czerwuec 2017

USG serduszkowe

Przez ostatnie dwa tygodnie nieustannie myślałam o tym samym: raz miałam głębokie wewnętrzne przekonanie, że „TAK! Naprawdę jestem w ciąży! Czuję to każdą komórką mojego ciała!”, a innym razem popadałam w zwątpienie, bo przecież wszystko jest takie samo jak wcześniej i w ogóle nie czuję się wyjątkowo. Co chwilę dotykałam swoich piersi, żeby sprawdzić, czy naprawdę bolą i zastanawiałam się, czy zmęczenie i senność, którą czuję w ciągu dnia to sprawka luteiny (tak jak ostatnio), czy może jednak…

Beta...

312!!!
312!!!
312!!!

12dpt i 15 od punkcji.

Spytałam, czemu tak dużo, skoro widełki w 3 tc to ok. 9-70, ale od doktora usłyszałam tylko: „Proszę się w to nie zagłębiać, ma pani BARDZO DOBRY wynik i już”. :-) :-) :-)
Więc się nie zagłębiam. Po raz pierwszy od dawna.

Naczytałam się wielu historii, więc z jednej strony boję się cieszyć, a z drugiej nie mogę się powstrzymać. Już snuję plany, mimo że nadal nie mogę w to uwierzyć. Ciąża… to nie wydawało się możliwe. Nadal się nie wydaje.
5 lat… Kosmos. Normalnie kosmos.

Jutro dowiem się, co dalej.