Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 19 wrz 2010 17:24 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2009 00:00
Posty: 12591
Lokalizacja: Łódź
Od ponad roku staramy się o dziecko, przyczyna leży zarówno po męza jak i po mojej stronie. Jedyna szansa na początek IUI, później in vitro. Jedna IUI nieudana za mną. Miesiąc w którym przygotowywałam się do IUI był dla mnie ogromnym stresem, zastanawiam się nawet czy to nie wpłynęło na niepowadzenie. Stresuja mnie też pytania rodziny, znajomych kiedy dziecko. Nie wiem czy mówić innym o naszych problemach?
dodatkowym stresem są względy finansowe. Koszt leczenia di IUI to moja pensa, mąż zarabia niewiele więcej niż, dodatkowo kredyt mieszkaniowy. chciałabym "wyluzować" z tym wszystkim ale nie wiem jak to mam zrobić


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 wrz 2010 13:58 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 kwie 2009 00:00
Posty: 633
Nie jestem ekspertem, mogę odpowiedzieć na własnym przykładzie - czyli sama subiektywna ocena sytuacji. Zero obiektywizmu...

Celnika123 pisze:
Jedna IUI nieudana za mną.
Jedno podejście to za mało, ja nastawiam się na początek na minimum 3, później rozważę kolejne 3. Po 6 nie ma sensu dalej próbować IUI, trzeba pomyśleć o grubszym działaniu.
Celnika123 pisze:
Miesiąc w którym przygotowywałam się do IUI był dla mnie ogromnym stresem, zastanawiam się nawet czy to nie wpłynęło na niepowadzenie.
Oczywiście, stres mógł wpłynąć na wynik IUI. Stres wpływa na hormny, a hormony wpływają na nasze ciało.
Celnika123 pisze:
Stresuja mnie też pytania rodziny, znajomych kiedy dziecko.
Jak ja to rozumiem. Na rodzinę jednej rady dobrej na wszystko nie ma. Czasem trzeba powiedzieć im coś do słuchu, a może zwyczajnie wyjaśnić, że ich uwagi sprawiają Wam przykrość? Sama musisz ocenić, co lepsze w Waszej konkretnej sytuacji.
Celnika123 pisze:
Nie wiem czy mówić innym o naszych problemach?
Nie wiem i obawiam się nikt tego nie wie. Ja mówię, ale nie wszystko. Np. mówię, że mamy kłopoty z tym. Że czekamy. Najbliżsi wiedzą o IUI. Ale gdyby okazało się, że jedna strona ma problem z płodnością, to nie powiemy kto, żeby nie obarczyć tej osoby komentarzami. Na szczęście u nas nie ma tego problemu, oboje mamy wyniki poprawne lub dobre. Myślę jednak, że tłumienie w sobie problemu nie pomaga, a szkodzi. Oczywiście nie zachęcam do wyjawiania wszystkich sekretów ludziom dookoła, ale dobrze jest mieć chociaż jedną osobę z którą można porozmawiać o problemie.
Celnika123 pisze:
dodatkowym stresem są względy finansowe.
Dziecko to jeszcze większa skarbonka, więc koszty IUI nie rzucają mnie na kolana. Za jeden dobry wózek mamy IUI. I jeszcze coś ekstra. Dlatego jeśli myślimy o dziecku to powinniśmy pogodzić się z wydatkami.

_________________
Staramy się od lipca 2008.
Wyniki poprawne lub dobre - niepłodność idiopatyczna.
I IUI naturalny :(
II IUI (23.11.): Clo, Estrofem :(
III IUI 20.01. menopur :(
Laparoskopia - nic nowego
Naturalne ciąża, brak akcji serca w 8tc.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 wrz 2010 20:54 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 maja 2009 00:00
Posty: 12591
Lokalizacja: Łódź
aniabb pisze:
Celnika123 pisze:
dodatkowym stresem są względy finansowe.
Dziecko to jeszcze większa skarbonka, więc koszty IUI nie rzucają mnie na kolana. Za jeden dobry wózek mamy IUI. I jeszcze coś ekstra. Dlatego jeśli myślimy o dziecku to powinniśmy pogodzić się z wydatkami.


oh, na dziecko jakby było inaczej wydawałoby się pieniążki. Zresztą chciałabym coś odłożyć, żeby kupić wyprawkę przed narodzinami


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 29 paź 2010 08:42 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) Stres przez zabiegami wspomaganego zapłodnienia jest nieunikniony. Rzecz w tym co zrobić, żeby nie był rujnujący. Nie ma na to hednej recepty. Potrzebna jest analiza tego co pomaga konkretnej osobie. Komuś pomaga nauczenie się technik relaksacji czy autohipnozy, komuś raczej zmiana nastawienia. Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 17 lut 2011 13:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2010 01:00
Posty: 3
ja też nie potrafie tak poprostu o tym nie myslec i sie nie stresowac;( od 2 lat staramy sie o dzidzie, przed nami rowniez inseminacja, ale jak narazie wychodza same przeszkody.... mam jeden jajowod niedrozny, jajniki policystyczne, a jeszcze teraz pojawila sie cysta;( poprostu mozna dostac kota! teraz doszlo kolejne zapytanie...dotalam okres 2 raz w 15dniu cyklu....ja juz nie wiem co o tym sadzic, czekamy na ta inseme od prawie pol roku i albo nie urosnie pecherzyk ....ratunku;(


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 04 mar 2011 11:45 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) To bardzo trudne w przypadku niepłodności zaakceptować, że proces leczenia może być długi i żmudny. Po mniej więcej dwóvch latach może pojawić się nastrój który Pani obecnie towarzyszy. Czasami faktycznie warto na chwilę się zatrzymać i pozwolić organizmowi odpocząć pod warunkiem, że Pani wiek nie jest zbyt duży. pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 04 mar 2011 14:23 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 mar 2010 01:00
Posty: 3
Pani Bogdo, dziekuje za odpowiedz :) no ja mam 27 lat, mąż 29, od listopada czekamy na 1 inseminację i chyba sie nie doczekamy, bo po raz 3 prz stymulowanej owulacji w moim wypadku, pecherzyk urósł po lewej stronie( niedrożnej;( ), chyba jestem jakims ewenementem, zacznam powoli wątpić w to wszystko, dość ze nie widac zadnych rezultatów, to poprostu chyba zwariuję, bo tak naprawde nie stac nas juz na leczenie :cry: nie mamy innego wyjscia, jak przestac. Jest mi strasznie przykro,w sumie to nie wiem czy czuje teraz złośc, żal, smutek czy poprostu pustkę,,,,,,,a wiecie czego sie boję najbardziej? boje sie, zebym nie zostala z tm wsz sama, żal mi męża bo bardzo chce miec dziecko a ja mu tego nie moge dac.....pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 15 mar 2011 11:04 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Pani Ewelino, to nie jest tak,że Pani nie może mężowi dać dziecka - po prostu tak się złożyło, że w Waszej parze jest to trudne. Nie można oskarżać się o chorobę. bo nie jestesmy za nią odpowiedzialni. Jeżeli faktycznie zostały wyczerpane wszystkie dostępne dla Państwa sposoby trzeba zastanowić się co dalej w innym przypadku depresja będzie się pogłebiać. Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 19 maja 2011 00:06 
Awatar użytkownika
Ja w temacie wyluzowania, powiem tak:

jak w listopadzie podchodziłam do IUI, to z podejściem że się nie uda, tak z perspektywy czasu patrząc... Interpretowałam każdy ból, każde plamienie, doszukiwałam się objawów lub ich braku... No i dałam się zwariować, na innym wątku już o tym pisałam, kompletnie rozstroiłam się, nerwica jak ta lala.... IUI nie udało się. A ja się rozsypałam na milion bolących kawałków. Żeby się pozbierać zdecydowałam się na terapię, konkretnie na terapię psychodynamiczną, od stycznia chodzę regularnie, i to są chyba najlepiej wydane pieniądze w moim życiu. Oprócz poukładania wielu innych spraw, o których tutaj pisać nie będę, widzę kolosalną różnicę, w podejściu do starań i swojej niepłodności, w poziomie stresu, w stosunku wiary do nadziei...

Podniosłam się, uwierzyłam mojemu (bardzo dobremu!) lekarzowi, dałam się poprowadzić przez stymulację bez myślenia co to będzie... I zareagowałam na leki prawidłowo (a wcześniej różnie bywało), wyhodowałam piękny pęcherzyk i inseminacja odbyła się w najlepszym z możliwych momencie. Teraz łykam torbę różnych leków i odliczam dni do bety... Ale to są dobre dni, dni pełne radosnego oczekiwania. I nie słucham już obsesyjnie swojego brzucha... Jak boli to boli i już. A jak nie boli to tym lepiej :)

Moim zdaniem 'wyluzowanie' polega na pogodzeniu się z tym, że nie grozi mi wpadka ;) a na dziecko muszę poczekać trochę dłużej niż zdrowe kobiety... Niepłodność nie jest cechą, jest stanem, stanem z reguły przemijającym.

Nie mniej ważne wydaje mi się z perspektywy paru lat starań, nie stracić z oczu dziecka, w sensie takim, żeby zajście w ciążę nie stało się jedynym celem.. Starasz się bo chcesz mieć dziecko, nie żeby zajść w ciążę... Nad pytaniem, czy właściwie ja mam takie straszne parcie na dziecko czy na ciążę, długo myślałam. Obsesja zajścia w ciążę potrafi naprawdę przesłonić wszystko inne. A te całe stymulacje, owulacje, inseminacje, i inne atrakcje są przecież po to, żeby pojawiło się Dziecko :)

Żeby spuentować jakoś tego przydługiego posta, każdemu kto sobie w sposób poważny przestaje radzić ze staraniami (depresje, nerwice itd) naprawdę szczerze polecam wizytę u specjalisty. Czytając poradniki i siedząc na bocianie nie da się wyjść z takich kłopotów, a można wpaść w większe... Na niektórych wątkach tutaj poziom presji na dziecko jest wręcz absurdalny...


PS. Najgorzej i najdłużej idzie mi zaprzestanie myślenia o sobie jako o kobiecie wybrakowanej, ale jeszcze wiele przede mną i wierzę że w pewnym momencie dojrzę w sobie kobietę kompletną, z dzieckiem lub bez :)


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 23 maja 2011 08:33 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lut 2002 01:00
Posty: 96
Lokalizacja: Kraków
Cóż... Bardzo pięknie to Pani wszystko ujęła i bardzo się cieszę, że pomoc terapeutycna pomogła. Osobiście jestem zdania, że powinna być w pakiecie wraz z leczeniem- obie bezpłatne oczywiście. Może dozyję tego dnia :-) pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 16 wrz 2011 13:47 
Offline

Rejestracja: 09 lis 2005 01:00
Posty: 3368
Lokalizacja: Lublin
Agaaaa pisze:
Moim zdaniem 'wyluzowanie' polega na pogodzeniu się z tym, że nie grozi mi wpadka ;) a na dziecko muszę poczekać trochę dłużej niż zdrowe kobiety... Niepłodność nie jest cechą, jest stanem, stanem z reguły przemijającym.

Nie mniej ważne wydaje mi się z perspektywy paru lat starań, nie stracić z oczu dziecka, w sensie takim, żeby zajście w ciążę nie stało się jedynym celem.. Starasz się bo chcesz mieć dziecko, nie żeby zajść w ciążę... Nad pytaniem, czy właściwie ja mam takie straszne parcie na dziecko czy na ciążę, długo myślałam. Obsesja zajścia w ciążę potrafi naprawdę przesłonić wszystko inne. A te całe stymulacje, owulacje, inseminacje, i inne atrakcje są przecież po to, żeby pojawiło się Dziecko :)


cześć Agaaaa :wink: dopiero teraz zobaczyłam co napisałaś jeszcze przed tym jak sie dowiedziałas o ciąży :D
oj trafne te Twoje przemyślenia i ja tez powinnam to sobie przemyśleć, bo jak na razie to ja chce być w ciąży i dać Dominice rodzeństwo a to nie dokońca to samo co chcieć mieć drugie dziecko.

_________________
maj 2005 - aniołeczek 8tc :(
12/2005 -nacięcie przegrody macicy
od 22.11.2006 mamy nasz skarb (Dominisia :-D)
2010/2011 niepłodność wtórna, kolejna histeo -usuniete zrosty.
jest naturalny cud i WIKTORIA ur. 08.07.2012 r.
kicia, natasza, perełka :bigok:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 18 wrz 2011 13:26 
Awatar użytkownika
joasik tego posta pisałam dzień po szczęśliwej IUI. Ale będę do niego zaglądać, szczególnie przy staraniach o drugie dziecko. Nie wiem w jakim punkcie byłabym dziś bez pomocy specjalistów. Od pierwszej IUI do drugiej pracował nade mną sztab ludzi - ginekolog, psychoterapeuta, fizjoterapeuta... i ja sama... Dziś jestem mądrala i do tego w ciąży :lol:

Starania o drugie dziecko są chyba gorsze niż o pierwsze. Tak samo wiesz, że nie będzie łatwo jak przy pierwszym, a dodatkowo dochodzi presja... Presja jaką na Tobie wywiera Dominika, nie pomaga w niczym, bo czujesz, że powinnaś, a nie że chcesz. Tak szczerze i do bólu zadaj sobie kiedyś pytanie: Czy na pewno chcesz drugiego dziecka? Chcesz tak dla siebie i dla tego maleństwa? Czy tylko powinnaś je urodzić bo córka chce, a Ty poddałaś się terrorowi kilkulatki?

Po lekach odbywa się produkcja komórek, tego psychiką nie zatrzymasz, ale czy te komórki dają się zapłodnić? Czy zniechęcona/zdenerwowana/zrezygnowana macica je przyjmie?
Trzymaj się i nie puszczaj dziewczyno :) I pomyśl też czasem o sobie...


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 18 wrz 2011 19:24 
Awatar użytkownika
Agaaaa ja też dziś przeczytalam Twój post. Dzis pierwszy dzień stymulacji do pierwszej IUI po przeszlo 2 latach starań. Mama za sobą już chyba wszystkie etapy i choc nieraz dopada mnie zwątpienie i złość gdy dowiaduję sie o ciążach bliskich koleżanek to szybko dochodze do siebie i umiem sie uspokoić. Mam w sobie teraz dużo wiary że w końcu sie uda, wyniki moje dobre, męża poprawne i wiem że potrwa to dłużej ale sie w końcu doczekamy.

A co do faktu czy chcę dziecka czy chcę być w ciąży to hmmm - na pewno chce dziecka, wyobrażam to sobie często i odkąd sobie to tak bardzo uświadomiłam usmiecham sie do dzieci stojąc w kolejce do kasy, odważyłam sie pierwszy raz w życiu wziąć 3 miesięczne dzicko mojej koleżnki na ręce i chodzić z nim przeszło godzinę tuląc, bujając, rozmawiajac...jedna bliska przyjaciólka powiedziała, że powinnam sie w koncu przełamać i odblokować, ja sie balam dotykac takich dzieci nie dlatego, że mnie pogryza ale dlatego, że bałam sie o siebie i swoje reakcje, emocje że sie rozsypię i znów będe się skaładć długo do kupy, tymczasem nic takiego się nie stało noszenie Boryska dało mi wiele radości i pobudziło jeszcze bardziej potzrebę posiadania dziecka.
Co do faktu, że chcę być w ciąży to też nie mogę zaprzeczyć, chciałabym głaskac się po brzuszku, czuć rosnące nowe życie, być matką dla dzieci mojego kochanego męża itd - tak do konca nie da się chyba tych dwóch spraw rozróżnić.

Dziękuję Ci serdecznie, że napisałaś tego posta - dał mi on do myślenia i jeszcze bardziej optymistycznie nastawił do tych zastzryków, usg, oczekiwania... zdaję sobie sprawę, że pierwsza iui rzadko sie udaje, jednak wierzę, że może sie udać, a jeśli nie to spróbuję po raz kolejny.

U mnie presją jest wiek, ja mam skonczone 31 lat, mój mąż ma 27 lat, do tej pory widziałam, że nie jest gotowy na dziecko, zreszta ja gdy byłam w jego wieku nawet o tym nie myślałam, więc nie wymagam od niego cudów. Zastanawiałam się czy u mnie chęć posiadania dziecka wynikała z tego, że powinnam bo to już czas, mam tyle lat, 2 lata po slubie itd czy naprawdę tego pragnęłam... Dziś już wiem, że chcę dziecka, a mój wiek jest tylko większa siłą napędową, mój mąż już powoli wkracza w "mój" świat i widzę, że też juz zaczyna to czuć więc wszystko idzie ku dobremu, mam nadzieję, nie spalę się w tym swoim optymiźmie i nie strace sił do walki jeśli sie nie uda. Ale wtedy wróce do Twojego posta i odnajde tą siłę....dziękuję :D


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 11 paź 2011 08:17 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) Proszę zapomnieć o wieku, bo w Pani przypadku w żadnym wypadku nie powinien powodować presji. A presja czasu niestety może bardzo utrudnić zajście w ciążę, nawet jeśli będzie Pani pod okiem dobrego specjalisty. Obserwuję to często wśród swoich pacjentów. Kiedy udaje nam się znleźć indywidualny sposób na radzenie sobie z presją czasu zwykle kończy się to upragnioną ciążą.Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 paź 2012 10:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 paź 2010 12:44
Posty: 7
Witam! Ja też borykam się z presją czasu - ja 36 kończę, mąż skończył 37. Kobiety w mojej rodzinie przechodzą menopauzę tak w wieku 42 lat. I jak tu wyluzować- kasa rozeszła się na 10 lat zabawy (bo tak na chwilę obecną oceniam leczenie mojej niepłodności, byłam królikiem doświadczalnym, którego wpędzono w wiek - a ja im tylko ufałam), zero perspektyw pomocy ze strony rodziny, rozregulowane hormony, chyba już depresja... Łatwo się mówi, trudno wykonać.... Jak się wyluzować, no jak??????

_________________
"Życie to tylko wieczna walka z czasem i pieniędzmi.."

10 lat starań
hsg prawidłowe
laparoskopia prawidłowa
2 IUI
niedoczynność tarczycy typu Hashimoto
stan przedcukrzycowy


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 28 ]  Przejdź na stronę 1, 2  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group