Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 11 ] 
Autor Wiadomość
 Tytuł: dlaczego?
PostZamieszczono: 21 kwie 2014 19:05 
Offline

Rejestracja: 04 lut 2012 09:15
Posty: 7
Mijają święta, kolejne święta bez sensu.
Za oknem piękna pogoda a ja nie mam siły podnieść się z łóżka. Z radością wróciliśmy wcześniej ze swiąt w rodzinnej miejscowości.

Po 3 latach starań w tym dwóch leczenia jesteśmy w punkcie wyjścia, czyli nadal nic. Leczyliśmy się w klinice, która ma opinie najlepszej w mieście, jednak okazało się że padliśmy ofiarami lekarza oszusta. Wszystko co robił (inseminacje nasieniem dawcy, wszelkie konsultacje) miały nas skłonić do płatnego invitro z nasieniem dawcy. Nie stać nas. Niestety nasienie męża nie nadaje się nawet do invitro. Po 2 latach zrezygnowaliśmy wyczerpani psychicznie i finansowo.

Mam 31 lat. Nie mogę patrzeć na dzieci, gdyż wzbiera we mnie złość i żal, że inni mogą a ja nie. Czuje się gorsza i niegodna posiadania swoich dzieci. Kiedy widzę wiadomości o kolejnych dzieciach zakatowanych, porzuconych, czy w jakikolwiek sposób skrzywdzonych przez rodziców zadaję sobie pytanie, gdzie w tym wszystkim jest sprawiedliwość? Dlaczego Bóg pozwala mieć dzieci ludziom, którzy je potem katują, głodzą lub zabijają a nie pozwala ich mieć ludziom, którzy kochali by je nad życie i którzy naprawdę pragną dzieci.

Pochodzę ze wsi. Moi rodzice nigdy by tego nie zrozumieli. Należą do tych ludzi, którzy brak dzieci postrzegają jako karę za grzechy. Jeśli bym im nawet próbowała wyjaśnić o co chodzi to rozdmuchaliby temat na cała wieś i cała rodzinę i wszyscy by mnie wytykali jako tą gorszą, którą Bóg pokarał i nie może mieć dzieci. A gdyby mi się udało zajść w ciąże i urodzić,to moje dziecko było by napiętnowane i wytykane jako to dziecko z invitro. W rodzinie męża jest tak samo.
Pojawiają się komentarze i spekulacje poza naszymi plecami. Nas nikt w prost nie zapyta. Ale w sumie jeśli by zapytali, to pewnie byśmy i tak nie rozwijali tematu w obawie przed rozdmuchaniem sprawy i publicznym osądem i spekulacjami nad powodami, itp.

Przemawia przeze mnie żal do życia, do losu że zostało mi odebrane coś czego najbardziej na świecie pragnę. Nie mam siły do życia, jedyne co mnie trzyma jako tako w pionie jest praca, bo w niej mogę zapomnieć o moich problemach i pracując od rana do wieczora nie mam czasu na rozmyślania. Najgorsze są weekendy i święta, gdy nie mogę iść do pracy.

Wycofuję się z życia rodzinnego i towarzyskiego, nie zależy mi na żadnych kontaktach. Zresztą większość ludzi w moim wieku ma dzieci, więc nie mamy o czym rozmawiać.

Cały czas sobie zadaję pytanie dlaczego ja, dlaczego my? Czym sobie na to zasłużyliśmy. Dlaczego inni mogą bez problemów posiadać 1, 2 czy więcej dzieci a my jeśli nawet kiedyś nam się uda, to to jedno dziecko będziemy wyszarpywać naturze. Przestaję wierzyć w cokolwiek, odsuwam sie od wszelkich praktyk religijnych. Mam dość. Nie potrafię tego znieść.

Na szczęście jutro idę do pracy i będę mogła zapomnieć chociaż na chwilę. A wieczorem znów sobie pewnie zadam pytanie DLACZEGO?


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 24 kwie 2014 18:08 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 06 lis 2013 18:35
Posty: 292
Witaj, witaj

bardzo wzruszył mnie Twój post dlatego postanowiłam coś napisać .
Na pytanie dlaczego nie ma odpowiedzi.Ja już go sobie nie zadaję.Po co się zadręczać takimi myślami.Życie rozpieszcza tylko nielicznych wybrańców.Dla większości z nas bardzo adekwatne są słowa piosenki Dżemu 'w życiu piękne są tylko chwile'.Możesz przeoczyć masę pozytywnych rzeczy zamartwiając się.Staraj sie skupić na tym co dobrego w życiu Cię spotkało.Gadaniem ludzi się nie przejmuj.Ja mieszkam w mieście i uwierz mi plotki są wszędzie.Ja osobiście przyznałam się w pracy , że bardzo chciałabym mieć dziecko , tylko nie wychodzi.Ponieważ nie wychodzi już długo, za moimi plecami , trwają domysły dlaczego i co z tym fantem zamierzam zrobić.Kiedyś jedna koleżanka powiedziała , że nie wyobraża sobie życia z chłopem bez dziecka.Nie skomentowałam( teraz żałuję), ale głęboko współczuje kobietom, które w tak ograniczony sposób myślą.Może dlatego, że miałam szczęście poznać mnóstwo fajowych i jednocześnie bezdzietnych par.Żadna z nich nie ubolewała nad tym , że dzieci nie posiada.
P.S. W następnej pracy(jeśli taka będzie)na pewno skłamię i powiem, że nie chcemy mieć dzieci.. :D Może wtedy wcale nie będzie to kłamstwo?:-)

_________________
2 nieudane IUI:-(
IMSI- 2 zarodki 4A i 4B 11dpt beta 5,98 12dpt beta 4,20:-(czyli klapa
maj 2014 1-a wizyta w OA
czerwiec 2014 cud natury i mamy najwspanialszego synka


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 17 cze 2014 09:39 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam Panią :-)

Moim zdaniem ma Pani objawy depresji i należałoby udać się do psychiatry który zaordynuje leki. Sama może się Pani z tego nie wygrzebać. Równoczesnie potrzebuje Pani dobrze poprowadzonej terapii, która pomoże w leczeniu niepodności. pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 23 sie 2014 17:39 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 01 lip 2009 00:00
Posty: 23
Witam,
Postanowiłam napisać parę słów bo moja historia jest praktycznie identyczna. O dziecko staramy się ponad 8 lat. Przeszłam przez wiele gabinetów lekarskich, z różnym oczywiście skutkiem, były przerwy w leczeniu bo nie było pieniędzy... Były pobyty w szpitalu, kompleksowe badania hormonalne, HSG, laparoskopia, histeroskopia, badania męża. Wszystko OK. Czas mijał a ciąży nie było. Rok temu 3 IUI nieudane, decyzja o in vitro. Tylko dlatego że jest program, inaczej nie byłoby nas stać. Zrobiliśmy jedno, nie udało się. Przed nami jeszcze dwie próby i mimo iż cały czas mam nadzieję, że może w końcu się uda to widzę jak z roku na rok, z miesiąca na miesiąc jestem w gorszej kondycji psychicznej.

Zastanawiam się czy w moim przypadku też można mówić już o depresji...

Staram się nie spotykać ze znajomymi i rodziną bo wszyscy mają dzieci, są dni, że nie mogę na nie patrzeć bo w głowie pojawiają się pytania dlaczego wszyscy mogą a my nie? Reklamy mleka i pieluch wywołują u mnie agresję. W pracy wszystkie koleżanki mają dzieci, robi mi się niedobrze jak pokazują zdjęcia z wakacji, rozmawiają o przedszkolu i zakupie książek do szkoły, o tym czy kupić gitarę czy zapisać dziecko na karate... Kiedy kolejne próby się nie udają a ja mam wrócić do pracy przewraca mi się w żołądku. Gdyby nie kredyty rzuciłabym to wszystko. Ale czy w innej pracy będzie inaczej?

Kiedyś starałam się chodzić do kościoła, potem był bunt i wyizolowanie. W tym roku postanowiliśmy z mężem że może jednak spróbujemy, że czasem pójdziemy, że będziemy się modlić. Przestaliśmy bo ja chyba już w nic nie wierzę. Całe życie miałam pod górę, na wszystko sama ciężko pracowałam dlatego wątpię w to czy tam na górze ktoś jest. Jak domagać się sprawiedliwości tutaj gdy nie ma jej tam? Co takiego złego zrobiłam, za co teraz płacę?

Poprawy nie ma żadnej, tylko cały czas rozczarowania i łzy, ból i smutek i pytania dlaczego. Kiedy odebrałam niedawno drugi wynik bety po IVF zamknęłam się w sobie. Siedzę w domu na L4 bo nie mam sił iść do pracy. Mąż pocieszył, że uda się następnym razem i tyle. Nie chcę już nawet poruszać z nim tego tematu... A ja chciałabym się wypłakać, wygadać. Robię to po kryjomu, jak jest w pracy lub śpi. Wiem, że też cierpi ale znosi to inaczej niż ja, inaczej sobie z tym radzi. Mam żal do całego świata, nie potrafię znaleźć sobie miejsca w domu, czymś się zająć. Spać też cały dzień nie mogę a może tak byłoby najprościej. O leczeniu nie rozmawiamy ani z rodziną ani ze znajomymi. Przekonałam się już, że nie ma sensu, że ludzie którzy nie mieli tego problemu nie potrafią zrozumieć, dla innych jest to powód do rozmów poza placami i wyśmiewania.

Zdecydowałam się na wizytę u psychologa chociaż zastanawiam się czy nie powinnam iść od razu do psychiatry po jakieś leki. Jest mi strasznie ciężko i źle, nie potrafię już sobie sama pomóc.

Na pytanie dlaczego nigdy nie znalazłam odpowiedzi... i Święta też już przestały mieć dla mnie jakikolwiek sens.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 22 wrz 2014 21:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lut 2002 01:00
Posty: 96
Lokalizacja: Kraków
Witam Panią:-)
Niewykluczone, że będzie Pani potrzebowała nie tylko spotkania z psychoterapeutą ale i leków. Trudno mi to określić z postu, ale jest bardzo smutny i bije z niego przygnębienie. Jeśli Pni stan nie będzie się polepszał i nie będzie się Pani na przykład chciało ubrać, czy umyć zębów, to już znak, że może warto spotkać się z psychiatrą. Nie należy podchodzić do in vitro w depresji, bo niestety można mieć znacznie mniejszą szansę na ciążę. pozdrawiam:-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 26 wrz 2014 22:42 
Offline

Rejestracja: 20 wrz 2013 22:35
Posty: 235
Czasami mam wrażenie, ze jestem złym człowiekiem. Nie potrafię poradzić sobie z zazdrością, ze komuś bliskiemu się udało a my wciąż dostajemy po głowie. Wizyta po wizycie diagnoza była gorsza, genetyka zdobiła nas kompletnie. Jak juz byliśmy gotowi z dnia na dzień okazało się, ze zabrakło miejsc na kwalifikacje i trzeba czekać do stycznia. Ja oddalabym wszystko żeby spróbować. Mąż boi się, ze po nieudanych próbach nawet nie starczy żeby podejść do adopcji. A nawet przecież nie mieliśmy na razie szansy podejść do pierwszej próby. Wykonczy nas czekanie... Nie wiem jak mamy sobie z tym poradzić.
O naszym nieszczęściu wiedzą tylko teściowie. Juz nic nie mówią. Teraz ich najmłodszy syn albo stara się o dziecko albo juz się udało. Cos słyszę o ginekologach, lozeczkach... Niby nic konkretnego, ale boli... boli sama myśl, ze może tylko mój mąż dostał ten pechowy gen . nie potrafię pozbyć się ukłucia zazdrości. Co mam zrobić? Nie potrafię pozbyć się poczucia niesprawiedliwości losu. Wiem ze mąż tez to przeżywa tylko zupełnie inaczej reaguje. Boli mnie ze on jest bardziej gotowy do adopcji a ja chciałabym walczyć ...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 29 wrz 2014 18:24 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-)

Zazdrość to nic złego, daje raczej siłę do tego,żeby walczyć o to,co dla Pani ważne. Niedobra jest zawiść, bo wtedy życzy się komuś,żeby mu się nie udało.
Jeśli czuje Pani, że własne biologiczne dziecko jest dla Pani bardzo ważne to nie należy się wycofywać. Może Pani tego żałować do końca życia. Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 30 wrz 2014 10:54 
Offline

Rejestracja: 20 wrz 2013 22:35
Posty: 235
Teraz juz nie jestem pewna czy to tylko zazdrość. Pewnie taka po trochu pomieszana z zawiscia. Nie chodzi o to żeby komuś się nigdy nie udało. Tylko może nie tak szybko... Nie wiem. Na pewno jak juz jest dziecko to nie chciałabym żeby cos złego się stało. Tylko przykro, ze komuś może udać się szybko a nam wciąż nie... Uczucia są pomieszane, pewnie wszystkiego jest po trochu. ogólnie oboje czujemy się jak nieudaczniki, wciąż ze wszystkim pod górkę... Jest żal, ze zupełnie nieporadne osoby, dziecinne chcą mieć dziecko, ze sami są dziećmi. Tesciowa skwitowala: pewnie będą podrzucac do pilnowania. Ale ten błysk w jej oku, ze będzie musiała przejąć większość obowiązków rodziców w wychowaniu wnuka opiekuńczych i finansowych wkurzyl mnie. Z czego się cieszyć? Chyba tylko z tego, ze może być nowe życie? Bo z braku odpowiedzialności dzieciaków to nie bardzo...
Teraz się zacznie. Zaangażowanie całej rodziny, bo "trzeba" pomóc. A ja nie chcę i nie. Unikam dzieci i ciężarnych bo to tylko wywołuje smutek. Zaczynam odsuwać się od innych. Czasami spotykamy się z dziećmi siostry i wtedy bawimy się cudownie. Kocham ich bardzo, ale nie daję rady zbyt długo wytrzymać. Ogólnie we dwoje staramy się jeździć tam na krótko. Nie potrafię pozbyć się myśli, ze może nigdy się nie udać. Mąż ma taką koncepcje, ze lepiej rozczarowac się pozytywnie nie z w druga stronę. Ogólnie raczej jesteśmy nastawieni pesymistycznie. Chodzimy do lekarza, robimy wszystko co każą bez żadnego gadania. Zawsze jezdzimy razem, zawsze wchodzimy do gabinetu razem, mąż stara się wykombinowac wolne że bym tylko nie musiała być sama.

Czy powinniśmy pójść do psychologa? Męczy nas samo czekanie na podejście do in vitro. Juz byśmy dawno chcieli zacząć a tu ograniczenia limitowe. A nie chcemy zmieniac kliniki, bo w razie niepowodzen nie można będzie jeszcze raz zmienic realizatora.
Nie bardzo potrafimy rozmawiać na ten temat. Ja płacze, on się złości... Chciałby mieć przewidywalnosc co kiedy i jak a tu nikt nie da gwarancji.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 07 paź 2014 20:15 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
To o czym Pani pisze to nie zawiść. To smutek i rozczarowanie, że inni tak łatwo zostają rodzicami. Pyta Pani o konsultację. Może faktycznie jeśli obydwojgu towarzyszą takie mocne emocje warto zasięgnąć porady psychologa. Silne emocje nie są dobrym doradcą. pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 08 paź 2014 16:41 
Offline

Rejestracja: 20 wrz 2013 22:35
Posty: 235
Widziałam, że Novum organizuje warsztaty dla par. Raczej nie jesteśmy gotowi na omawianie problemów z obcymi ludźmi. Lekarz to co innego. Być może zdecydujemy się skorzystać z pomocy psychologa żeby uporządkować emocje.
Dziękuje bardzo za Pani odpowiedzi


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł: Re: dlaczego?
PostZamieszczono: 15 paź 2014 10:15 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) Warsztaty mają wiele zalet. Integrują, pomagają uświadomić sobie, że jest wiele osób mających ten sam problem. Jeśli jednak czujecie Państwo, że potrzebujecie większej intymności w rozmawianiu o swoich problemach myślę, że faktycznie lepsze będzie spotkanie indywidualne. pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 11 ] 

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
cron
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group