kwiecień 2014

walcze ze sobą o dziecko...

Długo niepisałam wiele się działo. w końcu po kilkuletnich namowach pediatry zdobyłam sie na zgłoszenie myszki do fundacji, ale to co najtrudniejsze było dla mnie to napisanie apelu i wyslanie go do znajomych, zanim to zrobiłam ryczałam wiele razy, musiałam zrozumieć że teraz już niedamy rady sami. Myszka straci słuch, pomocy z NFZ nawet niema co wyglądać albo jest w tak dalekiej przyszłości że zbyt wiele może dziecko stracić i już nie odzyskać.