listopad 2004

kalkulator

Żyję jak w amoku. Praca w tygodniu, w weekendy kursy - żeby nie mysleć. Dni ciagną się do obrzydzenia. Żeby tak chociaż kilka dni pospieszyć ten czas. Odliczam i odliczam. W kalendarzu przy wszystkich datach zapisałam sobie magiczne cyferki: 4+6; 5+1; 6+6... Na Wigilię wyjszło mi 8+3. Moje kochane Maleństwo, czy doczekamy Świąt razem? Dzis odkryłam,że 4+6 znaczy, że jutro skończymy 5 tydzień, a w srodę zaczniemy 6!! Wariuję już z tym liczeniem w tę i spowrotem. Miśkowi nic nie mówię, bo zaraz się denerwuje. Boi się tak jak ja. A może bardziej?

4+3?

Chciałabym zasnąć i budzić się za pół roku. Mam nadzieję, że wtedy byłoby już "bezpiecznie". Czy w ogóle w ciagu 9 miesiecy jest jakieś "bezpiecznie"? Ale przecież te kobitki z brzuszkami chodzą uśmiechniete. Mam strategię: NIE MYŚLEĆ!!! Ale jak to zrobić? Ciekawe czy jest na to jakis sposób. Chyba jednak tylko hibernacja. Tak mi dobrze z tą myslą, że pod moim sercem rosnie Maleństwo. Ale drżę ze strachu czy znowu nie będę musiała sie z Nim rozstać? Nie chcę o tym tak myśleć... Kiedy naprawdę będę mogła się cieszyć?

brak słów

myslałam i myslałam jak zatytułować dzisiejszy wpis. Nie ma takich słów, które oddałyby to, co czuję. Nie wiem czy potrafię to wszystko wyrazić. zacznę więc od początku: a więc ( nie zaczyna się zdania od "więc", pani psor) zrobiłam wczoraj test i zobaczyłam 2 niebieściutkie kreseczki. Nie takie tłuściutkie jak dziewczyny opisują, ale całkiem niezłe. Nie mogę też powiedzieć, że odkryłam je z zaskoczeniem, bo przeciez cały czas o tym myślałam. Miałam nadzieję, że może właśnie tego miesiąca się uda. A więc - udało się.