lipiec 2016

Szykujemy sie do in vitro z komorka dawczyni

Jestesmy po pierwszej, informacyjnej wizycie w klinice. Przeraza mnie jak wiele rzeczy moze pojsc nie tak. Dostalam caly informator o zagrozeniach, wydaje sie jakby sukces byl prawie niemozliwy. Ja wiem, ze musza opowiedziec o wszystkim bardzo dokladnie, ale chyba wolalabym o pewnych rzeczach nie wiedziec. Okropnie sie teraz boje. Najpierw maz musi zrobic fragmentacje plemnikow - ponoc to bardzo zmniejsza szanse na niepowodzenie z czynnika meskiego. Ja tez mam powtorzyc kilka badac i przychodzimy na wizyte kwalifikacyjna, z cala dokumentacja z poprzedniej kliniki.

Trzecie podejscie - in vitro z komorka dawczyni

Chwile sie nie odzywalam, potrzebowalam resetu. Musialam wyczyscic glowe z zalu. Musielismy zrobic w naszym zyciu miejsce na czegos wiecej niz in vitro. Kilka dni temu odwiedzilismy doktorka, rozmowa przebiegala tak jak sie spowiedzialam. Mozemy probowac dalej, ale najrozsadniej bedzie podejsc do iv z komorka dawczyni. Teraz trzeba znalezc klinike, porownac programy...i uzbierac kase. Dziewczyny czy ktoras z was podchodzila do iv z komorkami dawczyni? Jakie macie doswiadczenia? Czy szanse sa duzo wieksze? Sciskam Was mocno.