www.nasz-bocian.pl
http://www.nasz-bocian.pl/bb/

PORONIENIE SAMOISTNE
http://www.nasz-bocian.pl/bb/viewtopic.php?f=17&t=71184
Strona 2 z 3

Autor:  Madmaddie [ 17 maja 2010 12:14 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

Jak poznac, ze wydalaja sie tkanki? To przede wszystkim skrzepy i cos, co przypomina wątróbkę - jeśli obumarcie nastąpiło na wczesnym etapie ciąży.

Autor:  krzysiek77 [ 07 lip 2010 20:38 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

zarodek obumarl w 6 tyg. ciazy. siedziemy w domu. wczoraj potwierdzila, to
ginekolog po usg. zaczelo sie w ub. niedziele, moja zona miala krwawienie
potem bylismy szybko w szpitalu. lekarz na usg stwierdzil, ze to chyba
poronienie, ale chce zobaczyc moja zone za tydzien aby potwierdzic. poszlismy
wczoraj jednak prywatnie do ginekologa. i stwierdzil jak napisalem w pierwszym zdaniu. kazal zonie odstawic duphaston. brac buscopan. czekamy na to co sie wydarzy. pytanie do kogos kto przez to przechodzil. ile to moze potrwac? lekarka stwierdzila, zeby to wczesna ciaza i lepiec zeby nie isc do szpitala, zeby poronienie bylo samoistne w domu. jak sie tylko cos zacznie to mamy sie z nia skontaktowac. siedzimy zestresowani i zastanawiamy sie kiedy sie zacznie...troche to chaotyczne co pisze. ale oboje nie jestesmy w formie. czy moze sie ktos podzielic doswiadczeniami w podobnym przypadku?

Autor:  Madmaddie [ 07 lip 2010 23:43 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

krzysiek77
Po pierwsze, załatwcie sobie osłonę antybiotykową, bo o infekcje nietrudno, a potem moga być zrosty i inne nieprzyjemności. Po trzecie silne srodki przeciwbólowe, np. pyralginę w czopkach.
A ile może trwać? U mnie od odstawienia duphastonu upłyneło dwa tygodnie. Ale od rozpoczęcia krwawienia chyba 3-4 dni. Czy badaliście betę? Czy żona krwawi?
Gdyby nastąpiło silne krwawienie to natychmiast jedżcie do szpitala.

Autor:  Ewa40 [ 08 lip 2010 16:17 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

krzysiek
Potrwac to moze i ze 3 tygodnie niestety, moze ale nie musi. Ja mialam naturalne poronienie w 8 tygodniu i wlasciwie to sie rozwiazalo w 1 dzien. Zaczelam lekko plamic idac spac, rano pojechalismy na pogotowie, lekarz powiedzial ze nie widac akcji serca ale moze jest jeszcze za wczesnie i mam lezec. Nic mnie nie bolalo. Pojechalismy do domu, caly dzien lekko plamilam, no i zaczal mnie bolec brzuch, ale bardzo lekko, jak przed @. Poczulam nagle jak cos ze mnie wyplywa, pobieglam do lazienki i tyle. Poronienie sie dopelnilo. Bolu prawie zadnego, tak jak na normalna @, krwi sporo, ale na pewno nie krwotok. Potem krwawilam jeszcze lekko przez pare dni, nawet przestalam na 2 dni, potem znow przez 2 dni. Chyba nawet mnie troche bolal brzuch ale niewiele, normalne tabletki pomagaly.
Ciezko mi cos doradzac, bo nie wiem jak sie czuje twoja zona, ale z doswiadczenia po jednym naturalnym poronieniu i jednym z ingerencja chirurgiczna, to ja bym poczekala na naturalne. Przy drugiej stracie plamilam przez 10 dni i nic, chcialam miec to szybko za soba zeby znowu sie starac to mialam czyszczenie. I potem moj organizm dochodzil do siebie przez 4 miesiace, to wcale na czasie nie zyskalam.

Autor:  krętka [ 20 cze 2011 23:22 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

Witajcie,

Jestem w 7 tc, stwierdzono puste jajo płodowe. Jutro rano mam udać się na zabieg łyżeczkowania do szpitala, ale strasznie chciałabym tego uniknąć, bo czytałam, że to może być bardzo niekorzystne dla późniejszych starań.
Tymczasem dziś się zaczęło samoistnie - krwawię ze skrzepami, ale niewielkimi, bardzo boli mnie brzuch, do tego silne skurcze w podbrzuszu, biegunka. W szpitalu powiedziano mi, że jak tylko będzie mocne krwawienie i ból brzucha, od razu mam się zgłosić jeszcze przed planowaną wizytą jutro. Moje pytanie jest takie - kiedy faktycznie jest potrzeba, by jechać do szpitala? Czy skoro radzę sobie sama, to poza ewentualnym stanem zapalnym już po jest jakieś inne ryzyko? Ból jest dość duży (zastanawiam się, czy mogę zażyć jakieś leki przeciwbólowe), krwawienie takie jak podczas pierwszego dnia @, może trochę większe. Kiedy poznać, że już najgorsze jest za mną i co zrobić jak mimo wszystko w szpitalu powiedzą, że konieczne jest czyszczenie?

Autor:  Ania_Sz [ 21 cze 2011 13:11 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

Ja miałam taką samą sytuację jak Ty- w 10tc diagnoza puste jajo płodowe, zatrzymało się w rozwoju na 7tc (wielkość pęcherzyka). Miałam skierowanie na zabieg, ale go nie doczekałam. Też miałam silne skurcze- jak porodowe- i kwawienie. Te największe skurcze trwały dobrą godzinę, a bolało 100% mocniej jak przy okresie- z trudem docierałam do łazienki. Lało się ze mnie mocno- same skrzepy i to niektóre wielkości dłoni. Ale obyło się bez zabiegu. Kilka dni później na usg już nic nie było. Musiałam tylko jeszcze betę skontrolować czy spada. I tyle.

Autor:  krętka [ 26 cze 2011 00:03 ]
Tytuł:  Re: Poronienie samoistne

Aniu_Sz - dzięki za wsparcie... Niestety, w szpitalu okazało się, że resztki są jeszcze w szyjce macicy i zabrano mnie na zabieg... Chcę wierzyć w to, że był konieczny, bo od kiedy miałam te najsilniejsze skurcze do momentu badania minęło 18 godzin - skurczy już nie było, krwawienie bardzo się zmniejszyło, tylko czułam tak, jakby mnie coś uciskało. Pytałam, czy organizm sam sobie poradzi i czy zabieg jest konieczny i usłyszałam, że niby mogę poczekać w szpitalu do następnego dnia, ale raczej lepiej od razu zrobić...

Autor:  geri17 [ 26 sty 2012 21:05 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

Witajcie
Dzis dostałam okres 10 dni po terminie, testy pokazywały niestety 1 kreseczke, ale coś "dziwnego" wydobyło sie ze mnie, taka hmmm "mała watróbka" w śłuzie to wszystko, ciągnace, lepkie, zwarte nie za bardzo do przedarcia, takie ciało stałe śluzowate, Sorry za opis dziewczyny
Czy możliwe ze byłam w 2- 3 tygodniu ciązy?? Test dzień wczesniej ok 15 pokazał 1 kreske. Ale w życiu czegoś takiego nie widziałąm we mnie,
No a 2 lutego ide na hsg wiec teraz juz zgłupiałam może lepiej najpierw do gina iść >????

Autor:  TYGRYSNETA [ 23 lut 2012 15:54 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

Hejka. Poroniłam 2 dni temu :( Byłam w 6 tc. mój pęcherzyk w 5 tyg, ciąży na usg miał wielkość 5 mm. tydzień później zaczęłam krwawić. Trafiłam do szpitala i na usg lekarz stwierdził brak pęcherzyka. Jakim cudem tak szybko by zanikł? Nie wyraziłam zgody na zabieg łyżeczkowania bo słyszałam od mojego ginekologa, że przy wczesnej ciąży nie trzeba wykonywać zabiegu. Posłuchałam lekarza. Teraz mam krwawienie tak jak @ z tym, że jest większa ilość skrzepów.

Autor:  Sushi [ 15 wrz 2012 18:41 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

Pomyślałam, że opiszę jak u mnie wyglądało poronienie samoistne, bo wcześniej sama szukałam takich informacji.
Moja ciąża nie rozwijała się dobrze od samego początku, pęcherzyk źle rósł. W 7 tc. zabiło serce, w 8tc. już nie biło.
Zaczęły się brązowe plamienia, najpierw kawa z mlekiem (kilka dni), potem bardzo ciemne, takie jak gorzka czekolada (2 dni), potem pojawiła się krew (2-3 dni).
Mój lekarz powiedział, że mam poczekać na poronienie samoistne, ale nie kazał czekać wiecznie. Od informacji o tym, że serce nie bije, kazał czekać ok tygodnia, nawet mniej (jeśli nie poroniłabym, miałam dostać leki).
Nie wzięłam zwolnienia z pracy, jednak umówiłam się z koleżanką, że w razie potrzeby zajmie się moją klasą, a ja pojadę do domu (pracuję w szkole, więc tak po prostu nie mogę wyjść). Nie było jednak takiej konieczności, po trzech dniach od wyroku dotyczącym braku akcji serca, gdy wracałam z pracy do domu, czułam, że brzuch boli bardziej niż wcześniej.
Zaopatrzyłam się w leki przeciwbólowe (zwykły Ibuprofen), podkłady porodowe i dotarłam do domu. Krwawienie nasiliło się, było silniejsze niż @ zdecydowanie. Podczas jednego z pierwszych większych skurczy (i porządnego krwawienia) wydaliłam coś, co przypominało wątróbkę :(
Potem skurcze zjawiały się co jakiś czas (jak dość silny ból @ ale wystarczył mi jeden Ibuprofen) i wydalałam cały czas jakieś skrzepy - mniejsze lub większe.
Trwało to łącznie kilka godzin, nie wiem, może z pięć? Potem krwawienie się osłabiło i ból zelżał.
Betę zbadałam dwa dni później, wynosiła ok 300. Przez cały tydzień krwawiłam, przypominało to silną @.
Po tygodniu wyniosła 16, to było wczoraj. Krwawienie jest już obecnie prawie niezauważalne i znów bardziej kawowe, taka mała plamka.
Mój dr nie każe już badać bety i przyjść za 10 dni na usg.

Autor:  blanx199 [ 19 wrz 2012 13:48 ]
Tytuł:  Puste jajo płodowe i czekanie na poronienie

W 8tc dowiedziałam się, że noszę w sobie puste jajo płodowe. Mój lekarz zaproponował czekanie na poronienie samoistne gdyż zabieg łyżeczkowania przy moim tyłozgięciu byłby ponoć ryzykowny. Zgodziłam się. Obecnie minęło 5tyg. Nic nie zaczęło się dziać.
Byłam u innego lekarza, stwierdził to samo, że dopóki nie ma gorączki, wysypki, ostrego bólu brzucha, upławów cuchnących, omdleń czy też krwotoku to spokojnie mogę dalej czekać i tak będzie lepiej dla całego organizmu.
Gdy zapytałam czy nie dojdzie do zakażenia lekarz powiedział, że puste jajo płodowe jest dużo mniejszym zagrożeniem dla zdrowia i życia kobiety niż ciąża obumarła w której rozwijał się zarodek.
Wczoraj na wizycie dowiedziałam się, że szyjka się powoli rozwiera widać na niej ślady plamienie i w ciągu dwóch tygodni powinno się wszystko zakończyć.
Dostałam też antybiotyk przeciw zapaleniu: Biseptol
Na dodatek łapie mnie jesienne przeziębeinie.
Dziewczyny kochane stąd moje pytanie mimo uspokajania przez dwóch lekarzy czy któraś z was też przez to przechodziła?
Czy jestem w jakimś śmiertelnym niebezpieczeństwie?
Pomóżcie, pocieszcie bardzo proszę sad

Autor:  Sushi [ 23 wrz 2012 09:27 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

blanx199 ja bym poczekała, z tego,co piszesz, szyjka się otwiera,u mnie od otwarcia i krwawienia do poronienia to było kilka dni.

Autor:  biala2000 [ 30 wrz 2012 12:12 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

Cześć dziewczyny ! chciałam wam napisać moją historię,jak to było z moim 3 poronieniem. W wyniku 5 ICSI zaszłąm w ciaże.Ciąża rozwijała się(wedłg BhcG) prawidłowo,szybki wzrost etc. 2 tyg. po transferze dostałam malutkiego plamienia,kolor był brunatny, przy tym towarzyszyły mi silne skurcze. Nie było większych powodów do obaw,bo krew była ciemna. po 5 dniach od tego plamienia dostałam krwawienia jasnoczerwonego. Byłam taka słaba,nie miałam siły chodzić,chociaż nie było większych bóli. zrobiłam BHCG,wynik 585,był trochę za mały ,chociaż ciąża była widoczna na usg. Trzeba było dalej czekać.,krwawienie nadal trwało.Za tydz. znów powtórka krwi wynik 420,krwawienie znów jest. podczas badań Usg,błona śluzowa nadal była i słąbo się złuszczała. Za tydz. znów kolejne badanie krwi wynik 480-mała niespodzianka,bo hormon wzrósł.trwało to tak 3 tyg,kiedy było ciagle krwawienie,w małej ilości koloru czarnego . po 3 tyg. dostałąm bóli miesiączkowych i znów krew w większej ilości koloru czarnego,trwało to tylko 2 dni i ustało. Badanie krwi po 2 dniach od miesiączki wynik 220 . w międzyczasie po 5 dniach od ustania miesiączki znów 2 dni krwawienia ,badanie krwi wynik 15. po tyg. powtórka krwi wynik 1.łącznie moje krwawienie trwało ciągle 4 tygodnie. lekarz nie chciał się decydować na łyżeczkowanie,dlatego że w tak wczesnej ciąży organizm się sam oczyszcza,może to trwać dłużej lub krócej. Gdyby trwało to dłużej niż 5 tyg. potrzebna by była ich interwencja,ale tego typu zabiegi nigdy nie pozostają obojętne dla organizmu,także lekarze woleli czekać i tylko to monitorować

Autor:  rudzienka85 [ 02 paź 2012 20:39 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

hej dziewczyny,
u mnie przyszło to z dnia na dzien, w 21 tyg ciąży, nagle zaczął pobolewać mnie brzuch ale wrażenie takie jakby zaparcie, gazy itp, nie zdawalam sobie sprawy co to może być, nagle w sobotę wieczorem zaczął tak bolec ze myślałam ze umre i zaczęłam krwawic, szybko pojechaliśmy do szpitala tam juz miałam rozwarcie na pół centymetra, zrobiono mi badania leukocyty podwyższone i crp wysokie. zostałam w szpitalu, antybiotyki kroplówki i tak cale dnie, kiedy crp zaczęło rosnąc przewieziono mnie do innego szpitala a tam juz rozwarcie na 2 cm, to bylo straszne pani ktora mnie przyjmowała nie dawała mi szans na przytrzymanie ciazy i tak właśnie bylo, lekarz powiedział ze jest jakieś zapalenie nie wiadomo skąd, antybiotyki nie pomagały crp rosło, obawa o moje życie sie zaczęła, lekarz stwierdził ze nie da sie maluszka uratować, ale ja nie chciałam go słuchać, nie przyjęłam tabletki na poronienie chciałam czekać brakowało kilku dni w sumie 2 tyg zeby mały miał szanse, jednak stwierdzono ze grozi mi zakażenie organizmu w nawiasie lekarz mówił o sepsie, nie musiałam długo czekać wieczorem nadszedł poród, normalnie skurcze bol rozwarcie na 4 cm, i urodziłam synka niestety nie przeżył :( miałam łyżeczkowanie żeby sie wszystko ładnie oczyściło,
normalnie świat mi sie zawalił, tyle czekałam i tak nagle sie to stalo, nic nie wskazywało na to ze cos jest nie tak, kilka dni przed tym wszystkim byłam u gin i powiedział ze dzidzia ok ze mną tez tylko szyjka troszkę niżej i kazał uważać i uważałam, nie wiem co sie stało, lekarze tez nie widza, czekamy na wyniki z badan histo-pat, może cos sie dowiemy.

Autor:  edit1304 [ 31 gru 2012 04:19 ]
Tytuł:  Re: PORONIENIE SAMOISTNE

cześć dziewczyny, 3 dni temu dostałam diagnozę puste jajo płodowe, to był 7 t 1 d, mój ginekolog prowadzący mówi żebym czekała na naturalne poronienie, gdyż jestem już po dwóch zakończonych łyżeczkowaniem, rok po roku...bardzo bym chciała uniknąć zabiegu, bo po ostatnim moja miesiaczka jest już znacznie bardziej skąpa niż normalnie więc było również podejrzenie zrostów...boje się, że jeszcze większych komplikacji...lekarz mówi, że puste jajo jest znacznie mniejszym zagrożeniem, ale wciąż nie wiem ile mogę czekać??? tym razem psychicznie radzę sobie bardzo dobrze, więc jestem gotowa czekać...boję się jedynie czy sobie bardziej nie zaszkodzę???? co radzicie?

Strona 2 z 3 Strefa czasowa UTC+1godz. [letni]
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
http://www.phpbb.com/