Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 24 kwie 2012 05:59 
Offline

Rejestracja: 14 kwie 2012 09:03
Posty: 1
Witam Jestem tu po raz pierwszy. Od 12 lat spotykam się ze swoim obecnym mężem a od 2 lat jesteśmy po ślubie. My w zasadzie nigdy się nie zabezpieczaliśmy wiec w głębi duszy czułam ze coś jest nie tak, że przez tyle lat wspólnego współżycia nie było ani razu ciąży. Dopiero po ślubie namówiłam męża na badania. Badania nasienia robiliśmy 3 razy za każdym razem ten sam wynik azoospermia :(. Pojechaliśmy do invicty w gdańsku i androlog dał skierowania na resztę badan. Na tym się skończyło. Mąż nie chce leczyć się dalej nie mogę go na mówić. Bardzo mnie to boli bo od ponad 8 lat marze o dziecku. Bardzo kocham swojego męża ale nie umiem go przekonać jak bardzo mi zależy na ciąży na dziecku. Uważam że do 30 lat powinno się rodzic pierwsze dziecko potem już jest za późno. Parę dni temu skończyłam 28 lat. czas pędzi nie ubłaganie. Kobiety poradźcie jak mam rozmawiać z mężem. Nasze rozmowy na temat ciąży, dziecka najczęściej kończą się kłótnia. Już nie wiem co mam robić. :(


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 kwie 2012 08:54 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Gratuluję decyzji :-) Niech martwią się ci, co paskudnie się zachowują, a nie Wy. pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 16 maja 2012 11:49 
Offline

Rejestracja: 16 maja 2012 10:18
Posty: 1
Do Madziaxxx84 : myślę, że twój mąż podszedł do sprawy bardzo ambicjonalnie i jest mu pewnie bardzo przykro, że to "jego wina"... - powinnaś z nim poważnie porozmawiać, bo czasem jest tak, że pragnienie dziecka u kobiety jest znacznie silniejsze niż bycie w związku z partnerem, który nie chce albo nie może mieć dzieci... i wtedy trzeba podjąć decyzję, czy się rozstajecie czy nie. Jeśli twój mąż naprawdę Cię kocha, to będzie chciał żebyś była szczęśliwa i to niestety niekoniecznie z nim... Sama musisz sobie odpowiedzieć, też co jest dobre dla Ciebie... Zwłaszcza, że nie jesteś w stanie nikogo do niczego zmusić...

Nie wiem jak dawno były robione te badania, ale czasem trzeba dać sobie trochę przestrzeni na przemyślenia.

Pozdrawiam i powodzenia! Niech wydarzy się to co dla Was będzie najlepsze;)!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 maja 2012 10:37 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-)
Myślę, że powinna Pani poważnie porozmawiać z mężem - może nawet w obecności jakiegoś psychologa , dlaczego zaniechał dalszych badań. Czy faktycznie chodzi o ambicję, czy o wstyd, czy poczucie złości i upokorzenia? To prawda, że czas nie jest Waszym sprzymierzeńcem i powinniście podjąć jakieś decyzję co dalej. Jeśli dla Pani ważne jest zostanie matką, a on protestuje na leczenie może trzeba będzie się rozstać? Pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 13 cze 2012 11:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 12 cze 2012 08:10
Posty: 3
Witajcie dziewczyny!
Podobnie jak Wy, ja też borykam się z problemem niemocy zajścia w ciążę, od prawie dwóch lat co miesiąc przeżywam swój osobisty dramat. Czasami radzę sobie z sytuacją lepiej, czasami gorzej. Oczywiście, podobnie jak u Was, wszystkie koleżanki zaszły w ciążę, szwagierki również czasami były bardzo przykre i tak naprawdę niewiele osób okazało zrozumienie i współczucie. Tez zdecydowaliśmy się na zakup psa, a raczej na jego adopcję. Spadł nam z nieba! Szczęścia nie mogło być zbyt wiele, kiedy moja "przyjaciółka" dała mi do zrozumienia, że ja mam psa a ona rodzinę, która w jej mniemamiu oznacza mąż+dzieci. Dokładnie tak się wyraziła "rodzina (mąż + dzieci)". Doskonale znacie ten ból i tę przykrość. Byłam na tyle zdesperowana, że swego czasu wydawało mi się, że spotkam cygankę, albo inną jasnowidzącą istotę (tak wiem, że to głupie), która mi powie: "jest Pani w ciąży" albo - niewyobrażalne - że znajdę czyjeś porzucone dziecko.
Teraz jestem już nieco spokojniejsza, nie pogodziłam się z myślą, że nie będę miała dzieci. Czuję, że nie będę miała ich teraz i choć wiem, że za kilka lat będzie to trudniejsze (mam 27 lat), to wiem,że się uda. Nie wiem jak jest u Was, ale mnie uspokaja modlitwa. Ufam, że to wszystko ułoży się najlepiej jak się da.
Nie chciałabym nikogo pouczać, ale myślę, że powinnyście sobie uświadomić jedną sprawę. Mimo że teraz nie możemy mieć dzieci i strasznie z tego powodu cierpimy, to jak nam się kiedyś uda je mieć, to również nie będzie to pełnia szczęścia. Będzie wiele stresujących sytuacji, zaczną się inne problemy, to nie będzie koniec drogi, a początek nowej, całkowicie nieznanej, a czasami bardzo wyidealizowanej. W moim otoczeniu jest mnóstwo młodych matek. Wiele jest też takich, które nie zaszły w ciążę ot tak, bardzo długo się starały. I wiecie co? Ja czasami nie widzę w nich tego szczęścia, które dla mnie nierozłącznie wiąże się z posiadaniem dziecka. One też się boją i też rozpaczają, tylko powody mają inne.
Proszę Was nigdy nie traćcie nadziei! Moja ciocia, która poroniła kilka razy, w wieku 40 lat zaszła naturalnie w ciążę i teraz cieszy się zdrowym synkiem. Podobnie moja znajoma. Miała nawet problemy neurologiczne spowodowane przewlekłym stresem z powodu niepłodności! W wieku 39 lat została niespodziewanie (!) mamą.
Cieszcie się z każdego dnia, miejcie nadzieję i wykorzystujcie każdą chwilę, żeby było co opowiadać dzieciom, kiedy się pojawią.
Życzę Wam i sobie dużo siły!

Pozdrawiam!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 18 cze 2012 08:46 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) I gratuluję mądrego i dojrzałego podejścia, chociaż to wcale niełatwe. A tak naprawdę to chociaż droga do posiadania własnego dzsiecko bywa często bardzo długa i wyczerpująca, to tylko 15% osób nigdy się go nie doczeka. pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 19 sie 2012 21:25 
Offline

Rejestracja: 08 sie 2012 23:52
Posty: 29
Witam

mam 21lat i przechodzę przedwczesną menopauzę. Nie wiem co robić... zaczynam 2 rok studiów w październiku i zastanawiam się, czy to nie jest ostatni dzwonek na staranie się o dziecko... nie mam pojęcia, czy będę miała jeszcze owulacje i szansę na własnego maluszka, ale ciężko mi sobie wyobrażać, że porzucam studia i wracam do rodzinnego miasta w ciąży. Z moim chłopakiem jestem ponad 3 lata i zastanawiam się, czy po prostu nie jesteśmy za młodzi. Nie wiem jak to jest z in vitro, nie wiem czy to nie ostatni dzwonek na próby z własnymi komórkami, nie mam środków na takie zabiegi i martwię się, że po studiach już nie będę miała perspektyw na dziecko... Raz myślę, że ono jest dla mnie najważniejsze i stanę na głowie, żeby zajść jakoś w ciąże jak najszybciej, a potem dopada mnie strach o przyszłość bez zawodu, pracy, pieniędzy...

_________________
01.08.2012-let the game begins.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 11 paź 2012 11:12 
Offline

Rejestracja: 17 sty 2012 22:36
Posty: 1
Ja się staram z mężem od stycznia 2010r. 2 lata starań naturalnych i nic. Masa badań z których wyszło, że mąż ma obniżone parametry nasienia. Jesteśmy po 1 nieudanej inseminacji i czekam na 2.Jak powinnam się nastawić psychicznie? Jedna część mnie myśli że się uda a druga mnie sprowadza na ziemie żebym nie robiła sobie nadziei? co mam myśleć??


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 15 paź 2012 13:50 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam i już odpowiadam. Mysle, że powinna Pani bardzo dobrze się zastanowić bo w przypadku wygaśnięcia rezerwy jajnikowej niestety w przyszłości i in vitro nie wystarczy. Może warto porozmawiać ze specjalistą o zamrożeniu zarodka, jesli jesteście państwo zdecydowani na bycie razem ? pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 21 lis 2013 19:25 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 19 lis 2013 20:56
Posty: 1121
Lokalizacja: Katowice
My z mężem jesteśmy na początku drogi. W styczniu zaczęliśmy starania i już w marcu mąż poszedł się przebadać (bo przed ślubem nie zabezpieczaliśmy się 3 lata i nic ). Wyniki ma tragiczne 1% prawidłowych plemników przy 10mln. Kiedy byliśmy na pierwszej wizycie u lekarza po obejrzeniu badań powiedział IN VITRO. Dla mnie to było jak cios, nie spodziewałam się takiego podejścia. Mąż powiedział żebym się nie przejmowała, bo zawsze można adoptować. Wkurzyłam się.. adopcja to nie to samo co własne dziecko. Całe życie marzyłam o dziecku, zawsze chciałam mieć 3. Miałam już plany jak powiem o ciąży mężowi. Nawet trochę ciuszków nakupowałam. Teraz myślę, że to było głupie... chyba przez to bardziej mnie to boli... Jestem strasznie słaba psychicznie, boje się co będzie jak 1 podejście się nie uda. 2 tyg temu się okazało, że mąż ma żylaki powrózka nasiennego. To dało mi złudną nadzieję, że może zajdziemy naturalnie.. Tydzień temu lekarz powiedział, że po operacji wyniki się poprawią, ale nie na tyle żebyśmy mogli mieć normalnie dziecko.. i znowu rozpacz... :( Leczymy się w Angeliusie na refundacje niestety nie mamy szans (za dużo kandydatów) a czekać do 2015-2016 nie chcemy. Mam 28 lat mąż 32. Postanowiliśmy, że w czerwcu będziemy "atakować" nie chce się poddać, chciałabym walczyć do skutku, ale boję się, że się poddam, że nie dam rady... Codziennie czuję fizyczny ból w sercu, że nie mogę mieć tego czego zawsze całe życie bardzo pragnęłam. Nie chce się poddać, nie mogę dla męża i przyszłego dziecka.. bo wciąż wierzę.. że się nam uda.. w końcu mamy 45% szans :) . Życzę wszystkim dużo szczęścia w dążeniu do upragnionego celu

_________________
Endometrioza II st i słaba jakość nasienia
4 podejścia, 3 różne Kliniki
14.01.16 SALVE KD transfer blastocysty 4AA
8dpt :testII:, 9dpt bHCG 212,10, 11dpt bHCG 513,60
15.02.16 widzieliśmy :love:

Nareszcie jest nasza księżniczka.. cały nasz świat
NATALKA 07.10.16
4 mrozaczki czekają


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 10 gru 2013 16:52 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Tak, to dobry trop. Proszę się cieszyć, że nie urodziła się Pani trzydzieści lat temu. Wtedy nie miałaby Pani żadnej szansy na poczęcie własnego dziecka, a teraz ?
Trzymam kciuki i proszę wybrać jak najlepszą klinikę in vitro. pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 24 kwie 2014 19:17 
Awatar użytkownika
Witajcie,

Nigdy nie pisałam na żadnym forum i właściwie ciężko mi opowiadać o własnych problemach. Jestem ze swoim narzeczonym od 11 lat. Prawie dwa lata temu zdecydowaliśmy się na dziecko. Zrobiłam wszystkie badania, miało być kolorowo. Ponad rok temu rozpoczęliśmy regularne starania. Po pół roku dostałam duphaston, później okazało się, że jeden z jajników jest policystyczny. Mnóstwo różnych badań, leków, ale efektów brak. Zawsze marzyliśmy o dziecku bardziej niż o ślubie. Decydując się na starania daliśmy sobie termin wesela za dwa lata. Byliśmy pewni, że w tym czasie pojawi się w naszym domu długo wyczekiwany lokator. Ślub po nowym roku, a my wciąż sami. Rodzina dopytuje o ustalony termin, a my nie potrafimy powiedzieć, dlaczego po raz kolejny go zmieniliśmy.
Zawsze pragnęłam mieć dużą rodzinę. Teraz mam ciężką depresję i nie widzę sensu, żeby rano wstać z łóżka. Czasem myślę, że nic nie jest w stanie pokonać tego bólu. Mówiłam mojemu ukochanemu, żeby znalazł sobie kogoś, kto da mu upragnione dziecko i będzie potrafił się uśmiechać. Ja już zapomniałam, co to znaczy... Nie potrafię sobie pomóc.......


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 17 cze 2014 09:43 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam Panią:-)

może warto poszukać jakiegoś zajęcia nawet charytatywnie? pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 23 cze 2014 11:49 
Offline
Awatar użytkownika
Dokarmiam bociana ;)

Rejestracja: 24 maja 2014 21:17
Posty: 1787
Poszukanie zajęcia pomaga, ale na krótka metę :(

Mam tak samo - 2 lata starań, szykujemy się do invitro, czekamy na wyniki badań. Ja staram się maksymalnie wypełnić czas, ale jak wracam wieczorem do domu to - choćbym nie wiem jak zmęczona była - dopada mnie ta straszna pustka i przeraźliwy smutek. A mam wrażenie, że im bardziej zmęczona jestem (po ciężkim dniu) tym bardziej podatna na takie depresyjne stany.
A jeszcze mój M. chciałby, żeby go pocieszać, potwierdzać jego męskość (problem z plemnikami), kochać się radośnie jak jeszcze kilka miesięcy temu..
A ja każdy wieczór mogłabym przepłakać.. Ale nie mogę, bo wtedy i M. smutnieje, bo twierdzi, że odbieram mu siły, że go oskarżam. A ja nic nie mówię, po prostu płaczę, bo jest mi tak strasznie smutno.. Minęły już 2 miesiące od diagnozy, chwilami było lepiej - zwłaszcza gdy miałam poczucie, że coś robię (np. badania potrzebne do invitro) - ale to były wyjątki..
No i seks, a właściwie jego brak: nie daję sobie z tym rady. Przez ostatnie dwa lata był zawsze mniej lub bardziej bezpośrednio związany z prokreacją, było świetnie, radośnie, bawiliśmy się tym. A teraz? Gdy tylko M. próbuje zainicjować, ja zaczynam płakać, bo to wszystko na mnie spada z nienacka.. Cała radość znika i myślę tylko o tym, że nie możemy mieć dzieci.. Że jeszcze 2 miesiące temu radośnie kochaliśmy się, było super, żartowaliśmy, czekaliśmy. Tyle nadziei, które nagle runęły i nawet wspomnienia tego radosnego seksu powodują, że zaczynam płakać. Tak wtedy wierzyliśmy w to poczęcie, przez tyle miesięcy..
Czy to już depresja? Czy po prostu naturalny etap radzenia sobie z niepłodnością?

_________________
2014-2015 -> 3 pełne procedury, 5 x ET, 7 zarodków, aż w końcu...
02.2016 r. urodziła się nasza Kruszynka :love:

05.2017 r. - crio :-)
01.2018 r. urodził się Klusek :love:


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
PostZamieszczono: 25 cze 2014 14:25 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam :-) Nie potrafię zdiagnozować bez spotkania osobistego czy to już depresja, ale napewno szok na wiadomość, że macie Państwo poważny problem. W takiej sytuacji można nie mieć ochoty na seks, ale może ta niechęć z czym innym ma związek? Czy tylko z rozpaczą, że o dziecko trzeba będzie się starać inaczej niż w łóżku i to możred być trudne, czy może z cichą pretensją, że mąż ma słabe plemniki? pozdrawiam


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę Poprzednia  1 ... 3, 4, 5, 6, 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group