kwiecień 2004

Martusiu :-)

Zastanawiamy się z tatusiem, czy się kiedyś pojawisz. Jakby co - jesteśmy tutaj i czekamy na Ciebie. Nie mysl sobie, że zapomnieliśmy o Tobie :-) W razie czego czeka na Ciebie Jasio, Małgosia i Szymek no i rodzice. Jesli urodzi Cię Pani, która urodziła Szymka, od razu powiedz Paniom Pielęgniarkom, że jesteś Marta, Martusia, Marteczka... A jeśli będziesz chłopcem... to jeszcze Ci napiszę, jak mają Cię nazwać - musimy to z tatusiem uzgodnić :-) Jaki to Papież jeszcze zasługuje, byś nosił jego imię... :-)))))))))))))))))

Epilog :-)

I żyli długo i szczęśliwie, chciałoby się napisać. I napiszę to, na pewno, kiedy dostaniemy decyzję sądu, że możesz być z nami w domu. A ostatecznie odetchniemy, kiedy wszystkie postepowania doprowadzą do orzeczenia Sądu, że jesteś naszym synkiem, Szymonem Piotrem, oficjalnie i po wsze czasy...

1 kwietnia 2004

Dzisiaj zobaczyliśmy Cię po raz pierwszy. Chyba baliśmy się tego spotkania wszyscy: Ty, mimo że byleś dzielny i nie płakałeś, ja - zaryczana okropnie i tatuś - wzruszony jak rzadko. Odnaleźliśmy się, nareszcie. Jesteś naszym najukochańszym najmlodszym synkiem :-) Jasio i Małgosia nie mogą sie doczekać, kiedy będziesz w domu, niemal się popłakali, kiedy powiedzieliśmy im, że jeszcze jakiś czas bedziesz w szpitalu. Oglądali Twoje zdjęcia i byli poruszeni.

31 marca 2004

Świat zawirował, wszyscy sie usmiechają, a ja... co chwilę ze wzruszenia płaczę... Rozmawialiśmy z paniami w ośrodku o Twojej sytuacji prawnej. Jest trudna. Nawet nie ma co tłumaczyć - dorosłyświat jest pełen papierów, ważnych podpisów, sal sądowych, sekretariatów, dokumentów... mam nadzieję, że uda nam się spod tego stosu sie wygrzebać i, choć szanse są niewielkie, być razem na Święta... Kochany mój, już jutro się zobaczymy... odliczam godziny, modlę się i nie mogę się doczekać... Mam taka ogromną nadzieję, że to Ty... I nie mam łóżeczka!!!