wrzesień 2004

...26 tydzień szczęścia...

jest dobrze...nie wygladam jak wieloryb a maleństwo duzo fika...to najcudowniejsze uczucie pod slońcem! Zakupy dla maleństwa to tez niezla radocha...ciuszki...kocyk...zamówiony wozek...ech...Czas leci coraz szybciej, szczególnie ze wróciłam na troche do pracy.

nasze szczęście...ma juz 23 tygodnie...

No tak...zaniedbałam wpisy...a tymczasem nasze szczęście waży juz ponad pół kilograma!!!!! jest bardzo ruchliwe i całkiem nieźle kopie...szczególnie po obiadku i o północy, kiedy to jest czas na spanie.
Jesteśmy po prostu przeszczęsliwi...ach...czekaliśmy na ten cud tak długo...