Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 31 maja 2011 21:20 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 07 lut 2011 23:04
Posty: 67
Uważa Pani, że zachowanie typu "to niesprawiedliwe, że innym się udaje a mnie nie" jest niedojrzałe...Przykro mi słyszeć takie stwierdzenie z ust profesjonalnej psychoterapeutki...Czy miała Pani kiedyś problem z zajściem w ciąże? Czy przeżywała Pani te wszystkie emocje, które targają kobietą w sytuacji poronienia, braku ciąży, kolejnych nieudanych prób, czy wiadomości o ciążach najbliższych?
Czy jak dorosła osoba złamie rękę to nie może cierpieć, bo okaże się niedojrzała?
Przecież wszelkiego rodzaju słowa typu: to niesprawiedliwe, czemu innym się udało a mnie nie...świadczy tylko i wyłącznie o wielkim bólu jaki tłamsi się w tej biednej kobiecie, która bądź co bądź cierpi sama.
Kiedy kobieta jest w ciąży, to cała rodzina się tym cieszy, wypytuje, nadskakuje...A kiedy kobieta jest bezpłodna to zostaje z tym sama...nikt nie chce poruszać tego tematu, bo to niewygodne...
Pani jako psychoterapeutka, powinna potrafić wyjaśnić takie sytuacje obydwu ze stron, a nie oceniać ludzi, czy ich zachowanie...

_________________
starania 8 lat
leczenie 5 lat
mąż - dolna granica normy ruchliwości, pozostałe ok
ja - PRL i przeciwciała przeciwplemnikowe
23.03.2011 - 1 IUI - :(
05.2011 - największa niespodzianka na świecie - zamieszkała kruszynka pod sercem moim :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 06 cze 2011 12:28 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 maja 2009 00:00
Posty: 10
witam,
przed zajściem w ciążę lekarz na badaniu powiedział mi, ze są bardzo małe szanse abym zaszła w sposób naturalny w ciążę. Nam się udało, ale nigdy nie zapomnę tego bólu, łez i chwil zwątpienia... Niepłodność to bardzo poważny problem dla małżeństwa. Kiedy zaszłam w ciążę, radość była ogromna ale też była i rozterka jak ja mam to powiedzieć mojej przyjaciółce starszej o 3 lata. Kiedy wiem, że ona równie mocno pragnie dziecka? czekałam z tym aż do12 tygodnia...A kiedy jej powiedziałam, to zostałam objechana, że mówie tak późno. dała mi bardzo dużo wsparcia. Kiedy ja urodziłam, ona akurat zaszła w ciąże i będziemy mieć dzieci z jednego roku:)
Jedni przyjaciele reagują tak, inni inaczej...Ale prawidzwa przyjaźń wymaga dwóch stron. Czy można mówić o przyjaźni kiedy afiszuje się z ciążą przed przyjaciółką, która nie może w nią zajść. Bez refleksji, że może być jej po prostu przykro?ale z drugiej strony czy jest przyjaźń wtedy kiedy po latach starań zachodzę w ciąże a przyjaciółka zrywa kontakt?

Uważam, ze pytanie o niesprawiedliwość losu są całkowicie naturalne. Bo niby czemu niektóre kobiety rodzą 10 dziecko wcale tego nie planując, nawet oddając je później do adopcji. A kochające się małżeństwo czeka na swoją pociechę kilka lat?
Zgadzam, się w przedmówczyniami, trzeba wyczucia. Wczucia się w drugą osobę jej potrzebę rodzicielstwa.Teraz kiedy mam dziecko, dalej słyszę w uszach "pani nie zajdzie w ciąże w sposób naturalny" i dlatego nie opowiadam bezdzietnym koleżankom o kupach, pieluszkach. Bo nigdy nie wiem czemu nie mają dzieci... Może ja troche przesadzam, ale jak kiedy ktoś mi mówił, że już najwyższy czas na dzieci to potem płakałam w poduszkę...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 08 cze 2011 08:14 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lut 2002 01:00
Posty: 96
Lokalizacja: Kraków
Witam Jeszcze raz postaram się sklaryfikować co miałam na myśli. niepłodnosc to jedna z najcieższych do zniesieniaq chorób - trudniejsze jest tylko Aids co nie znaczy, że może powodowaźć ataki agresji wymierzone w tych którzy nie chorują a w przypadku niepłodności w tych którzxy ceiszą się z macierzyństwa. To jest niesprawiedliwe komuś tego zazdrościć. mozna czuć głeboki smutek bol żal ale agresję? A co do tego czy wiem co to znaczy niepłodność? Tak wiem, dziesięć lat czekania to chyba było wystarczająco? pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 cze 2011 14:59 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 15 wrz 2008 00:00
Posty: 7858
Lokalizacja: FR
witam, pozwole sie wtracic w dyskusje
Bogdapsychoterapeutka pisze:
niepłodnosc to jedna z najcieższych do zniesienia chorób - trudniejsze jest tylko Aids

Pani Bogno, chyba niefornunne i niepotrzebne takie porownywanie - na takie porownanie moglaby sobie pozwolic jedynie osoba, ktora w swoim zyciu zmagala sie i z nieplodnoscia, i z Aids - a nawet i wtedy, zakladajac, ze ta osoba bylaby w stanie porownac obie te choroby - nie moglaby sie wypowiadac w imieniu wszystkich chorych. Idac za tropem pani porownania - osoba chora na np. nowotwor cierpi mniej niz chory na Aids - to niedorzeczne, mam nadzieje, ze napisala to Pani w pospiechu, byc moze uzywajac jakiegos skrotu myslowego ;)

Co do tematu przewodniego dyskusji - na miejscu zalozycielki postu poczekalabym, az emocje ochlona i dala czas przyjaciolce na oswojenie sie z nowa sytuacja ( zakladajac, ze autorka watku nie zamknela sie na ewentualny, ponowny kontakt z przyjaciolka ). Nie demonizowalabym tez reakcji przyjaciolki na nowine o ciazy - jak wszystkie wiemy zmaganie, walka z nieplodnoscia odbija sie mocno na psychice - moze przyjaciolka miala w tym momencie "dolek", a moze nie umiala tak ladnie ubrac w slowa swoich emocji, jak to proponowala pani Bogna, wiadomo, taka wyciszona reakcja bylaby najlepsza z mozliwych w tym momencie, ale nie kazdy tak potrafi. Wydaje mi sie, ze zlosc tej kobiety tak naprawde nie byla wycelowana w przyjaciolke, tylko w los.

pozdrawiam watek :)

_________________
IUI = klapa
ICSI nr 1 = najukochańszy synuś :love:
7xICSI i IMSI, w tym 2x PGD (2007-2011) nie udało się
jeśli ma się zdarzyć, po prostu się zdarzy, nic nie planuję, żyję :)

:bigok: za wszystkie dzielne Siostrzyczki !


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 11 cze 2011 15:03 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 23 cze 2006 00:00
Posty: 1214
fivette To co napisała Pani Bogna to nie są jej przemyślenia, to wyniki szeroko zakrojonych badań nad poziomem stresu u chorujących na różne choroby, więc takie wnioski są jak najbardziej uprawnione.

_________________
leczenie niepłodności od 2005 roku
4 IUI, 5 ICSI jedno zakończone urodzeniem córki w 2009
2012 strata synka w 17 tygodniu ciąży
2013 zostaliśmy RZ dla Kruszynki


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 20 gru 2011 00:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 sie 2005 00:00
Posty: 2313
Lokalizacja: Zabrze/Steinberg
Przeczytałam wątek i napiszę Wam coś z własnego doświadczenia. Kiedy ja zaczynałam starania o dziecko, moja przyjaciółka wogóle o ciąży nie myślała. Minął prawie rok, ja zaczynałam wędrówkę po lekarzach, a ona rzuciła palenie, a po dwóch miesiącach już była w ciąży. Urodziła w czerwcu 2003 roku synka. Było mi przykro, nie potrafiłam się cieszyć jej szczęściem, każda wizyta u niej kończyła się płaczem. Nasze kontakty coraz bardziej się rozluźniały. Ja przeszłam kolejne badania, laparoskopię, a ciąży było nadal brak. Leczenie nie przynosiło efektów. Lekarze w końcu powiedzieli mi, że mam niewielkie szanse na zajście w ciążę, może jedynie in vitro pomoże. W maju 2005 roku zgłosiliśmy się z mężem do ośrodka adopcyjnego. Ona wtedy zaczęła starania o drugie dziecko. Kiedy w ośrodku dostaliśmy końcowe kwalifikacje i zostało nam już tylko czekanie na telefon, że jest dla nas dziecko, okazało się, że jestem w ciąży. W styczniu 2007 roku urodził się mój syn. Po niecałym roku, mając na uwadze moje wcześniejsze problemy z zajściem w ciążę zaczęłam się starać o drugie dziecko. Moje kontakty z przyjaciółką wróciły do stanu poprzedniego, spotykałyśmy się dość często. Razem kibicowałyśmy sobie w staraniach. Mijały kolejne miesiące, rok, dwa. Mnie udało się zajść w drugą ciążę i choć wiem, że jej było ciężko, cieszyła się ze mną. Tak mi się wydawało, bo nasze kontakty trochę się znów rozluźniły. Rok temu urodził się mój drugi syn. Udało się nam znów odnowić przyjaźń. Choć Ona w dalszym ciągu w ciąży nie była. We wrześniu skończyłam karmić małego piersią. Potem zajęłam się remontem w domu. I kiedy zaczęłam się dziwnie czuć, zrobiłam test. Okazało się, że znów jestem w ciąży. Nie za bardzo wiedziałam jak jej o tym powiedzieć, żeby nie zrobić jej przykrości, a nie mogłam ukrywać tego faktu, bo nasi mężowie razem pracują, więc i tak by się o tym dowiedziała. Pierwsze co usłyszałam, to właśnie słowa, że to niesprawiedliwe. O ironio losu, kiedyś, kiedy ona zaszła w pierwszą ciążę, ja pomyślałam tak samo. To niesprawiedliwe, bo ona paliła a ja nie, bo ona dopiero zaczynała starania, a ja się staram dłużej od niej, itd. Teraz to ona odczuwała zazdrość, uważała, że to niesprawiedliwe, bo ona nie potrafi w drugą ciążę zajść, a ja jestem w trzeciej, bo ona bardzo chce, a ja tej ciąży nie planowałam. Bałam się, że nasze kontakty się znów rozluźnią, na szczęście okazało się, że Ona też zaszła w ciążę, będzie rodzić 2 miesiące po mnie.
Z perspektywy czasu powiem, że bardzo żałuję tych moich negatywnych uczuć, bo nigdy nie wiemy, co inne osoby przeszły, albo co je w życiu czeka.

_________________
Od 2002 r. starania. PCO. X 2004 r. laparoskopia.
Maj 2005 zgłosiliśmy się do OA.
Czerwiec 2006 kwalifikacje i niespodziewany naturalny CUD

Moich muszkieterów trzech:
Staś (16.01.2007); Wojtuś (18.12.2010); Kostek (29.05.2012)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 03 lut 2012 11:33 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam:-) Sytuacja o której Pani pisze nigdy nie jest łatwa, bo kiedy jednej z Was udaje się zajść w ciążę musi rodzić się uczucie zazdrości, a my często mylimy je z zawiścią i wtedy boimy się o tym rozmawiać. To mogło być powodem waszych nieporozumień. Kiedy mówimy co nas boli i czego oczekujemy od drugiej strony, a nie złościmy się ,że komuś jest w danej chwili lepiej zwykle nie docfhodzi do konfliktu. Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 13 kwie 2012 07:43 
Offline

Rejestracja: 13 wrz 2011 10:52
Posty: 15
Witam :)
Pani Bogdo, prze de wszystkim chciałam podziękować za książkę, którą Pani napisała "Opowiadania terapeutyczne o niepłodności"... żałuję, że przeczytałam ją dopiero po dwóch latach starań o drugie dziecko... mogłabym czytać tego typu książki co wieczór..., dzięki tym historiom spojrzałam na swoje starania z zupełnie innej strony. Dziękuję!!!

Wracając do tematu..jakże bliskiemu mojemu sercu...
Dwa lata starań o dziecko... za mną, pełno smutku, żalu, pretensji, złości i morze łez rozpaczy... ileż razy byłam na dnie :?: ...nie da się zliczyć... w tym czasie moje koleżanki, siostry, znajome bez żadnych problemów zachodziły w ciąże... pech chciał, że w moim bliskim otoczeniu nie mam żadnej osoby, która spotkała się z problemem niepłodności... Często słyszeliśmy, że nie potrafimy sobie "zrobić dziecka", że to nie problem, że ktoś nam "pomoże", że może nie tak jak trzeba itd... sprośnych uwag wiele...konsekwencje znane jedynie nam i naszym zbolałym sercom..
Muszę przyznać, że za każdym razem kiedy dowiadywałam się o ciąży moich koleżanek czułam ból, czułam złość, czułam rozczarowanie... ba...niesprawiedliwość... Płakałam wtedy po kilka nocy z rzędu...ALE CO MNIE NAJBARDZIEJ BOLAŁO????To, że te osoby nie szanowały mojego bólu, nie myślały o tym co ja czuję? przekazywały tę radosną dla nich wiadomość ot tak jakby kupiły samochód albo działkę, ot jakby to na wyciągnięcie ręki było...- oczekując oczywiście ogromnego entuzjazmu, wybuchu radości, głaskania po jeszcze nie wystającym brzuchu itd... mam jedną bliską przyjaciółkę, która szczerze mi powiedziała słuchaj jak ja bałam się powiedzieć Tobie, że jestem w ciąży, ... JEDNA z grona wielu pomyślała o tym, co ja będę czuła...Jej słowa spowodowały, że przyjęłam tą wiadomość zupełnie inaczej...
Ból, smutek, rozpacz, złość...są NATURALNE...MAMY DO NICH PRAWO!!! Mamy prawo tak się właśnie czuć...
Agresja zaś jest objawem naszej bezradności i bezsilności... Nie wyobrażam sobie mówić komuś, słowa typu to niesprawiedliwe, dlaczego wy?, to okropne, że Wam się udało itd. Bo chociaż w sercu ukłucie zazdrości, rozczarowanie, ból...to być może za chwilę my kolejnej osobie borykającej się z tym problemem będziemy musieli przekazać radosną dla nas nowinę???
Kończąc...uważam, że osoby, które przekazują tego typu wiadomość powinny zrobić to w sposób bardzo delikatny, nie wiem spacer, szczera rozmowa, wziąć za rękę...powiedzieć słuchaj ja wiem doskonale co czujesz, staram się zrozumieć jak bardzo ciężko jest Ci/Wam w tej chwili... nam się udało, stał się cud itd... jest wiele dobrych, odpowiednich słów...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 15 kwie 2012 15:24 
Awatar użytkownika
Prawdziwych przyjaciół poznaje się nie tylko w biedzie, ale wtedy jak reagują na nasze sukcesy.
No bo jak wytłumaczyć zachowanie przyjaciółki która wspiera nas psychicznie w trakcie leczenia, a jak się dowiaduje o ciąży to nagle foch.
Myślę że w każdej dziedzinie życia jest tak samo. Jak mi się uda schudnąć to koleżanka zazdrosna. A po czym poznać że jest zazdrosna? Po tym że robi to co ja żeby nie czuć się gorszą. I za miesiąc widzimy ją o 10kilo chudszą.
Tylko że zajść w ciążę nie jest proste, a to jeszcze bardziej wywołuje zazdrość, agresję, nienawiść.
Nawet gdy jesteśmy skromni w odnoszeniu sukcesów, nie przechwalamy się, nie dogryzamy że mi się udało a tobie nie, a nadal napotykamy na zazdrość przyjaciół to wniosek taki z tego, że nigdy nie była to przyjaźń.
Chyba każdy był o coś zazdrosny, ja też, no ale jak nie mogę czegoś osiągnąć to mam być agresywna, tupać nogami z wściekłości i się obrażać, że ktoś ma lepiej?


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 kwie 2012 08:50 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam:-) Faktycznie
" tupanie nogami" niewiele zmieni, może jedynie dołozyc frustracji, ale dobrze pojeta zazdrość może być motorem napędowym do działań, które dają szansę na sukces. dobrze to pani ujęła pisząc o koleżance która też postanowiła schudnąć pani była inspiracją i chyba nic w tym złego, że sama o siebie zadbała? pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 lip 2012 12:44 
Offline

Rejestracja: 26 kwie 2012 15:31
Posty: 11
Powiem Ci, że zupełnie nie rozumiem Waszych znajomych. To dość nienormalne, że Twoja koleżanka tak zareagował. Oczywiście, domyślam się jak bardzo może pragnąć dziecka i jak ją boli widok innych kobiet w ciąży, ale jako osoba dorosła i jednocześnie Twoja bliska koleżanka nie powinna się tak zachować. Kończyć znajomość? Z takiego powodu? Mi też jest ciężko, ale nie zareagowałam tak, kiedy moja przyjaciółka zaszła w ciąże. Cieszę się jej szczęściem i wiem, że my w końcu też będziemy rodzicami. Potraktuj to z dystansem, ale porozmawiaj z koleżanką, powiedz jej, ze tak nie można. WIesz może, ona nie ma z kim o tym porozmawiać, że sobie nie radzi itp. Spróbuj jak kobitka z kobitką:) Powodzenia!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 12 lip 2012 10:00 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) To prawda, że najlepiej o wszystkim wprost spokojnie porozmawiać, chociaż czasasmi to bardzo trudne i obawiamy się tego, bo może dojsć do zerwania stosunków i ktoś się obrazi. Jeśli jednak postaramy się zrobić to w sposób pralamertarny, to już świadczy tylko źle o tej drugiej osobie, jeśli tego, o co nam chodzi nie zrozumie. pozdrawiam i żegnam się na cztery tygodnie ze wszystkimi Forumowiczami :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 gru 2014 16:23 
Offline

Rejestracja: 11 gru 2014 23:05
Posty: 8
Witam,
ja doświadczam podobnego problemu ale od tej drugie strony. Od prawie roku staramy się z mężem o dziecko, w tym czasie dwukrotnie poroniłam. Po pierwszym poronieniu udawałam, że wszystko jest w porządku w ogóle nie przeszkadzały mi w moim najbliższym otoczeniu osoby w ciąży lub małe dzieci. Po drugim sytuacja uległa znacznemu pogorszeniu. We mnie też zrodził się bunt i pytania dlaczego nas to spotyka i jakie to niesprawiedliwe. Ponadto wszyscy wokół nas, nawet Ci co później zaczęli starania zachodzą w ciąże, rodzą itd. Jest to dla mnie bardzo trudne i zaczęłam unikać takich osób, brakuje mi ich, ale doszłam do wniosku że nic na siłę. Uważam, że właśnie teraz przez to, że za pierwszym razem tak to dzielnie zniosłam teraz jest dużo gorzej :( Podzielam również zadnia moich poprzedniczek o braku empatii i zrozumienia dla takich osób jak my. I tak np od mojej własnej siostry usłyszałam słowa, abym nie robiła z siebie chorej ....a od koleżanki, że na pewno nie jestem aż tak złą osobą, aby zasłużyć na dziecko. Naprawdę po takich słowach odechciewa się wszystkiego, a zwłaszcza kontaktu z takimi ludźmi, tym bardziej że moi znajomi czy rodzina mogli na mnie zawsze liczyć, a ja czuje że zostałam sama z tym problem. Na razie jeszcze jesteśmy w trakcie walki, ale w mojej głowie już pojawiają się pytania co będzie jak nam nie wyjdzie jak dalej żyć? Szczególnie że mój instynkt macierzyński nie daje za wygraną :(


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 19 sty 2015 18:21 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 26 lut 2002 01:00
Posty: 96
Lokalizacja: Kraków
Witam :-)

To faktycznie trudna sytuacja, ale musi Pani rozważyć, czy izolacja jest dla Pani dobra. Może lepiej jest nauczyć się mówić własne zdanie w sytuacji kiedy ktoś Panią rani. A co do tego co dalej ? Trzeba niestety brać pod uwagę, że leczenie niepłodności może trwać latami - byle u dobrego specjalisty który pomoże w postawieniu diagnozy. pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 28 sty 2015 12:04 
Offline

Rejestracja: 28 sty 2015 10:35
Posty: 104
Witam,

Z dużym zainteresowaniem przeczytałam powyższy wątek oraz wszystkie odpowiedzi i z każdym zdaniem poniekąd się zgadzam.

Opowiem Wam o moich doświadczeniach:
Znamy się od dawna. Co najmniej od 10 lat. Wiedzieliśmy o staraniach naszych znajomych od zawsze a kiedy kolejne ich próby kończyły się niepowodzeniem staraliśmy się być przy nich i wspierać tak jak potrafiliśmy na tamten czas samemu mając na uwadze potomstwo choć jeszcze w dalszych zamierzeniach. Kiedy wreszcie zdarzył się cud, znajoma zaszła w upragnioną ciążę i urodziła zdrowe dzieciątko bardzo się cieszyliśmy mimo iż docierało do nas powoli, że u nas zaczynają się problemy. Czas mijał, nasze kolejne niepowodzenia, badania, niedobre diagnozy- zawsze ze wsparciem znajomych. Dla nas było to wówczas naturalne, że są Oni jedynymi ludźmi, którzy nas w pełni rozumieją. Przecież doskonale wiedzą czym jest niemożność posiadania potomstwa... W tle naszej walki, znajomej udało się zajść w 2 ciążę, którą niestety poroniła. Współczuliśmy im bardzo, rozumiejąc poniekąd ich ból i nie wiedząc jak im ulżyć w tym cierpieniu. Mijały kolejne miesiące a wspólne niedobre doświadczenia łączyły. Kolejny cud- zaszłam w upragnioną ciążę. Smutna diagnoza- podejrzenie ciąży pozamacicznej, szpital, leczenie i epikryza ciąża o nieznanej lokalizacji. Nasza stracona szansa, ból, rozczarowanie i wsparcie ze strony znajomych. Minął miesiąc i telefon- znajoma w 3 ciąży. Wspólne spotkanie razem z jeszcze innymi znajomymi i ogromna radość przez całą imprezę wszystkich poza nami. Nie potrafię wyjaśnić co się ze mną stało. Ta wiadomość przytłoczyła mnie. Obudziły się we mnie bardzo niedobre uczucia- ból, złość... zazdrość. Oczywiście, nie chodzi o to, że znajoma zaszła w ciążę! Chodzi o sposób w jaki przekazali nam tę radosną wiadomość. Wiedząc, że miesiąc wcześniej zaszłam i historia zakończyła się tragicznie, bez jakichkolwiek zahamowań, skrupułów poinformowali dziwiąc się przy tym i nie rozumiejąc dlaczego my się z nimi nie cieszymy.... Spotkaliśmy się ze stwierdzeniem i oskarżeniami, że nie mogą się przy nas cieszyć ciążą, że powinniśmy nie przychodzić na tamtą imprezę itp.... a tak naprawdę wystarczyło chwilkę się zastanowić, pomyśleć, że możemy w naszej sytuacji zareagować troszkę nietypowo, że może to zaboleć, że może poczekać, spotkać się w 4 tak na spokojnie i pogadać. Od tamtego momentu nasze stosunki uległy diametralnej zmianie. My się odsunęliśmy ponieważ każde spotkanie kończyło się analizą ciąży a nasze problemy zeszły na daleki plan. Po prostu wszystko zniknęło- problemy już przestały ich dotyczyć.
Rozmawialiśmy o tym ze znajomymi ale chyba tak naprawdę niewiele to dało. My wciąż gdzieś tam w sercu chowamy żal za to zachowanie... Spotykamy się, sprzyjamy, w chwili obecnej, kiedy poroniłam 2 raz, widzę, że starają się nas wspierać... przecież kiedyś przeżyli to samo. Tylko, że ja już nie potrafię. Nie umiem się tak zwierzyć im jak kiedyś i nie wiem dlaczego.

Przedstawiłam Wam moją historię dla poparcia zdania, że tak naprawdę nigdy nie wiadomo jakie w nas siedzą emocje. Wiem, że nie powinnam się tak zachować jak wtenczas. Powinnam zacisnąć zęby i się cieszyć ale to było silniejsze. Nie poznawałam siebie. Dzisiaj, wstyd mi za tamte uczucia. Z drugiej strony, spodziewałam się więcej taktu i zrozumienia od osób o praktycznie takich samych doświadczeniach.... a jednak ciąża przesłoniła wszystko a trudno odmawiać znajomym ich prawa do okazywania radości...

_________________
Moja historia:
2006- diagnoza: endometrioza
2006-2009- 2 x usunięcie torbieli jajników.
2009- zaczynamy starania
2012- zaczynamy leczenie- Gameta Gdynia
2013- decyzja o In Vitro
12.2013- ciąża o nieznanej lokalizacji
2014- przygotowanie do In Vitro
12.2014- naturalna ciąża bliźniacze
22.01.2015- Aniołek 7 tc
05.2015- II kreseczki ciąża
22.01.2016- moje marzenie sie spełniło Lena jest z nami ☺


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 45 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1, 2, 3  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group