grudzień 2004

Wigilijne myśli

Juz dziś wigilia. Cały rok czekam na te święta, a potem one tak szybko mijają... Nastrój mam radośnie-refleksyjny. Misiaczka nie ma, pies leży u moich stóp, mieszkanie sprzatnięte, kartki wysłane...Na wieczerzę jedziemy do Rodziców. Cieszę się, bo kiedy w ubiegłe święta postanowiliśmy zostać sami w domu - było jakoś smutno... Boże Narodzenie to rodzinne święta i nikt nie powinien być sam, lepiej się je spędza w gronie ukochanych osób. Nawet jeśli te osoby na codzień mają czasem "odpały" :P Ale kto ich nie ma? Ja też mam.

Te tajemnice...

Kilka dni temu dowiedziałam się od koleżanki, że nasza wspólna znajoma jest w ciąży. Z radością przyjęłam tę wiadomość. Gdybym sama nie nosiła Drobiazgu pod sercem pewnie poczułabym ukłucie zazdrości. A tak - bardzo sie ucieszyłam. Zapytałam czy wie jak wysoko Magda jest w ciąży. Agnieszka powiedziała, że chyba w 7 tygodniu. Pomyślałam sobie jak fajnie byłoby mieć tak blisko koleżankę-sąsiadkę (mieszkamy w tym samym bloku), z którą można by rozmawiać bez przerwy o wspólnych problemach...

Winda z nieba

Obudziłam się dziś wcześnie rano i już nie mogłam zasnąć. Mój nastrój jest dziś trochę lepszy. Myślałam dziś o tym, jak różne dziewczyny na Bocianie podpisują się np. mama Aniołka.... Ja straciłam 3 ciąże... Jestem wierząca, ale jakoś inaczej o tym myślę. Myślę sobie, że za każdym razem kiedy byłam w ciąży, moje Maleństwo wsiadało do windy z nieba. Jednak coś je powstrzymywało... Trzy razy KTOŚ lub COŚ zadecydowało, że jeszcze nie tym razem. Moje Maleństwo trzy razy zostało cofnięte z drogi na ziemię.

Boję się

Wariuję. Wiedziałam, że tak będzie, jak pójdę na L4. Jestem na siebie zła. Ale naprawdę nie dawałam rady w pracy. Tych kilka dni potrzebuję na nadrobienie zaległości. Nadrobię i wrócę do pracy. Dziś 2 dzień spokoju w domu i co? Rano pobudka ze strachem. Chyba mniej czuję piersi! Tak się boję!! Co chwila dotykam, żeby sprawdzić. Bolą? Nie bolą? Niby pobolewają. Ale czy tak samo jak wcześniej? A może coś się dzieje znowu niedobrego? Zawsze najpierw przestawały mnie boleć piersi... Boję się strasznie, nie wiem co robić.

wrrrr

Dzwoniła siostra z życzeniami urodzinowymi. Bla, bla, bla i nagle - "wiem, że nie przyjezdżasz do mnie często, bo Ci przykro patrzeć na Jasia i Zosię, bo nie mozesz mieć dzieci". Zatkało mnie. Nie mogę mieć dzieci??? Nikt mi niczego podobnego nie powiedział. Żaden lekarz nie przedstawił mi takiej diagnozy. Ja nie mogę? A ja Ci udowodnię, że mogę!! Udowodnię całemu swiatu i wszystkim niedowiarkom. Udowodnię też sobie. Miałam ochotę jej to wszystko wykrzyczeć. Włącznie z tym, że szczęśliwie zaczynamy 7 tydzień ciąży. Jednak milczałam

Urodziny

Dziś kolejne urodziny. Wcale mnie nie cieszą, czuję tylko jak czas zasuwa nieubłaganie. Rok za rokiem biegnie, ani się człowiek nie obejrzy... W taki dzień jak dziś pojawiają się refleksje: za czym tak gonię? co jest naprawdę ważne? czy będę naprawdę szczęśliwa w tym, co sobie wymyśliłam? Czasem wmawiamy sobie co będzie dla nas prawdziwym szczęściem, a zapominamy o tym, co naprawdę jest ważne. I jest tak blisko... Kocham Misiaczka i wiem, jak jestem ważna dla niego. Czy to nie piękne być czegoś tak pewnym???

Obawy jesienno-wiosenne

Na dworze wiosennie, pies zwariował. Nie wie czy sierść zrzucać czy raczej przybierać. Rano zimno, w południe wiosenna pogoda. A w sercu? Nieśmiało kiełkuje nadzieja. Wypuszcza kiełki, mam nadzieje, że podobnie moje Maleństwo zaczyna rosnąć. W piątek pierwsza wizyta. Mam mieszane uczucia. Czy w ogóle iść? Czy bedzie cokolwiek widać? Ten monitor USG to dla mnie jak zaczarowana kula. Ja nic w niej nie widzę, zaglądam tylko z nadzieja w oczy lekarza. Trzy razy wpatrywałam się w ekran monitora z nadzieją, że może lekarz się myli, że moze jednak serduszko bije.