luty 2019

Macierzyństwo

Patrzę na te wszystkie matki z dziećmi i zastanawiam się jak im się to udało. Dla mnie sam pozytywny wynik testu wydaje się być czymś nieosiągalnym. Niezależnie co bym robiła i tak na końcu ścieżki jest 0. Nie mówię tu o zwykłych staraniach trwających nawet dwa lata, stymulacjach, IUI, IVF, AZ. Wszystkie histeroskopie, zabiegi, leki, transfery, zwolnienia lekarskie. W moim przypadku nie przynoszą żadnego skutku. Czymś niemożliwym wydaje się pozytywna beta. Czymś nadludzkim wzrost bety, o usłyszenia serducha nawet nie marzę. Potem badania, ciąża, żeby ją szczęśliwie donosić.

Z miłości do Ciebie Okruszku

Wiem może jestem głupia, ale co mi tam. Cieszę się naszym transferem. Uważam, że była to całkiem magiczna chwila mimo dość specyficznych okoliczności. Kiedy widziałam Malucha na usg to miałam łzy w oczach. Mocno ściskałam mojego M za rękę. Potem pojechaliśmy na pyszne tajskie jedzonko i pozwoliłam sobie nawet na deser :) teraz nadrabiam filmowe i książkowe zaległości, a znajomi dzwonią i pytają co się ze mną dzieje. Przyznam się, że ukradkiem masuję sobie brzuszek i troszkę do niego gadam. Najbardziej wzruszyła mnie nasza suczka, która przyszła i z czułością lizała mi brzuszek.

Transfer AZ

Jutro dzień transferu zarodka. Rany boskie!!! Strach mnie obleciał!!!