kwiecień 2004

odliczam...dostaje lekkiej schizy...

No tak...7dpt...wczoraj wieczorem prawie zupełnie przestaly bolec mnie piersi-i opadły mnie zle mysli :? ...ale dzis rano...cudnie bolące i obrzmiałe :wink: więc barometr humorkowy powędrował ostro w górę... Z braku innych widocznych objawów uczepilam sie tych cyckow jaK TONąCY KOłA RATUNKOWEGO :hihi: Byłam dziś w pracy- dobrze że tylko chwil parę, bo ciągle myslalam czy nie zaszkodzi mi chodzenie po schodach albo dym z papierochow ...

odliczanie...

20 kwietnia o 11.55 pan doktor przetransferował mi moje 2 blastocysty...ponoc sliczne...więc pozostalo mi wierzyc i czekać na upragnione II ...objawow brak- no jedynie troche zaczynają pobolewać mnie piersi...ale to może po progesteronie. W sumie to jestem dobrej mysli, choć zdaję sobie sprawe że szanse są naprawdę małe...no ale dlaczego akurat nie ja??? Może to właśnie mój czas....

to juz pojutrze...

to juz pojutrze...wtorek...magiczny dzień moich imienin i nowej nadziei na dziecko...moze los podaruje mi taki malutki upominek imieninowy...

jeszcze jedna nadzieja...

no cóż...test powtórzylam , ale tylko dla formalności i czystego sumienia, bo we wtorek zaczęłam plamić...potem przyszła @ i nadzieje prysły jak bańka mydlana...I to cholernie boli. Uczucie pustki i zwątpienia i ten zupełnie fizyczny ból gdzieś w środku...bo bylo tak blisko...Juz czułam w sobie tego maleńkiego czlowieczka, czekałam i kochalam...
Pozostała nadzieja, że tym razem. Czekają na nas dwa mrozaczki. Z 5 hodowanych zarodkow 2 przetrwały do stadium blastocysty i te zamrozono.