki. Lekarz nie rozmawiał ze mną ani przed zabiegiem ani po. Rzucił tylko że mogę wyjść jak chcę. Nikt mnie nie pouczył jak się zachowywać po poronieniu co wolno a czego nie wolno, nikt nie powiedział jakie są prawa kobiety poronieniu, co będzie z płodami i tak dalej.
Wiem, że nie jest to temat na tym forum ale tak mi to jakoś poleciało. Choć w końcu o podejście lekarzy też mi chodziło... A tak a propos, leżałam m.in. z kobietą na podtrzymaniu, która wijąc się z bólu wołała lekarza to słyszała, że "no przecież no-spę dostała - odwrócić się na drugi bok i zasnąć" - zajęta byłam swoim cierpieniem ale nie mogłam patrzeć jak tamta kobieta płacze...

_________________
6tc poronienie samoistne (02.2010)
10tc ciąża obumarła (8/9tc) bliźniaki jednojajowe (09.2010)
12.01.2012 przyszedł na świat mój ukochany synek Filip


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 paź 2010 18:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2009 00:00
Posty: 446
Lokalizacja: Częstochowa
sajko_sajko pisze:
Pyzia przywiązanie nóg do koziołka nie były dla mnie torturami - to na wypadek odruchowego ruszania nogami - żeby panu doktorowi nie przydzwonić i żeby sobie krzywdy nie zrobić (aż taka tepa nie jestem 8) ).


nie chciałam urazić...:((((( tylko.....a nie wazne juz....

Dodane -- 06.10.2010, 17:54 --

Ja swoje dzieciątko musiałam pochować...tak powiedziano mi w szpitalu.bo jeśli nie to będę miała problemy....

_________________
luty 2010r.synek(*)
styczeń 2012r. cudowne II kreski na teście!!
termin porodu wyznaczony na sierpień 2012r.:))
Cudzie trwaj!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 06 paź 2010 19:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010 15:17
Posty: 1931
Lokalizacja: ŚLĄSK
Pyzia Twoje dziecko było wieksze niż moje - moje potraktowano prawdopodobnie jak "materiał po poronieniu". Teraz mam wyrzuty sumienia że ich nie wzięłam, że nie poprosiłam o ich wydanie. Teraz już za późno. Ciąży mi to.
Jeżeli jestem agresywna - sorry. :oops: Z emocjami nie da się inaczej.

_________________
6tc poronienie samoistne (02.2010)
10tc ciąża obumarła (8/9tc) bliźniaki jednojajowe (09.2010)
12.01.2012 przyszedł na świat mój ukochany synek Filip


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 paź 2010 09:46 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2009 00:00
Posty: 446
Lokalizacja: Częstochowa
sajko_sajko nic się nie stało:):),jestem z Tobą:)trzymaj się i nie załamuj.Będzie dobrze,choć potrzeba czasu.

_________________
luty 2010r.synek(*)
styczeń 2012r. cudowne II kreski na teście!!
termin porodu wyznaczony na sierpień 2012r.:))
Cudzie trwaj!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 23 paź 2010 21:11 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 wrz 2010 15:17
Posty: 1931
Lokalizacja: ŚLĄSK
No i wreszcie byłam na pierwszej wizycie. Byłam u nowego lekarza. Nie wiem czy mi pomoże, czy znajdzie przyczynę moich niepowodzeń, ale jestem baaardzo pozytywnie nastawiona jego podejściem. Wierzę, że to fachowiec i cokolwiek się stanie potraktuje mnie po ludzku. Mam dużo badań do zrobienia - ja i mój małżonek. Ochłonęłam już po tym co się stało i powolutku dochodzę do siebie. Mam to szczęście, że wokół mnie i w pracy mądrzy ludzie, którzy dają mi przestrzeń na przeżywanie mojej żałoby. Dziękuję im.
Lekarz zrobił mi porządne usg - na szczęście tam jest w porządku. Nie mogę się doczekać następnej wizyty. :)

_________________
6tc poronienie samoistne (02.2010)
10tc ciąża obumarła (8/9tc) bliźniaki jednojajowe (09.2010)
12.01.2012 przyszedł na świat mój ukochany synek Filip


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 lis 2010 13:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2010 12:55
Posty: 17
hej..straciłam dziecko 28.10 w 20tc ;(( jeszcze nie byłam na wizycie kontrolnej ale chciałam napisać o lekarzu który przyjął mnie w szpitalu z silnym bólem brzucha..od razu zabrał się do badania i się przeraził..powiedział "o Boże..to poronienie..nie damy rady już tego zatrzymać..";((potem zrobił mi dokładne USG i cały czas mówił że mu bardzo przykro że nie może pomóc że muszę urodzić...byłam na porodówce całą noc co chwile przychodziły położne i lekarz pytali czy mam skurcze przepraszali za niekomfortowe warunki (w tym samym czasie inne kobiety rodziły zdrowe dzieci.....)jak odeszły mi wody to czułam jak moja malutka Dominisia kopie..wiedziałam że czuje to ostatni raz...tak bardzo nie chciałam rodzić bo wiedziałam że ona tego nie przeżyje...była zbyt mała..ale nie o tym miałam pisać lekarz był przy mnie cały czas, wszystko mi tłumaczył, poinformował, że mogę pochować dziecko, powiedział co trzeba załatwić, mówił, że to wielka strata ale w żadnym kraju Dominiki nie dałoby się uratować bo było za późno...teraz chcę iść do niego na kontrole nie będę musiała nic tłumaczyć i mam nadzieję że się nie rozczaruje...

_________________
28.10.2010 Dominika(*nasz Aniołek)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 05 lis 2010 16:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2009 00:00
Posty: 446
Lokalizacja: Częstochowa
asiunia98754 BOże jak ja ciwspółczuję z tego co piszesz trafiłaś na dobrą opieke ,wyrozumiałość i pocieszenie.....tak mi kochana przykro:(:(ale chyba jeszcze nie wiesz dlaczego tak się stało?Tak,lekarz miał rację ,możesz pochowac dzieciątko,u mnie była podobna sytuacja tyle ze miałam o 3-4 tygodnie mniejszą ciążę od twojej.........Trzymaj się kochana i nie załamuj sie ,jestem z tobą sercem i myslami:)

_________________
luty 2010r.synek(*)
styczeń 2012r. cudowne II kreski na teście!!
termin porodu wyznaczony na sierpień 2012r.:))
Cudzie trwaj!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 lis 2010 17:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2010 12:55
Posty: 17
Wyniki odbieram dopiero w przyszłym tygodniu także nie wiem dlaczego??;(( a Dominikę już pochowaliśmy dwa dni później.........to był piękny pogrzeb...

_________________
28.10.2010 Dominika(*nasz Aniołek)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 lis 2010 23:09 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2009 00:00
Posty: 446
Lokalizacja: Częstochowa
asiunia98754 pewnie chodzi ci o Wynik histopatologiczny....tak trzeba czekać około dwóch tygodni....

_________________
luty 2010r.synek(*)
styczeń 2012r. cudowne II kreski na teście!!
termin porodu wyznaczony na sierpień 2012r.:))
Cudzie trwaj!!


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 158 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 7, 8, 9, 10, 11  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group