Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 11 paź 2007 20:24 
Offline

Rejestracja: 24 sty 2007 01:00
Posty: 399
co mozna zrobić przed ICSI dla lepszego przejscia procedury
( psychicznie )


Właśnie rozpoczynam procedurę. Postaram się chodzić na jogę przez ten czas, ale czy są może jakieś ćwiczenia oddechowe lub inne, które mogą pomagać w chwilach zdenerwowania, kiedy oczywiście nie można się denerwować. Jak podejść do tego wsyzstkiego, zeby nie oszaleć, kiedy się nie uda.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 11 paź 2007 20:24 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam

In vitro t naprawdę trudny moment dla wielu par starających się o dziecko. Dobre jest to co Pani robi, czyli sposoby na relaksację - joga uczy spokojnie oddychać i jeśli Pani odpowiada, to może warto dalej robić, to co umie Pani w tej chwili najlepiej. Jeżeli zna Pani w swojej okolicy kogoś kto zajmuje się uczeniem technik autohipnotycznych to także polecam. Ale jest jeszcze coś bardzo istotnego co może pomóc - zadanie sobie pytania co powoduje to ogromne zdenerwowanie? Strach przed zabiegiem, obawa przed porażką, czy może jeszcze coś innego? Jesli wiemy czego się tak naprawdę boimy to możemy zaczać poszukiwać rozwiązań, a nie tylko się nakręcać w niepokoju.
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki,żeby było dobrze :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 13 paź 2007 18:19 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lut 2005 01:00
Posty: 3186
Lokalizacja: Częstochowa
Witam

ja mam podobny problem jak ptaszyca, wiem już czego się boję- boję sie porażki, kolejnego ciosu....
jak mam szukać rozwiązania? tłumaczenie sobie że wszystko będzie dobrze nie pomaga mi...
zdaje sobie sprawę że in vitro to już ostatnia nadzieja...a jeśli to zakonczy sie "klapą"....??

_________________
SYNUŚ 12.10.08r godz 20.40
Thym
PHOTOS


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 paź 2007 08:36 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam

Ostatnią nadzieją na co jest dla Pani in vitro? I co to znaczy sformułowanie " porażka"? Przecież Pani choruje, chce mieć dziecko, a pisze tak, jakby brała udział w jakiejś rywalizacji. Takie przekonanie może bardzo przeszkadzać w wysiłkach, które będzie czyniła na Pani rzecz medycyna.
Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 14 paź 2007 11:29 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lut 2005 01:00
Posty: 3186
Lokalizacja: Częstochowa
Witam


Bogda psychoterapeutka pisze:
Ostatnią nadzieją na co jest dla Pani in vitro?


może nie ostatnia nadzieją na dziecko, bo jeszcze istnieja ośrodki adopcyjne, ale ja nie wiem czy jestem gotowa zaadoptować dziecko...
in vitro traktuje jako ostatnia szansę na poczęcie dziecka z naszych komórek...


Bogda psychoterapeutka pisze:
Przecież Pani choruje


no właśnie chodzi o to że ja nie jestem chora, jestem zdrowa a nie mogę mieć dziecka i ciężko mi jest pogodzić się z tym...wiem że niepłodnośc dotyczy obojga patnerów i nie powinnam mowić ze ja jestm zdrowa a mąż chory...

Bogda psychoterapeutka pisze:
Takie przekonanie może bardzo przeszkadzać w wysiłkach


wiem i bardzo sie tego boję....boję się in vitro...
jak mogę zmienić podejście do leczenia???

pozdrawiam

_________________
SYNUŚ 12.10.08r godz 20.40
Thym
PHOTOS


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 paź 2007 09:24 
Offline

Rejestracja: 24 sty 2007 01:00
Posty: 399
Co do mnie, to jeszcze nie myślę, że to jest ostatnia szansa na dziecko. Szybko dowiedziałam się, że M. jest chory i przez kilka miesięcy musiałam urealnić plany, marzenia i oczekiwania. Sama chciałam...bo szybko zaczęłam robić badania ( 6 miesięcy po ślubie ), ale pewnie dlatego, że jesteśmy dobrze po 30-tce. Pewnie ze względu na wiek nie mogę o sobie powiedzieć, że ja nie jestem chora. Niby mam tylko podwyższoną prolaktynę, ale jestem chorowita i to też nam przeszkadza w planach rodzicielskich. To ja chciałam adoptować, a m. myśli o dziecku biologicznym. Ze względu na moje niedomagania i walkę z bakteriami czuję, że chorujemy obydwoje. Chciałabym jak najlepiej przygotować się do ICSI, bo to już w przyszłym miesiącu, jeśli bakterie odpuszczą. Pragnę wzbudzić w sobie jak najwięcej nadziei, bo myślę, że to ma swoją siłę, ale trochę się boję jak się potem podniosę, gdyby nie wyszło. To chyba związane z wiekiem, to czarnowidztwo, kiedyś zawsze wierzyłam w swoją szczęśliwą gwiazdę. Przepraszam, że tyle tu prywaty, a przecież jesteśmy już we trzy na forum, ale może to pomoże nie tylko mi. A zatem na końcu pytanie- czy trzeba opętańczo wierzyć, czy lepiej się dystansować?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 paź 2007 14:23 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Pani Agato
Trzy wątki Pani poruszyła - po pierwsze jeżeli trudno
Pani zobaczyć siebie w roli mamy adopcyjnej to może być tak, że nie jest Pani jeszcze gotowa do macierzyństwa jako takiego- w przeciwieństwie do Pani męża. Warto się temu przyjrzeć, bo jeżeli tak jest czasami i medycyna nie pomoże. Drugie to gdzieś tak jakby pod spodem trochę oskarża pani męża o chorobę - to może w przyszłości bardzo odbić się na waszym związku, jeślu już to się nie dzieje. A trzecie to czego tak naprawdę boi się Pani w procedurze in vitro?
Pozdrawiam :-)

Dodane po: 7 minutach:

Teraz o prolaktynie - wzrasta, kiedy człowiek nie umie radzić sobie po swojemu z sytuacjami, które powodują u niego stres. A o opętaniu - no sama chyba Pani po przeczytaniu widzi - ( bo to dobrze czasami coś nazwać) ,że opetanie nie jest stanem bezstresowym :-)
Wierzyć warto a nawet trzeba, ale bez napinania się, że to koniec zycia, ostatnia deska ratunku itd. Mało spotkałam kobiet, które z takim nastawieniem zaszły w ciążę. A co do osobistych wątków to bardzo dobrze, że je Pani porusza, jeśli ma odwagę, bo co by były warte moje odpowiedzi. Na pytanie czy nasz umysł wpływa na nasze samopoczucie, a często na chorowanie mogłabym jedynie odpowiedzieć tak.
Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 paź 2007 17:45 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Jeżeli adopcję traktuje Pani jako " poświęcenie" to w żadnym razie nie wolno tego czynić. Poświęcenie to bardzo niedobra rzecz, zawsze potem wywołuje uczucie złości i ograbienia z czegoś. A co do męża to dobrze, że Pani to nazwała - takie uczucia mamy, tylko warto się przyjrzeć skąd to się wzięło i czy nie należy zmienić przekonań na bardziej ludzkie? Pewien mężczyzna po nastu latach rozwiódł się ze swoją żoną bo przytyła - nie mógł jej tego darować, a ona tyła bo ciężko chorowała. Tylko, że jemu nie było bynajmniej przykro, tylko się zawinął i znalazł dawczynię na przedłużenie gatunku. A przecież choroba nie wybiera.
Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 15 paź 2007 17:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lut 2005 01:00
Posty: 3186
Lokalizacja: Częstochowa
Bogda psychoterapeutka pisze:
po pierwsze jeżeli trudno
Pani zobaczyć siebie w roli mamy adopcyjnej to może być tak, że nie jest Pani jeszcze gotowa do macierzyństwa jako takiego- w przeciwieństwie do Pani męża


raczej nie, tylko wydaje mi się że dziecko zaadoptowane wymaga wiecej poświęcenia, więcej czasu, piszę "wydaje mi się" bo tak naprawdę nie wiem, to są moje przypuszczenia. Nie wiem też jakby zareagowali "dziadkowie" czy pomogli by mi w wychowywaniu? Nigdy nie poruszałam tego tematu na forum rodzinnym.


Bogda psychoterapeutka pisze:
Drugie to gdzieś tak jakby pod spodem trochę oskarża pani męża o chorobę - to może w przyszłości bardzo odbić się na waszym związku,


hmmm....może gdzieś w podświadomości...napewno nie okazuje tego i nie wypominam mu niczego, podchodzimy do tego problemu jako do wspólnego problemu i dopiero pierszy raz powiedziałam na tym forum, że ja się czuję zdrowa....bardzo mi głupio z tego powodu :( nie chciałabym aby to przeczytał moj mąż


Bogda psychoterapeutka pisze:
to czego tak naprawdę boi się Pani w procedurze in vitro


...że się nie uda, a czas nieubłaganie płynie...może inaczej bym podchodziła jakbym miała 26 lat

pozdrawiam

_________________
SYNUŚ 12.10.08r godz 20.40
Thym
PHOTOS


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 paź 2007 09:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 20 lis 2006 01:00
Posty: 1170
Lokalizacja: Warszawa
Pani Bogno, dlaczego Pani uważa, że jeśli ktoś nie widzi się w roli mamy adopcyjnej nie jest gotowy do macierzyństwa. Myślę, że wiele jest osób nie chcących być mamą dziecka adoptowanego, tylko walczy o dziecko biologiczne, gdyby tak nie było, to chyba rzadko kto podchodził by do zabiegu in vitro.

_________________
lipiec 2008 córeczka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 22 paź 2007 17:57 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Proszę czytać uważnie. Napisałam, że może tak się zdarzyć,a nie że tak zawsze musi być. Adpocja to niełatwa sprawa- też tak uważam i oczywiste jest, że kobieta chce mieć swoje biologiczne dziecko. Jesli jednak ostro protestuje na macierzyństwio adopcyjne to śmiem twierdzić, że może być tak, że nie o bycie mamą tak naprawdę chodzi tylko o zaspokojenie jakiejś swojej potrzeby. Wtedy może lepiej faktycznie dziecka nie adoptować. A do adopcji trzeba się bardzo poważnie przygotować i każdego do tego namawiam. Trzeba przyjrzeć się swoim lękom i obawom, a także prawdziwym pobudkom,bo dziecko jak się ma czy własne czy adoptowane to nie dla siebie tylko dla niego, a my często o tym zapominamy. Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 23 paź 2007 20:27 
Offline
Mateczka
Awatar użytkownika
Mateczka

Rejestracja: 18 sty 2005 01:00
Posty: 4220
Mawa, dnia 23.10.2007 pisze:
Mam za soba nieudane IFV.Od roku staralismy się naturalnie,jednak nasienie męża bardzo się pogorszyło.U mnie wszystko ok.Mieliśmy przępiekne zardodki.I nic nie wyszło z naszych marzen.Przy II weryfikacji beta-1,66,czułam,że nic z tego nie wyjdzie.Przepłakałam dwa dni.Nie jad łam nie piłam.Potem III wer-ciaży nie ma.Załamałam się-bardzo to przeżyłm.Nadal to przeżywam.Nie wiem,jak żyć,żeby nie myśleć o dziecku.Czekam na kriotransfer.Nie wiem,jak tym razem przeżyję porażkę.Chyba pęknie mi serce.Z żalu.
Wiem,że ważne jest pozytywnie nastawienie,wtedy byłam,ale teraz nie potrafię...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 26 paź 2007 14:54 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Znowu pojawia się termin " porażka". To jakieś ambicjonalne podejście do macierzyństwa. Spotykam się z wieloma kobietami , które tak właśnie do tego podchodzą. Nie ma zresztą w nich żadnej winy, że tak to przeżywają. Zwykle były wychowywane z naciskiem na sukces i zwykle im się wszystko w życiu do tej pory udawało ( nie wiem jak jest u Pani - piszę jak to często bywa). Niepłodność okazuje się być pierwszą w życiu sytuacją na którą nie mają wpływu. To nie smutek wynikający z choroby i brak dziecka jest u nich najtrudniejszy do zniesienie tylko protest, że nie mogą osiągnąć tego, co chcą. Dodatkowy stres z tego płynący często utrudnia zajście w ciążę . Wtedy warto poddać się psychoterapii.
Pozdrawiam :-)_


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 31 paź 2007 10:51 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 18 lut 2005 01:00
Posty: 3186
Lokalizacja: Częstochowa
Witam
Bogda psychoterapeutka pisze:
Zwykle były wychowywane z naciskiem na sukces i zwykle im się wszystko w życiu do tej pory udawało ( nie wiem jak jest u Pani - piszę jak to często bywa). Niepłodność okazuje się być pierwszą w życiu sytuacją na którą nie mają wpływu. To nie smutek wynikający z choroby i brak dziecka jest u nich najtrudniejszy do zniesienie tylko protest, że nie mogą osiągnąć tego, co chcą. Dodatkowy stres z tego płynący często utrudnia zajście w ciążę . Wtedy warto poddać się psychoterapii.


u mnie dokładnie tak jest...do tej pory wszystko mi sie udawało i dostawałam to co chciałam..jest mi trudno pogodzić się z tym...nawet nie wiem gdzie się moge zgłosić na terapię :(
pozdrawiam

_________________
SYNUŚ 12.10.08r godz 20.40
Thym
PHOTOS


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 01 lis 2007 10:26 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
To co ja bym zasugerowała - ale oczywiście wybór zawsze należy do każdego z nas to poszukanie terapeuty z licencją Polskiiego Towarzystwa Psychiatrycznego, albo Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Wtedy jest pewność, że są to wykwalifikowani terapeuci. Licencja Towarzystwa Psychiatrycznego spełnia wymogi unijne i to jest chyba najlepszą rekomendacją. Często ludzie boją się zapytać kogoś o jego kwalifikacje, wydają ogromne pieniądze, a potem są rozczarowani. To moim zdaniem dotyczy także pytania o kwalifikacje lekarzy którzy zajmują się niepłodnością. Nie bójcie się pytać. To specjalista jest dla Was, a nie wy dla niego.
Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 38 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group