Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 48 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 06 gru 2008 22:45 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lis 2008 01:00
Posty: 45
Witam
Wyniki badań wykazały iż mąż jest bezpłodny co też nie rokuje żadnej poprawy w tej materii był to dla ogromny cios czy przez dłuższy czas żyłam jak by w innym świecie wydawało mi sie że to tylko koszmar zaraz się obudzę i o wszystkim zapomnę ale niestety tak się nie stało koszmar trwa chociaż powoli uczymy się z nim żyć. Mąż bardzo chce abym wzięła pod uwagę ,,bank nasienia" ale ja z ogromną niechęcią do tego podchodzę boję się braku akceptacji dziecka z jego strony, boję się co powiem dziecku gdy dorośnie czy wogóle coś mu powiem , czy podołam psychicznie ogólnie boję się wszystkiego chyba nawet samej siebie. Jak sobie z tym poradzic ????


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 gru 2008 08:44 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam
Moim zdaniem to jeden z trudniejszych tematów wiążących się z niepłodnością. wymagający bardzo poważnego zastanowienia się i nie podejmowania pochopnych decyzji. Wymaga ogromnnej dojrzałości obojga i setek godzin przegadanych o wątpliwościach i obawach. Z tego co Pani pisze to się z nią w takim razie wstrzymać i rozmawiać. Problem nie dotyczy wyłącznie obaw jak mąż sobie z tym poradzi, ale w przyszłości tożsamości waszego dziecka. pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 05 kwie 2009 12:05 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00
Posty: 706
Lokalizacja: Łódź
Długo zastanawiał sie co zrobię kiedy usłyszę taką propozycję.
JA, tak ja Ty Frodo, odrzucam taka myśł!
Chyba rozważałabym adopcę embrionu, bo moze lepiej żeby dziecko nie było obojga z nas, niz tylko jego. Ale póki co w moim przypadku to tylko akademickie rozważania, choc czekamy na wykiki badać genetycznych męża i może staniemy przed takim dylematem:(
Zaakceptowałabym sytuację odwrotną - obce jajeczko, jego nasienie, ja noszę - to bardziej komfortowa sytuaca, przynajmniej dla mnie. Ale to tylko wirtualne rozważania.
Powodzenia:)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 kwie 2009 12:17 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 kwie 2009 00:00
Posty: 633
Szczerze mówiąc zastanawiałam się nad taką sytuacją. Na szczęście wyniki M. nie są aż takie tragiczne, nadaje się na pewno do in vitro, tylko... czy ja się na to zdecyduję? Szczerze mówiąc - nie wiem. Czy zależy mi na pokrewieństwie genetycznym? Na dzień dzisiejszy powiem, że chyba nie. Ale z jednej strony mówimy o ogromnym wydatku i ryzyku niepowodzenia, ale za to ciąża i wszystko z tym związane, a z drugiej strony adopcja i formalności, formalności, formalności...

Myślę, że najważniejszą sprawą jest właśnie szczere do bólu określenie w obojgu małżonkach, kim tak naprawdę dla nich byłoby dziecko. Czy pokrewieństwo genetyczne jest ważne, czy może brak tego pokrewieństwa wpływać na postrzeganie dziecka? I nie ma tutaj miejsca na polityczną poprawność.

A może - całkiem z drugiej strony - spojrzeć na przypadkowe i obce całkiem maleństwo. Czy chciałabym, aby było moje? Czy mogłabym pokochać?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2009 13:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 29 kwie 2009 00:00
Posty: 8
Ja mam podobny problem. Mój mąż jest bezpłodny podczas gdy to ja od roku obwiniałam siebie o brak dziecka. Zawsze myslalam, ze to przez to ze jestem zbyt nerwowa, ze moze za mało jadłam itp. Kiedy się okazało, że mój mąż ma azoospermie i uszkodzone jądra nasz swiat legnął w gruzach. Kiedys jak sobie o tym rozmawialiśmy to pamiętam, że mówiłam że jak nie będziemy mogli mieć dzieci to trzeba będzie się z tym pogodzić i już, ale gdy to stało się faktem... moja chęć posiadania dziecka mocno wzrosła. Zaczęłam mocno to przeżywać i zdałam sobie sprawę, że nie potrafię żyć bez dziecka. Moje życie straciło sens. To dla dziecka oszczędzałam i to z nim wiązałam swoją przyszłość. Wszystko robiłam z myślą o potomstwie. Wiem też jednak, że nie byłabym w stanie zaadoptować dziecka. Uważam, że lepiej gdyby było chociaż jednego z nas i chciałabym skorzystać z banku nasienia. Jednak mój mąż nie może się z tym pogodzić. Mówi, że nie wie czy da radę pokochać to dziecko. Jestem w rozterce.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 maja 2009 19:44 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00
Posty: 706
Lokalizacja: Łódź
Rozumiem Ciebie, ale Ty powinnaś zrozumieć męża
dla niego fakt, że będziesz nosić cudze dziecko jest może nawet trudniejszy niż to, że mielibyście zaadoptowane potomstwo.
Piszesz,że Ty nie chcesz mieć zaadoptowanego potonstwa, a dlaczego dziwisz się, że mąż nie chce adopcji?
przecież to też jest w pewnym stopniu adopcja!
W każdym razie dla niego jest, bo to przecież nie bedzie jego dziecko
Im dłużej myślę o tekim rozwiązaniu tym bardziej wydaje mi sie ono baaaaaaaaaaardzo trudne i wymagające doskonałej komunikacji.
Powim Ci, że ja nie ośmieliłaby się złożyć takiej propozycji mężowi
I jeśli miałoby do czegoś takiego dojść, to właśnie on musiałby mnie do tego przekonać. Ale to jest może gdybanie, bo przecież o sobie wiemy tylko tyle, na ile nas sprawdzono:)
3maj się

_________________
IUI 5.6.2009
od 15.2.2010 Matylda jest z nami :)

IUI 8.2010 :( IUI 2.2012 :( INV + eggs donation 4.2012 :((( ICSI 4.2013 :((
PICSI 04.12.2013- program MZ :):) od 28.08.2014 Jakubek jest z nami :)
pa zarodki!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 maja 2009 10:48 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam. To rzeczywiście bardzo trudny problem i tak naprawdę nie do końca zbadany co dzieje się dalej w przypadku dawstwa nasienia- nie tylko z parą, ale przede wszystkim z dzieckiem. Jaka będzie jego tożsamość? Przecież o czymś za nie decydujemy z czym to ono będzie musiało się także w przyszłości jakoś uporać. Myślę, że ten probloem faktycznie wymaga ogromnej dojrzałości obojga małżonków i nie wolno go bagatelizować. pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 cze 2009 19:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 lis 2008 01:00
Posty: 45
Od czasu kiedy napisałam ostatniego posta w zasadzie nic się nie zmieniło stoję a właściwie stoimy w martwym punkcie, nic się nie dzieje i to własnie mnie denerwuje a czas mija, czas który nie jest naszym sprzymierzeńcem. Wiem jedno że jaką decyzję byśmy nie podjęli to i tak nie mamy gwarancji że wybierając właśnie taką drogę będziemy szczęśliwi. A przyszłości nikt nie przewidzi. Najbardziej boję się siebie czy poradzę sobie psychinie wiedząc że ojcem naszego dziecka jest obcy mi człowiek którego nigdy nie znałam i nigdy nie poznam, a związku z tym co powiemy dziecku a może będziemy milczeli aż do śmierci?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 cze 2009 13:27 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 sty 2004 01:00
Posty: 8
Lokalizacja: Wielkopolska
Witaj Frodo1 - ja też jestem w "martwym punkcie". Mój mąż ma bardzo kiepskie wyniki, na poprawę nie ma co liczyć. Sam zaproponował skorzystanie z banku nasienia. Ja na początku musiałam wyjść z szoku 8O i to przetrawić. Uznaliśmy, że to nasza szansa, najlepsze rozwiązanie dla nas. Mąż nie chciał tylko, żeby ktoś wiedział poza nami.
Jesteśmy po ośmiu AID i nic. Moje wyniki są dobre, miałam laparoskopię i inne badania. Tylko prolaktyna trochę wysoka, ale to pewnie przez stres. Nie wiem, co jest ze mną nie tak - lekarze mówią, że wszystko dobrze, ale chyba jednak nie...
Teraz jesteśmy zmęczeni tym wszytkim, a ja w tym roku skończę 35 lat. Bierzemy pod uwagę adopcję - kolejny wybór :? (zwłaszcza mój mąż), ale na razie nie mamy szansy, bo nie mamy własnego mieszkania.
A czas płynie i wiem, że kiedys będę sobie zarzucać, że za mało robiłam. Chciałabym jeszcze podejść do AID, ale czy to ma sens w moim przypadku... Pozdrawiam Cię, Frodo1 i życzę szybkiego wyjścia z martwego punktu. W sumie to chrzanić gwarancje szczęścia. Wychodząc za mąż też nie wiedziałaś, czy będziesz szczęśliwa. A dzieci - nasze biologicznie czy nie - i jedne i drugie mogą nam wyciąć niejeden numer :wink: Trzymajcie się dziewczyny


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 18 cze 2009 14:00 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00
Posty: 706
Lokalizacja: Łódź
witaj houk

a może powinnaś spróbowac terapii?
może Twój organizm podswiadomie odrzuca inne nasienie? a może masz inne powody, których sobie nie uswiadamiasz?
rozwarz to
:lol:

_________________
IUI 5.6.2009
od 15.2.2010 Matylda jest z nami :)

IUI 8.2010 :( IUI 2.2012 :( INV + eggs donation 4.2012 :((( ICSI 4.2013 :((
PICSI 04.12.2013- program MZ :):) od 28.08.2014 Jakubek jest z nami :)
pa zarodki!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 18 cze 2009 20:41 
Awatar użytkownika
houk ja miałam podobnie mąż sam zaproponował byśmy skorzystali z banku nasienia. Ja ponoć zdrowa na 100% zero przeciwskazań. Podeszliśmy 5 razy do AID niestety efektu niebyło. Ostatni raz miałam robione na pękającym jajeczku i co ..nic.. .
W między czasie pojechaliśmy do OAO. Miałam nadzieję że uda mi się zajść w ciąże i zrezygnujemy na jakiś czas z adopcji.
Po tym piątym razie mąż kategorycznie powiedział DOŚĆ koniec starań. Uwierzcie przyjełam to z ulgą i całym sercem wiedziałam że podjęta decyzja o adopcji jest tą decyzją
Będąc u lekarza ten stwierdził że może podświadomie niechciałam zaakceptować faktu że ojcem mojego naszego dziecka będzie jakiś obct facet. I miał racje teraz z biegiem czasu to wiem. Wiem że mogę mieć dziecko ale podjełam tę trudną dla niektórych decyzję i jest mi z nią dobrze. Jak mówię NIE MOJE NIE TWOJE ALE NASZE BO NIE Z KRWI ALE Z MIŁOŚCI. Co z tego że nie biologiczne, to dziecko będzie nasze kochane jedyne, upragnione :D


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 cze 2009 21:39 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 28 sty 2004 01:00
Posty: 8
Lokalizacja: Wielkopolska
Dzięki dziewczyny. Na pewno macie dużo racji. Wiem, że podświadomość odgrywa tu bardzo ważną rolę :twisted: Niestety, Kavainca w moim mieście nie bardzo jest możliwość jakiejkolwiek terapii. Do lekarza jeździmy do Poznania.
Tisza - witam, rzeczywiście mamy podobną sytuację. Ty już podjęłaś decyzję - gratuluję :D Ale wiesz, ja nigdy nie myślę o AID w tych kategoriach, że byłoby to dziecko - w części obcego faceta.
To nawet dziwne, ale zawsze myśleliśmy z moim mężem w kategoriach: nasze dziecko, które będzie być może większą niespodzianką, niewiadomą, ale nasze.
Napisz, Tiszo, na jakim jesteście etapie z adopcją?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 30 cze 2009 00:53 
Awatar użytkownika
tiszajestem w podobnej sytuacji. obecnie kończymy procedurę adopcyjną :D Chociaz mój mąż ostatnio stwierdził, że nie miałby ni przeciwko nasienu dawcy. Oboje mieliśmy problemy. Ja PCO, mąż białaczka-przeszczep-chemia-całkowita bezpłodność nawet nie podjęliśmy leczenia. Jednak dziwnie bym się czuła mając dziecko obcego faceta. Już przed ślubem zdecydowaliśmy, że jeśli nie będziemy mieć własnych dzieci to zdecydujemy się na adopcję. Co do badań to nie miał problemu z ich zrobieniem. Ja miałam diagnozę postawioną wcześniej i ustaliliśmy że najpierw mąż się zbada zanim zacznę sie "truć" lekami. Teraz jak juz to wszystko "przetrawiliśmy" - a było naprawdę ciężko chociaz mogłoby się wydawać że jesteśmy na to przygotowani - nasze życie bardzo się uspokoiło i nie możemy się doczekać na nasze adoptowane maleństwo :D. Po prostu zawsze staraliśmy się rozmawiać o tym szczerze.


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 01 lip 2009 20:12 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 lis 2005 01:00
Posty: 5154
Lokalizacja: DG
Dziewczyny,
bardzo Wam współczuję tych dylematów z podjęciem decyzji o banku nasienia lub adopcji. My z mężem staraliśmy się kilka lat, bezskutecznie. Miałam sporo iui i ICSI. Raz prawie się udało. Jednak przez ten cały czas ani razu nie pomyśleliśmy o nasieniu dawcy (mąż ma kiepskie nasienie) ani też o komórce dawczyni (ja z 12 pęcherzyków miałam tylko 2 komórki). Nie zdecydowalibyśmy się na to, ponieważ ślubowaliśmy sobie na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. "Dwojga stało się jednym" - nie ma tam mowy o tym, że w chwili bezpłodności można "wspomóc" się obcym jajeczkiem, czy plemnikiem (osobą trzecią). Ja zawsze bałabym się co kiedyś powiem dziecku? czy kiedyś mąż nie powie- odchodzę bo to i tak nie moje dziecko. Te obawy sprawiły, że z góry przekreśliłam taką możliwość. Zastanawiałam się czego pragnę- czy ciąży czy dziecka? czy patrzę na pragnienie dziecka jako coś co mi się należy czy jako na Dar. wreszcie do mnie dotarło- pragnę DZIECKA!
Zdecydowaliśmy się na adopcję. Jesteśmy teraz szczęśliwymi rodzicami :) i proszę, uwierzcie mi- nie obawiajcie się, że nie pokochacie adoptowanego dziecka!!!

Bardzo za Was wszystkie trzymam kciuki! Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Wierzę, że każdy z nas ma jakąś drogę do przejścia.


ps. dziś nasza adoptowana córcia skończyła 9 m-cy :) kiedy ją usypiałam, złapała mnie za szyję, mocno się przytuliła, zarzuciła nóżkę na moje biodro i zasnęła. Nic więcej mi do szczęścia nie trzeba :)

_________________
9 IUI Provita, NOVUM-II ICSI 05.05.08
8tc (*)
EMILKA- najcudowniejsza odpowiedź Boga na modlitwy. Dziękujemy Ci Boże.
DOROTKA- drugi nasz Skarb :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 04 lip 2009 14:56 
Awatar użytkownika
AgullkaO pisze:
Ja zawsze bałabym się co kiedyś powiem dziecku? czy kiedyś mąż nie powie- odchodzę bo to i tak nie moje dziecko..

zgadzam się w 100 procentach, dla nas też jest ważne dziecko a nie ciąża, chociaż nie oznacza to , że nie rozumiem ludzi, którzy chcą wykorzystać wszystkie możliwości, mają do tego prawo. Uważam jednak, że takie próby w nieskończoność też odbijają się na naszej psychice. Kiedy się zaakceptuje swoją niepłodność jak my, jest naprawdę dużo lżej w życiu. Nie oznacza to jednak że nam mniej zależy, dla nas wyniki badań były jak wyrok, chociaż jak wcześniej pisałam braliśmy taką ewentualność pod uwagę. Każdy musi szczerze prorozmawiać ze samym sobą i współmałżonkiem i podjąć decyzję.


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 48 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group