grudzień 2019

Żabi skok w nowy rok

I w ten sposób mamy ostatni dzień 2019 roku.
Roku najważniejszego,ze wszystkich dotychczasowych. Roku w którym usłyszałam najważniejsze słowo świata:MAMA.
Cały czas jeszcze kiedy Ptyśka biegnie i krzyczy "mamusiu" mam gęsią skórkę.
Wejdziemy w kolejny z córką.
Niewyobrażalnie szczęśliwa jestem.
Tego się nie da wprost opisać.
Córeczko dziękuję Ci,że jesteś, dziękuję za to jaka jesteś.

Cud się Wam objawił

Wczoraj tj w wigilię dostaliśmy z T obuchem w łep.
Jak te karpie z Kauflanda...
Wczoraj siła wyższa (nie ma znaczenia czy to Bóg, wszechświat czy coś innego) kazało nam docenić fakt,że jesteśmy rodzicami.
Od kilku dni szykowalismy się do tych wyjątkowych świąt. Kupiliśmy prezenty,choinkę, pyszne jedzenie. Cały zestaw bożonarodzeniowy jednym słowem.
W niedzielę trafiłam do szpitala ja z prorokiem z dróg rodnych.
W poniedziałek na własne ryzyko się wypisałam do domu.

To adoptowane dziecko

Ptyśka rozwija nam się bardzo dobrze, byliśmy z nią w ITEM i mamy popracować nad traumą i emocjami.
Wczoraj natomiast zalała mnie jasna krew. Nigdy nie ukrywałam faktu,że podchodzę do in vitro,że jestem w procesie adopcyjnym i w końcu,że mam adoptowaną córeczkę.
Wczoraj miałam z H wizytę u nefrologa(ma mieć kontrolne co pół roku). A więc miesiąc temu zarezerwowałam wizytę , osobiście dostarczyłam skierowanie.