Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 565 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 33, 34, 35, 36, 37, 38  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 02 lut 2011 20:38 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2010 01:00
Posty: 1922
Lokalizacja: Mazury
Brrr... jednego posta nie wiem dlaczego ale wcieło :evil: Więc piszę jeszcze raz

Tutejsza nie napiszę Tobie co masz robić opiszę tylko to co ja przeszłam i co o tym wszystkim myślę. Pewnego pięknego majowego dnia urodziłam moją martwą córeczkę. Od położnej usłyszałam, że jest strasznie zmacerowana i nie powinnam jej oglądać. Ja się wystraszyłam i posłuchałam. Zresztą szok i cała ta trauma nie pozwalały normalnie funkcjonować.

Złośliwy los po 10 miesiącach kazał mi rodzić martwego syna . To był 20 tc. Wiedziałam dokładnie którego dnia syn uciekł mi do nieba bo miałam detektor. Tak strasznie pragnełam go zobaczyć, błagałam ordynatora o szybki poród aby mogła zobaczyc Go. Ordynator był bardzo "miły" i trzymał mnie tydzień z martwym dzieckiem. Czytając w necie to pewnie wiesz, że dzieci bardzo szybko się "rozkładają". Po porodzie usłyszałam to czego się bałam, że ciałko jest strasznie zmacerowane. Zobaczyłam tylko jego małą główkę... nic więcej. Strach wygrał.

P.S. Główka była idealna, śliczna.. taka łysa.

Teraz na spokojnie przyszła mi myśl taka, że mogłam poprosić położną aby owineła mi moje maleństwo w pieluszkę i dała mi wziąć w ramiona mojego malutkiego synka.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2011 22:07 
Offline

Rejestracja: 22 paź 2010 20:20
Posty: 91
Lokalizacja: Lublin
Dziewczyny...to naprawde nie jest tak....Moja Zosia miala byc straszna a cialko w oplakanym stanie... byla piekna normalna i nic naprawde nic nie bylo widac tylko buziaka miala otwartego i raczke tak zagieta dziwnie... moze ja dokladnie nie widzialam bo patrzylam przez lzy....ale ona wygladala jak z obrazka...moze kolor nir ten bo nie rozowa a sina ale piekna i taka moja...
Kochamy chwile kiedy one nas kopaly...byly pod sercem naszym... nie myslala zadna z nas wtedy o zlym i ze moga wygladac strasznie... Nasze dzieci sa najpiekniejsze...bo przeciez nie ma brzydkich Aniolow:)
Zycze Wam dziewczyny duzo sily i odwagi...
Sciskam Was i jestem z Wami.
Tutejsza pamietaj Twoje dziecko jest najpiekniejsze!!!!!!!!!!!Takie Twoje!!!!!!i nikogo innego...nie pozwol zeby ktos inny wlozyl je do rumienki...moze Twoj synek czeka na to ostatnie przytulanie....na Twoj dotyk...Ja jestem z Toba i wiem jakie to trudne... Ale to sa Nasze dzieci...

_________________
19.4tcd
19.10.2010 Aniołek Zosia(*)
Wyniki histo-pat. ksiązkowe
Do dzisiaj brak powodu śmierci Zosi:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2011 23:13 
Awatar użytkownika
ewelia28 pisze:
Zycze Wam dziewczyny duzo sily i odwagi...
Sciskam Was i jestem z Wami.

dołączam się do tych życzeń i obecności.
Kochane, to jest trudne, może najtrudniejsze w życiu - przełamać strach.
Nie mam doświadczenia z dzieckiem, mój Maciupek był za maciupki, ale... żegnałam Mamę, żegnałam Tatę, żegnałam Ojca Chrzestnego, żegnałam Babcię. Nie umiałam inaczej, choć bałam się straszliwie. To jest ostatni moment na dotyk, pocałunek, spojrzenie. Nie będzie więcej.


Na górę
  
 
PostZamieszczono: 02 lut 2011 23:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 sty 2008 01:00
Posty: 848
Lokalizacja: Poznań
ewelia28 pisze:
mysle ze naprawede ciezko jest sie pogodzic
oczywiście, że tak, wiem to doskonale. Na wszystko jednak przyjdzie czas. Ja też nie wierzyłam, że można się z tym pogodzić, nie chciałam sie z tym pogodzić, mogę nawet powiedzieć, że pielęgnowałam w sobie ból... Ale czas wszystko zmienia, nie mówię, że wymazuje, ale daje inne spojrzenie, dystans i łagodzi pewne sprawy. Pogodzić się, to nie znaczy zapomnieć, wyzbyć się bólu, bo to zostaje, ale przychodzi spokój wewnętrzny... Nasze życie toczy się dalej, bez tych dzieci na tym świecie i mimo to dla nich musimy dalej żyć.
tutejsza jeśli mogę coś powiedzieć to ja chyba na Twoim miejscu chciałabym zobaczyć synka...

_________________
starania 2007-2008: hyperPRL,zesp.LUF,HSG(-+),mięśniaki,
laparo,wrogi śluz,4xIUI,p/c p/osłonce przeźr.+
15/12/2008 - strata Córeczki w 16t.c.
15/01/2010 - zostałam mamą! :)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 lut 2011 20:55 
Offline

Rejestracja: 22 paź 2010 20:20
Posty: 91
Lokalizacja: Lublin
Pogodzic chyba nigdy sie nie da ale oswoic chyba tak.... bo sa momenty ze wyrywa z butow i nie wiem czasami dlaczego tak sie dzieje...ale nagle jest dol totalne zalamanie i wszystko wraca jak bumerang....
Tutejsza trzymasz sie jako????Jestesmy z Toba!

_________________
19.4tcd
19.10.2010 Aniołek Zosia(*)
Wyniki histo-pat. ksiązkowe
Do dzisiaj brak powodu śmierci Zosi:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 07 lut 2011 23:42 
Offline

Rejestracja: 28 sty 2011 01:27
Posty: 7
Dziękuję kochane :*
Biłam się z myślami do ostatniej chwili i jak już siedziałam z mężem pod drzwiami w zakładzie patomorfologii, byłam przekonana że muszę zobaczyć Synka, dopiero wtedy zdałam sobie do końca sprawę, że to jedyna taka możliwość. Pan laborant jeszcze próbował mi odradzić, twierdził, że na prawdę "nie ma co oglądać", ale wiedziałam, że muszę i że mi to pomoże. I tak się stało. I miałaś rację ewelia ... żaden straszny widok, przykry ale nie straszny! Synuś był cudowny! Ani siny, ani przezroczysty, maleńki, wątły, ale przepiękny. Tak jak Twoja córeczka miał otwartą buźkę, łzy płynęły, ale zarazem poczułam taką dumę w sercu, że TO MÓJ SYN i dziwnie mi się zrobiło że tak strasznie Go sobie wyobrażałam i tak bałam się Go zobaczyć. I tak jak napisała Ginja ... mała łysa główka. Śliczna. Ten widok dał mi duże ukojenie i już teraz wiem że zrobiłam wszystko co mogłam zrobić i najlepiej jak potrafiłam. Mam nawet zdjęcie mojego Skarba i to jest ten namacalny ślad, którego tak mi brakowało przed pogrzebem. Nikt nawet krzywo nie spojrzał, nawet ten facet, który wydawał nam ciałko, przyznał mi rację z wielkim zdziwieniem, że widzi sam jak się uspokoiłam... Dał nam chwilę, po czym owinął maleńkiego w szpitalną legninę, a następnie w całun i włożył do trumienki, ale wszystko na moich oczach, potem nas zostawił. W trumience jeszcze potrzymałam dłoń na Nim i tak do końca się pożegnałam. Mogłam pobyć z Synkiem i nie mam już żadnych urojeń, że jest nadal w brzuchu, bo widziałam Go obok... Włożyłam mu wszystkie pamiątki jakie miałam przygotowane, m.in. grzechotkę i gryzak od córeczki - jeszcze w pierwszym trymestrze sortowałyśmy jej zabaweczki i odkładałyśmy te dla dzidzi... , dzień przed pogrzebem kupiłam maskotkę, żeby miał coś, co było kupione z myślą o nim i dołożyłam jeszcze kilka osobistych pamiątek od siebie i męża. I miałam tyle czasu ile potrzebowałam. Potem pan laborant (już zmiękczony i nie upierający się, że nie powinnam patrzeć i w ogóle być tam...) delikatnie mi zwrócił uwagę, żeby powoli kończyć, bo muszą wwieźć kolejne ciała do odbioru... Pan z zakładu pogrzebowego poprosił mnie o znak, kiedy może zamknąć trumienkę. nikt nie patrzył krzywo, że robię zdjęcia, że wkladam ręce żeby wyrównać chustkę z aniołem na całunie. Wszystko było jak chciałam. Potem mogłam jeszcze trochę postać przy zamkniętej trumience i czułam już swego rodzaju ulgę. Tak maleńki wątły człowieczek, a tak silny zarazem, ze tej siły starczyło i dla mnie. I ból, tęsknota wciąż są i pewnie już zostaną, ale gorycz i złość już odeszły...

_________________
mama:) od 06.2009. i aniołkowa mama:( od 15.01.2011. (20tc)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 08 lut 2011 09:37 
Offline

Rejestracja: 19 wrz 2010 21:11
Posty: 4297
[quote="tutejsza"]I ból, tęsknota wciąż są i pewnie już zostaną, ale gorycz i złość już odeszły...

Doskonale to rozumiem
:glaszcze

_________________
Starania od 2009
luty 2010: brak serduszka
16. 03. 2010: Aniołek [*] - 9 tc
listopad 2010: jest serduszko!
20. 01. 2011: poronienie septyczne [*] - 14 tc
05. 08. 12: urodził się nasz syn - Wiktor
19. 05. 14: drugi synek - Jeremi


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 08 lut 2011 19:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2010 01:00
Posty: 1922
Lokalizacja: Mazury
Tutajsza... aż mi łzy popłyneły.

Dzielna z Ciebie kobieta tak pięknie to wszystko napisałaś ach...


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 08 lut 2011 22:39 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lut 2010 01:00
Posty: 34
Lokalizacja: Wrocław
tutejsza podziwiam Cię.
Zryczałam się... tak pięknie napisałaś.
Właśnie dzisiaj miałam rozmowę z osobnikiem płci męskiej na temat tego kiedy zaczyna się kochać dziecko. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego twierdził, że dopiero jak mu przynieśli umyte dziecko, że wcześniej nie spieszno mu było. Widziałam, że nie wie o czym ja mu mówię. Ale my kobiety czujemy inaczej. Kochamy nasze dzieci bezwarunkowo, od samego początku i nie ma "do"... bo na zawsze.
Życzę Ci dalszej siły i ściskam.

_________________
9 miesięcy starań
od strony ginekologicznej wszystko w jak najlepszym porządku
pierwszy miesiąc clostylbegyt - 2 kreski
Aniołek [*] 5.11.2010
poronienie w 12 tc -wg usg, 14 tc - wg @
badania, przebieg ciąży "książkowe"


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 08 lut 2011 23:26 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 02 lut 2008 01:00
Posty: 7411
zorganizowana pisze:
tutejsza podziwiam Cię.
Zryczałam się... tak pięknie napisałaś.
Właśnie dzisiaj miałam rozmowę z osobnikiem płci męskiej na temat tego kiedy zaczyna się kochać dziecko. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego twierdził, że dopiero jak mu przynieśli umyte dziecko, że wcześniej nie spieszno mu było. Widziałam, że nie wie o czym ja mu mówię. Ale my kobiety czujemy inaczej. Kochamy nasze dzieci bezwarunkowo, od samego początku i nie ma "do"... bo na zawsze.
Życzę Ci dalszej siły i ściskam.

Podpisuję się całym sercem :cmok: :bigok:

_________________
starania 11 lat: 5 IUI,1 IVF,5 ICSI,6 crio:3 c.bioch.,XII'08-7 crio: 14dpt-1395;15dpt-1900,18dpt-5438;I USG 25 dpt-65000-2 serduszka,II USG-przestały bić :cry2: :mur: teraz adopcyjna droga [-o<


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 09 lut 2011 14:09 
Offline

Rejestracja: 19 wrz 2010 21:11
Posty: 4297
zorganizowana pisze:
Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego twierdził, że dopiero jak mu przynieśli umyte dziecko, że wcześniej nie spieszno mu było. Widziałam, że nie wie o czym ja mu mówię. Ale my kobiety czujemy inaczej.


Myślę, że nie ma co próbować tego zrozumieć, tak jak napisałaś: my to inaczej odbieramy. Gdzieś wyczytałam, że u nas od samego początku, poprzez fakt, że dziecko rośnie w nas obecna jest miłość. I na chłopski rozum ma to sens: jesteśmy związane z dzieckiem tak mocno (fizycznie), że bliżej być się nie da, a facet nie ma poczucia tego związku.
Ja kilka razy słyszałam od facetów, że tak naprawdę poczuli coś wielkiego dopiero wtedy jak niemowlak zaczął na nich reagować :wink:
Ja to po prostu przyjmuję, jesteśmy inaczej skonstruowani i chwała najwyższemu, że tak jest :wink:

_________________
Starania od 2009
luty 2010: brak serduszka
16. 03. 2010: Aniołek [*] - 9 tc
listopad 2010: jest serduszko!
20. 01. 2011: poronienie septyczne [*] - 14 tc
05. 08. 12: urodził się nasz syn - Wiktor
19. 05. 14: drugi synek - Jeremi


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 09 lut 2011 21:19 
Offline

Rejestracja: 28 sty 2011 01:27
Posty: 7
Sabinak2 pisze:
Doskonale to rozumiem

wiem, my wszystkie chyba czujemy to samo... :cmok:

Ginja pisze:
Dzielna z Ciebie kobieta tak pięknie to wszystko napisałaś ach...

Kochana muszę być dzielna, jeszcze niedawno samo to stwierdzenie doprowadzało mnie do łez, że w ogóle coś muszę w takiej sytuacji, ale teraz wiem że na prawdę muszę, mam jeszcze córeczkę, która chce mieć "normalną" czyt. uśmiechniętą mamę... I po tym jak zobaczyłam Synka i po pogrzebie czuję spokój w sercu. Najgorszy jest pierwszy moment jak staję nad Jego grobem:( Chyba nie muszę pisać, co się wtedy czuje... Ale pomodlę się, "porozmawiam" z Niuniem i myślę o wiośnie, że zasadzimy kwiatuszki, że będziemy je podlewać z córcią... Jakoś muszę nauczyć się z tym żyć. Jeszcze niedawno czytając Was tak ogromnie zazdrościłam Wam tego, że już jakiś czas upłynął, że jesteście już spokojniejsze i wtedy wydawało mi się, że ze mną będzie tylko gorzej, a po pogrzebie wszystko wróci ze zdwojoną siłą. Ale okazało się że jest inaczej. W ogromnej mierze dzięki Wam, bo co innego słowa bliskich, a co innego słowa Mam, które noszą w sercu identyczny ból jak mój... Bardzo się cieszę, że tu trafiłam i oby nasze grono się już nie powiększało!!!!!
zorganizowana pisze:
Właśnie dzisiaj miałam rozmowę z osobnikiem płci męskiej na temat tego kiedy zaczyna się kochać dziecko. Nie potrafiłam zrozumieć dlaczego twierdził, że dopiero jak mu przynieśli umyte dziecko, że wcześniej nie spieszno mu było. Widziałam, że nie wie o czym ja mu mówię. Ale my kobiety czujemy inaczej. Kochamy nasze dzieci bezwarunkowo, od samego początku i nie ma "do"... bo na zawsze.
Życzę Ci dalszej siły i ściskam.

piękne słowa kochana, nasza miłość już do kreseczki na teście jest niewymierna i rośnie z każdą chwilą...
A co do podejścia mężczyzn niestety tak jest... Mój mąż był pod wrażeniem pierwszego usg w pierwszej ciąży, były łzy i emocje na widok serduszka, ale sam przyznał że tak naprawdę uwierzył że ma dziecko dopiero po porodzie. My kobiety już od pierwszych mdłości czujemy niepojętą więź, partner cokolwiek jest w stanie sobie uświadomić przy bad.usg, albo nawet przy pierwszym kopniaku przez brzuch. Ale to i tak nie dorówna naszym odczuciom, co nie robi z nich bezuczuciowców... po prostu to MY mamy ten zaszczyt bycia z dzieciątkiem od pierwszej komórki i nawet jak to bycie kończy się taką tragedią, nikt nam tych chwil nie odbierze i zawsze z łezką w oku a z czasem na pewno i z uśmiechem będziemy je wspominać.

Sabinak2 pisze:
Ja to po prostu przyjmuję, jesteśmy inaczej skonstruowani i chwała najwyższemu, że tak jest

nic dodać nic ująć :*

A siłę w dużej mierze (powtarzam się) czerpię od Was, bo nie czuję się tak odosobniona w tym wszystkim, nie muszę tłumaczyć się ze swoich zachowań, bo wiem że przeżywacie to samo i żadna z Was sobie nie pomyśli niczego złego, nie postuka się w czoło że coś wyolbrzymiam, za co z całego serca Wam dziękuję :caluje

_________________
mama:) od 06.2009. i aniołkowa mama:( od 15.01.2011. (20tc)


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 10 lut 2011 23:52 
Offline

Rejestracja: 22 paź 2010 20:20
Posty: 91
Lokalizacja: Lublin
Nie bylo mnie utaj przez chwile....... i mam poczucie winy ze cos przegapilam...stracilam.....
Tutejsza-JESTES WIELKA!!!!!!!!!!!!!! przeciez nie moglas zrobic inaczej nasze dzieci byly najpiekniejsze!!!!!!!!!!!Bo nie ma BRZYKICH ANIOŁKÓW!!!!!!!!!!!!Ja to juz wiem tak samo jak cala Nasza reszta Aniołkowych Mam.
Twoj Synio i Moja Zosia napewno juz razem sie bawia tam gdzies Na samej gorze....Ja taka mysl mam codziennie bo przeciez nie moze byc im zle...skoro tak wczesnie tam poszli....

Dziewczynki...ja mam ciagle tak samo plcze wspominam przez chwile jest ok i jak bumerang byle blachostka potrafi mnie dobic....
Nie jestem wsparciem dla nikogo...ale sercem jestem z Wami bo moje serce tak jak i Wasze Serduszka wciaz placze i teskni za Ta Mała jedyna Najwspanialsza Osobka....

_________________
19.4tcd
19.10.2010 Aniołek Zosia(*)
Wyniki histo-pat. ksiązkowe
Do dzisiaj brak powodu śmierci Zosi:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 11 lut 2011 19:55 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 27 sty 2010 01:00
Posty: 1922
Lokalizacja: Mazury
Ewelia28 nie gadaj głupot :wink: wszystkie tutaj sobie jesteśmy wsparciem. Co do humoru to nie masz czym się przejmować... z tymi przygnębiającymi uczuciami jest tak jak dokładnie określiłaś z bumerangiem. Tylko z biegiem czasu uczymy się nim rzucać barrrdzo daleko. Jesteśmy przez ten czas w stanie złapać chwilę odetchnienia i równowagi ale zawsze będą chwile zadumy, zastanowienia czy rozpaczy.


Na górę
 Wyświetl profil  
 
PostZamieszczono: 11 lut 2011 20:39 
Offline

Rejestracja: 22 paź 2010 20:20
Posty: 91
Lokalizacja: Lublin
Moze i tak.... ale ja jakos nie potrafie sie pogodzic z faktem dlaczego ja...dlaczego mnie to spotkalo...
Coraz blizej teminu porodu Zosi...a ja coraz wiekszego dola mam...jak pomysl sobie ze juz bym mogla ja miec to mnie sciska w srodku i nic mi sie nie chce... na nic nie mam ochoty.....
A na dobitke zadzwonila do mnie kobieta z banku krwi....bo zapisalam Zosie na pobranie krwi pepowinowej.....myslalam ze ume jak uslyszalam ze dzwoni zeby potwierdzic chec pobrania tej krwi....
A Moje dziecko w niebie juz jest....i nie wszyscy wiedza o tym...
oj ciezko u mnie jest ciezko....jakos nie umiem sie ogarnac...

Dodane -- 11 Lut 2011 21:39 --

Moze i tak.... ale ja jakos nie potrafie sie pogodzic z faktem dlaczego ja...dlaczego mnie to spotkalo...
Coraz blizej teminu porodu Zosi...a ja coraz wiekszego dola mam...jak pomysl sobie ze juz bym mogla ja miec to mnie sciska w srodku i nic mi sie nie chce... na nic nie mam ochoty.....
A na dobitke zadzwonila do mnie kobieta z banku krwi....bo zapisalam Zosie na pobranie krwi pepowinowej.....myslalam ze ume jak uslyszalam ze dzwoni zeby potwierdzic chec pobrania tej krwi....
A Moje dziecko w niebie juz jest....i nie wszyscy wiedza o tym...
oj ciezko u mnie jest ciezko....jakos nie umiem sie ogarnac...

_________________
19.4tcd
19.10.2010 Aniołek Zosia(*)
Wyniki histo-pat. ksiązkowe
Do dzisiaj brak powodu śmierci Zosi:(


Na górę
 Wyświetl profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 565 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 33, 34, 35, 36, 37, 38  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group