październik 2004

córka marnotrawna?

I otóż jestem tu znowu, wracam jak córa marnotrawna. Chociaż wcale bym tego nie chciała. Nic sie nie wydarzyło od ostatniego wpisu. Nic, a moze bardzo wiele... Nic, bo w dalszym ciagu czekamy. Wiele, bo... Wizyta za wizytą, rozmowa za rozmową, badanie za badaniem... Do obrzydzenia. Jestem zmęczona, rozchwiana na maksa, moge płakać z byle powodu. Tyle nadziei od maja, tyle oczekiwań... Miało byc tak pięknie: szczepienia i ciąża. Nawet pogodziliśmy się na zapas z możliwym niepowodzeniem ( czy to w ogóle możliwe, żeby z czyms takim sie godzić???? ). I NIC!