grudzień 2005

Nowy Rok...i przyszła @

Czego innego mogłam się spodziewać?Przecież to było pewne,że @ sie pojawi(prawie jak w zegarku).Było minęło...Teraz czeka nas drugie podejście.Obym Nowy Rok zaczęła szczęśliwiej,lepiej dla mojej rodzinki-męża i córki.Boże,jak ja ich kocham...Pragnę,aby nowy rok był dla nich pełen szczęścia i radości.Oby moje dziecko dostało się do klasy pływackiej(mocno zaciskajcie za nią kciuki-to jej marzenie)

No i żebym w końcu była w upragnionej ciąży,ze zdrowo rozwijającym się dzieciaczkiem.

Nadzieja umiera ostatnia...jeśli jest!!!

Odebrałam wyniki i o zgrozo hcg 0,5 w 10dpo.Chyba już wszystko jasne ...Rozdział pt."Moja pierwsza aid"zakończony.Jest mi żle,smutno i przykro i w ogóle żle sie czuję.Jestem zła na cały świat,ale to przejdzie.Kolejna wizyta u gina 2.01.Zaczynam cykl ze stymulacją.Może będzie lepszy efekt;-)

Zastanawiam sie tylko,dlaczego 3 testy wyszły pozytywnie-może dlatego,że byłam troszeczkę w ciąży,bardzo króciutko,a może te testy są do niczego.A może @ nie przyjdzie i hcg nagle urośnie(ale ze mnie marzycielka),ale przecież cuda się zdażają!!!!!!!!!!!!!!

Nadzieja

Miałam nie pisać do czasu,aż nie będę wiedziała na 100%,że się udało.I nie wytrzymałam...Dziś jest 9dpo,a ja zdązyłam zrobić 4 testy,i wiecie co trzy pozytywne.Jutro bhcg i czasem czar może prysnąć.Nie mogę spać,nie mogę jeść,boli mnie krzyż i ogólnie żle się czuję.Może to @ daje znaki.To już pora na nią,za dwa dni powinna przyjść,czy przyjdzie?????Mam nadzieję,że nieeeeeeee.Mam nadzieję,że bhcg będzie powyżej 5.

Czekamy...

Czekamy na efekty naszych starań.Wczorajsze usg wykazało,że pęcherzyki popękały sobie.Ale najważniejsze jest to w jakim momencie.Pani doktor potwierdziła moje przypuszczenia,że pękły jakieś 1,5 godz.

Koty za płoty...a święta tuż tuż

Jestem już po...Nie było tak strasznie.Właściwie to było bo przeleżałam 4 długie dni w klinice.Mój organizm lubi płatać mi figle.Na przyjęciu na oddział miałam marny jeden pęcherzyk 16mm i drugi,który nie był brany pod uwagę 12mm,no i kilka drobiazgów.Oczywiście podania nie było.Na drugi dzień pęcherzyk 17mm i 14mm,też nie zrobili mi podania.Na trzeci dzień 19mm i o dziwo 17mm i doczekałam się pierwszego podania z nadzieją,że na drugi dzień ujrzę ciałko żółte na monitorze.Jednak dzisiaj moje pęcherzyki o zgrozo 24mm i 22mm,i podanie nasienia.A ponieważ nie

Klamka zapadła...

Stało się wszystko jasne.Czwartkowa aid stała się jak najbardziej realna.Nareszcie się doczekaliśmy.Nie obyło się jednak bez stresu.Wspominałam o paskudztwach,które uwielbiają dno mojej macicy,to wstrętne polipy.Jeden z nich musiał się oczywiście zadomowić na dobre.Szęście moje,że w takim miejscu,że nie będzie przeszkadzał ewentualnej implantacji.A jeżeli inseminacja się nie powiedzie to w styczniu muszę się poddać jego usunięciu.No i kułeczko zatoczone.Tak czy siak teraz muszę myśleć pozytywnie .

Sądny dzień...

Dziś nastąpi ustalenie terminu mojej pierwszej aid.Nareszcie...Doczekaliśmy się, narazie chociaż ustalimy termin,o ile nie mam żadnych polipów ani innych paskudztw.Mam nadzieje,że wszystko w porządku z moim organizmem i nie spłata mi żadnego figla.Jeśli tak będzie to w środę lub czwartek zabieg.Oby,oby wszystko było ok!
Jestem pozytywnie nastawiona i niech tak zostanie.

Może tak malutki świąteczny prezencik....

Prezencik na całe życie....Może już nie długo...Może zbliża się do nas małymi kroczkami.....Może się uda....Nie może,tylko napewno się uda.Ale kiedy?Może teraz,właśnie pod choinkę.Nie moge tak marzyć.Wiem,że to już nie długo,jeszcze tylko tydzień,póżniej dwa i zobaczymy czy sie uda moja pierwsza aid.Nareszcie dojdzie do skutku.W poniedziałek podglądanko,a w środę lub czwartek zabieg.Staram nie nastawiać się na udaną pierwszą aid,bo wiem ,że rzadko się udaje.Boję się rozczarowania.Ale było by cudownie dać mężowi i córce w prezencie na Nowy Rok teścik z