luty 2005

c.d. tej naszej szalonej jazdy :-)))))

Jestesmy już po którymś tak kolejnym spotkaniu i jest naprawdę wspaniale. Tak bardzo się bałam jak one się potoczą, a to wszystko było naprawde niepotrzebne. Kiedy czytałam wypowiedzi innych, że ten stres potem mija to jakoś czytałam to z lekkim przymrużeniem oka, ale teraz wiem, że tak jest naprawdę. Bardzo zżyliśmy się z naszą grupą - nawiązały się już przyjaźnie i teraz znowu mam stresa!! Boję się, że już niedługo te spotkania się skończą i będzie mi czegoś brakować.

Ależ się to wszystko już kręci :-)))

Przed nami już trzecie zajęcia na warsztatach "Rodzina" w naszym oao. Pierwsze spotkanie było - można by powiedzieć - troszkę trudne, sztywne, inne :-)) Ale już następne wniosło wiele interesującego w nasze życie. Powoli poznajemy się wszyscy wzajemnie, a jest nas troszkę - 8 par. Kiedy jechaliśmy tam pierwszy raz nogi miałam jak z waty, kolana trzęsly mi się jak babcince - hihi. Nie wiedzialam, czy będzie mnie stać na wydobycie z siebie choćby słowa. Ale...