maj 2015

HCG rośnie :-)

Wczorajszym wynik Bety to 703,7 (2 dni przed 534,7). Jak zadzwoniła do embriolog powiedziała, że ok. Za dwa tygodnie wizyta. Już nie mogę doczekać się jak zobaczę kropeczkę na USG. Jeszcze nie mogę w to uwierzyć. I bardzo miłe było to, jak mąż wychodząc dziś do pracy pocałował mnie a potem brzuch i powiedział, że bąbelek ma być grzeczny :-) Ale też się martwię, żeby wszystko było OK już do końca, a to dopiero początek. Rano zaczął boleć mnie brzuch, no i szybko przeczytałam w internecie, że może być tak na początku, kiedy powinna być miesiączka.

JESZCZE NIE WIERZĘ - CUDZIE TRWAJ

Piszę to wszystko do Was na gorąco.

test HCG - pojutrze

Dziś poniedziałek. W środę test. W głowie kłębią się różne myśli. Dlaczego tak wielka i znana klinika nie jest w stanie nam pomóc? Tak bardzo bym chciała, aby był to już ostatni test - oczywiście pozytywny. I coraz bardzie się boję porażki. Jakiś czas temu nie sądziłam, że można jeszcze bardziej. W przeciwnym razie to już koniec z programem. Tylko co dalej?

Czy kiedyś obudzę się z tego koszmarnego snu?

Zadzwoniłam do kliniki i co??? Niestety i przy tym trzecim podejściu nie mamy zamrożonych zarodków. Z 7 ani jeden!!! Chyba już powinnam przestać się łudzić, że te co mam w sobie pozostaną z nami. Tylko się załamałam, poryczałam, choć nie powinnam się stresować a do testu jeszcze tyle dni. Jak teraz się nie uda, to nie wiem. Po co tyle starań, tych leków, zastrzyków. Po co, po co, po co???

Niepokoję się, czy wszystko ok?

W poniedziałek mam zadzwonić do kliniki i dowidzieć się ile i czy w ogóle udało się zamrozić zarodki. W środę był transfer, wczoraj rano się obudziłam i nie bolało mnie już podbrzusze. Nospę brałam w czwartek na wieczór i od tamtej pory nic nie boli. Z tego co pamiętam to po po przednich próbach prawie do dnia transferu miałam "przeżynający ból". Mój mąż mówi, że to chyba dobrze, może dlatego się wtedy nie udawało. ach chciałabym mieć takie pozytywne nastawienie jak on. Wczoraj wybraliśmy się na krótki spacer i dopiero po tym spacerze trochę znów mnie zaczęło boleć. A potem nic.