Ogłoszenie!

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]




Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna
Autor Wiadomość
PostZamieszczono: 02 kwie 2009 20:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2008 01:00
Posty: 7
Tak naprawdę nie wiem od czego mam zacząć?....Nasz ślub prawie rok temu i decyzja że staramy sie o dziecko, choć już ponad pół roku wcześniej nie używaliśmy żadnego zabezpieczenia....

Cztery miesiące temu udałam się do lekarza i na pierwsze badania: za niski progesteron...zaczęłam brać luteinę i i jeśli nie będzie efektu to mam przyjść do pani doktor...ok 10 dni temu okropny ból jajników i krzyża-pani doktor kazała czekać bo albo to bardzo silna późna owulacja albo kilkudniowy zarodek daje o sobie znać...Miałam czekać i jak coś w 35dc zrobić bete...Zrobiłam w 36 dniu cyklu, wynik >1.... dziś mój 38dc okresu jak nie było tak nie ma ( a mam dość reguralne od 32-35 dni)...dostałam kolejny raz luteine na jego wywołanie...

Rzecz w tym że ja już nie umiem sobie z tym wszystkim radzić choć jesteśmy jak się okazuje dopiero na początku naszego starania o dzidzie...widzę wszystko w czarnych barwach-wiem nie jestem oryginalna:( Wiem inni starają się dłużej, ale szczerze nie wiem jak sobie z tym radzą?????

Jak usłyszałam od pani doktor, że chyba jednak na początek nie obejdzie się bez leczenia hormonalnego, a później to już leczenie niepłodności:((to wczoraj przeryczałam pół dnia...okazuje się że te wszystkie wcześniejsze miesiące poszły na marne i zaczynamy wszystko od nowa, tyle że każdy miesiąc działa na moją niekorzyść -mam 29 lat...

Czuje jak dopada mnie depresja:( Czuję że potrzebuję odpoczynku od tego wszystkiego od całego świata chwili wytchnienia...nie myśleć, nie liczyć,odłączyć się kompletnie, ale jak???? Na wspólny urlop z mężem nie mam co liczyć -dopiero zaczął nową pracę...Moja praca z kolei należy do bardzo stresowych prawie co drugi dzień wracam do domu z płaczem....dlatego coraz częściej myślę, by ja rzucić... może wtedy choć trochę odblokuje sie psychicznie? Z drugiej strony wiem że nie moge tego zrobić ( chodzi o względy finansowe)...Noi jestem w takim błędnym kole....

Przepraszam że sie tak rozpisałam....dziękuje za cierpliwość...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 16 kwie 2009 08:28 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam wydaje mi się, że byłoby Pani łatwiej zaakceeptować fakt leczenia gdyby nakłoniła Pani swojego lekarza do przedstawienia jasnego planu postępowania. Wygląda na to, że ma Pani poczucie, że straciła Pani czas. Leczenie może trwać dość długo, ale kiedy będzie wiedziała Pani jakie są kolejne kroki łatwiej je znieść pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 21 kwie 2009 12:16 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00
Posty: 706
Lokalizacja: Łódź
Ja bym jeszcze poprosiła meża o badanie nasienia
nikt nie powiedział,że tylko Ty możesz miec problemy.
Lepiej sprawdzić, bo przecieź jakby co, możecie leczyć sie oboje:)
Ja byłam pewna,że problemy leżą wyłącznie po stronie męża, a teraz właśnie leczymy się oboje:)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 26 kwie 2009 12:58 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00
Posty: 706
Lokalizacja: Łódź
W poprzedniem poście skupiłam sie tylko na badaniach
dziś przeczytałam Twoja wypowiedź po raz drugi i dotarło do mnie, że chyba nie potrzebujesz rad "lekarskich" tylko wsparcia.
Przepraszam, że wykazałlam sie małą empatią :(
Chyba wszyscy tutaj jestesmy zmęczeni tym z czym przyszło nam sie zmierzyć. Ja wcale nie jestem zaawansowana a tez miewam dość:( zadaje sobie fundamentale pytania o sens walki i naturą itd
Chciałam Ci napisać, że jestem z Tobą, że wszyscy tu jesteśmy z Tobą, bo wszyscy tak samo cierpimy. Wiele pewnie jeszcze przed Tobą np. rozpacz i rozdarcie kiedy bliska osoba zachodzi w ciążę a Ty nie umiesz sie z tego czieszyć:(
Tak czy inaczej trzymaj się i nie poddawaj się
:)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 maja 2009 17:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009 00:00
Posty: 35
sandra ja jestem w takiej samej sytuacji, tez dopiero 10 miesiac sie staramu i dla innych to nie jest dlugo a dla mnie cale wieki i juz nie daje rady sama ze soba. Zalamuje sie, nie wiem co bedzie jesli to bedzie trwalo, czy wogole uda nam sie miec dziecko.

_________________
.....................................................................
kwas foliowy + olej z wiesiolka
V.2009 Castagnus + ziolka nr.3
5tc w 1 cyklu z ziolkami
....Boze chron ten nasz maly cud....


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 maja 2009 17:31 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 kwie 2009 00:00
Posty: 633
My też nie jesteśmy mega długostażowi, nie upłynął jeszcze rok starań, ale do decyzji o dziecku długo dojrzewaliśmy. A tu coś, o czym nie myślałam - nie udaje się! Jest to dla większości par szok, panowie często trudniej znoszą niepowodzenia od nas, chociaż wielu nie mówi o tym. Zwróć proszę uwagę na uczucia M. bo wiem po sobie, że łatwo można nie docenić dołka drugiej strony.

Co mogę ci poradzić? Każdy musi niestety sam odnaleźć własną drogę, ale mi pomaga świadomość, że bez ciąży moje życie nie będzie puste. Po pierwsze - możemy pokochać dziecko adopcyjne. A po drugie - tak właściwie to byłam szczęśliwa bez dziecka i nagle odkryłam, że może tak być nadal! Może to szokuje, ale zagospodarowanie swojej uwagi i znalezienie celu, zajęcia może pomóc, ba - nawet z zaciążeniu. Ciągły stres, a borykanie się z niepłodnością to przecież okropny stres - może zwiększać problem. A więc naprawdę warto spróbować odwrócić uwagę od problemu, oczywiście nie porzucając badań obojga małżonków

Tak naprawdę dziecko nie daje szczęścia. To my powinniśmy dać dziecku szczęście, które jest w nas. Zadbaj o to szczęście, a dziecko - tak czy inaczej - zagości w twoim życiu :)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 17 maja 2009 17:32 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 04 kwie 2009 00:00
Posty: 4591
Sandra262 każda sytuacja jest inna i nie ma tu jakiś złotych rad, bo zależy od indywidualnych kwestii... Mogę Ci tylko napisać, że ja zmieniłam pracę w trakcie starań (walki o dzidziusia nie przerywaliśmy) i tego nie żałuję. Męczyłabym się tam pewnie do dziś, a tak minęły kolejne dwa lata, mamą nadal nie zostałam niestety, ale przynajmniej nie mogę wyrzucać sobie, że nic z tym wszystkim nie zrobiłam. Niezależnie od decyzji jaką podejmiesz, trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia!

_________________
6 lat starań... (*)5tc (*)7tc (*)10tc (*)7tc :cry2:
26dpt-są :love: :love: 13.07.2012-35t4d córeczki!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 18 maja 2009 11:32 
Awatar użytkownika
aniabb pisze:
Tak naprawdę dziecko nie daje szczęścia. To my powinniśmy dać dziecku szczęście, które jest w nas. Zadbaj o to szczęście, a dziecko - tak czy inaczej - zagości w twoim życiu :)


Hmmm, generalnie ładna myśl. Ale PRAWDA dla każdego jest inna. Bo wszystko też zależy od motywacji. Ty długo dojrzewałaś do posiadania dziecka i starasz się o nie krótko. Gdyby sytuacja była odwrotna, np. dojrzałaś do bycia matką w wieku 20-23 lat i walczysz już 10 lat... Są tutaj takie dziewczyny.

Sandra262, tak sobie myślę, że bez względu na starania o dziecko, jeśli praca powoduje taki stres, że wracasz do domu z płaczem... chyba powinnaś ją po prostu zmienić. Bo życia szkoda na taką szarpaninę. I moim zdaniem, powinniście porozmawiać z mężem o alternatywie do dziecka biologicznego... o adopcji. Myślę, że najbardziej przerażająca jest perspektywa życia bez dzieci w ogóle (przerabiam to od 8 lat, więc znam ten ból :? ), więc jeśli będziecie mieli wewnętrzną zgodę na to, że jeśli za 2-3 lata leczenie nie da efektów, pójdziecie do OAO i w taki czy inny sposób będziecie rodzicami, da Wam to spokój :) A spokój to podstawa ;)
Pozdrawiam ciepło.


Na górę
  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 19 maja 2009 13:18 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 05 lis 2008 01:00
Posty: 7
Na wstępie dziękuję wszystkim za miłe słowa….to pomaga….naprawdę….

U mnie już troszkę lepiej tzn. umiem –nie to za mocne słowo-zaczynam umieć patrzeć na to wszystko z innej strony. Porozmawiałam z M. i z mamą i może dlatego troszkę się odblokowałam….Choć wiem, że pewnie jeszcze nie raz będę mieć chwile zwątpienia to rozmowy z bliskimi i Wasze dobre słowo pomogły mi się trochę uspokoić…Dalej prawie na każdym kroku widzę kobiety w ciąży i wydaje mi się to takie proste, ale później dociera do mnie, że może i one starały się długo kto wie? I w końcu doczekały się to może i ja jeśli Bóg da się doczekam?... Tłumaczę sobie, że trzeba poczekać i być cierpliwą ( a niestety nie jestem)….Może to jakaś próba dla mnie-dla nas….nie wiem…Wiem jedno, że na pewno wyjdę z niej silniejsza, bo ta sytuacja nauczyła mnie dużej pokory, wiem też, że później będę dużo bardziej kochać swoje maleństwo, wiedząc, że było długo wyczekiwane:)

kavainca – dziękuję…..

myszka 2727 – wiem co przeżywasz, więc jestem z Tobą …..

aniabb – tak jak pisałam rozmawiałam z M. i dotarło do mnie że on cierpi tak samo jak ja, a może a bardziej, bo wie że nam się nie udaje i jeszcze musi patrzeć na to jak ja mocno to przeżywam….

quasi – jeśli chodzi o prace to też podjęłam pewne decyzje i obecnie jestem na etapie poszukiwania nowej….

funda – jeśli chodzi o adopcje była już taka rozmowa z M….. Tak jak mówisz jeśli takie czy inne leczenie nie da efektów będziemy poważnie rozważać taką możliwość….Mój M. mnie zaskoczył bo stwierdził, że mając dwie możliwości gdyby takie były tzn. In vitro lub adopcje – wybrałby to drugie….Zaskoczył mnie, ponieważ ja uważam tak samo….Jest tyle dzieci, które nie mają prawdziwego domu i potrzebują tylko jednego MIŁOŚCI….. a nasze serca są nią wypełnione….

Jak dobrze że jest takie miejsce jak Nasz Bocian….wiem że nie jestem sama z moim problemem….

Jeszcze raz bardzo dziękuję wszystkim za dobre słowa i pozdrawiam serdecznie
:)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 20 maja 2009 13:10 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 13 maja 2009 00:00
Posty: 35
ja rowniez jestem z toba i z kazda staraczka :)

_________________
.....................................................................
kwas foliowy + olej z wiesiolka
V.2009 Castagnus + ziolka nr.3
5tc w 1 cyklu z ziolkami
....Boze chron ten nasz maly cud....


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 25 maja 2009 08:46 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam
To ważne, że potraficie dawać sobie Panie wsparcie, jest niezmiernie potrzebne w niepłodności. Wazne także słowa padły i niepodporządkowywaniu całego życia leczeniu i na przykład odkładanie zmiany pracy, czy rozwoju zawodowego "na potem". to nie pomoże w leczeniu, a wręcz może je utrudnić pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 27 maja 2009 20:07 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 17 kwie 2009 00:00
Posty: 633
Bogda - to bardzo istotne, co teraz dodałaś. Nawet po sobie samej widzę, że nie jest dobrze kiedy mam czas się nudzić i kontemplować własny los. Aktywność zawodowa, społeczna jest bardzo dobrą odskocznią.

Odwiedziłam niedawno piękne arboretum, poznałam wspaniałego dziadunia, który przypominał jak sam powiedział Jozina z Bazin :) i powiem wam - zachwycił mnie i tamten świat, i człowiek. Nie potrzeba nam więcej niż mamy, bo mamy ogromnie wiele szczęścia. Tylko zawsze bardziej boli jedna szpila niż całe morze przyjemnego głaskania, więc koncentrujemy się na tej szpili za bardzo.


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 28 maja 2009 20:21 
Offline
Awatar użytkownika
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 02 kwie 2009 00:00
Posty: 706
Lokalizacja: Łódź
W innym wątku pisałam już o mojej terapii
w kontekście tego wątku chciałam dodac jeszcze jedną rzecz.
Mianowićie moja terapeutka postanowiła mnie oderwac troszkę od starań i namówić na studia doktoranckie.
Od paru tygodni, zdecydowanie więcej z mojego czasu spędzonego w necie poświęcona jest tematowi mojego przyszłego doktoratu.
Polecam wszystkim z Was, zeby znaleźć coś co Was kręci i zając sie tym. Faktycznie nie ma po co planować, zastanawiac się i odkładać wszstkiego na "po dziecku", bo jeśli ten czas nigdy nie przyjdzie, to poprostu życie przeleci nam przez palce. Z drugiej tez strony terapeuci mówią, że jak się odwróci uwagę to nagle cyk i jest cud. Myślę więć że warto zająć się porostu sobą i żyć mino wszystko :lol:

_________________
IUI 5.6.2009
od 15.2.2010 Matylda jest z nami :)

IUI 8.2010 :( IUI 2.2012 :( INV + eggs donation 4.2012 :((( ICSI 4.2013 :((
PICSI 04.12.2013- program MZ :):) od 28.08.2014 Jakubek jest z nami :)
pa zarodki!


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 maja 2009 08:57 
Offline
Ekspert Bociana
Awatar użytkownika
Ekspert Bociana
Członek Stowarzyszenia

Rejestracja: 13 sty 2002 01:00
Posty: 647
Lokalizacja: Kraków
Witam. To bardzo ważne o czym obie Panie piszecie. Taka postawa która pozwala leczyć się bez jednoczesnego poczucia, że to staje się to jedyną treścią życia. Faktycznie gwarancją większego sukcesu jest odwrócić uwagę jednocześnie jej nie odwracając od leczenia. może byłoby dobrze podzielić się w tym miejscu róznymi pomysłami. Pozdrawiam :-)


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
 Tytuł:
PostZamieszczono: 29 wrz 2009 17:48 
Offline
Awatar użytkownika

Rejestracja: 31 sie 2009 00:00
Posty: 446
Lokalizacja: Częstochowa
Mnie jest o wiele trudniej odgonić myśli o tak bardxzo upragnionej ciąży ponieważ nie pracuję,a za dużo myśle. i gdzie do kogoś nie zajadę a szczególnie w rodzinie zaraz jest lawina pytań kiedy zostaną ciociami ,wujkami a najgorzej z babcią jest ,która chce jeszcze ujrzeć pierwszą prawnuczkę bądź prawnuka,Staram sie bydź dzielna ,mówie że jeszcze troche trzeba poczekać,a tak naprawdę wyć mi się chce.......najgorsze jest to że w rodzinie są osoby w stanie błogosławionym i widzę jak się cieszą,planują ,wybierają imiona.........a Ja cóż.....chyba już sami wiecie...


Na górę
 Wyświetl profil  
Odpowiedz z cytatem  
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Forum zablokowane Ten temat jest zamknięty. Nie można w nim pisać ani edytować postów.  [ Posty: 101 ]  Przejdź na stronę 1, 2, 3, 4, 5 ... 7  Następna

Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]


Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość


Nie możesz tworzyć nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów

Przejdź do:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group