listopad 2019

nie krzyczcie, że mi źle...

Źle mi. Zawsze piszę jak mi źle. Pewnie jak większość z Was. W zeszłym tygodniu mięliśmy naszą pierwszą inseminację. Czekaliśmy pełni nadziei czy nasionka się będą nadawać. I odetchnęliśmy z ulgą bo wyniki poprawiły się tak, że zabieg mógł się odbyć. Nasza szansa. Jeden pęcherzyk i cienkie endometrium. Postawiliśmy wszystko na głowie żeby pojechać do lekarza, pouzgadniać urlopy...wszystko pozapinane. I mój Kochany taki pełen nadziei, że zyskałam pewność, że zależy mu tak samo jak mnie. I teraz tak bardzo się boję go rozczarować.