czerwuec 2017

Ostatnia droga...

Czy można powiedzieć, ze jestem nieszczęśliwa? Raczej nie. Mam swoje dziecko, mam córeczkę za która dziękuje każdego dnia. Ale czuje się zagubiona w tym wszystkim. Machina znowu ruszyła. Jak stanęliśmy znowu w klinice, to zaczął bolec mnie z nerwów brzuch. Mam z tamtąd i dobre i złe wspomnienia. Ale robimy to dla naszego jedynego mrozaczka. Mamy już rozpisane badania. Niestety koszty znowu są bardzo duże. Lekko wydamy około 3 tysięcy. Lipiec mamy jeszcze wolny. W sierpniu po niego wracamy. Ostatnia w nim nadzieja na rodzeństwo dla córeczki. Mój M.